poniedziałek, 21 grudnia 2015

Podsumowanie...


To zdecydowanie najtrudniejszy post i taki, do którego napisania przygotowywałam się od ponad pół roku. Decyzja o zakończeniu blogowania chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Na początku myślałam, że to po prostu chwilowy brak weny potem, że większe obowiązki w pracy pozbawiają mnie energii niezbędnej do kontynuowania mojej pasji, ale po jakimś czasie zdałam sobie sprawę, że zamiast do komputera ciągnie mnie do innych spraw a blogowanie spadło w rankingu priorytetów. 

Słyszałam, że to chwilowe, że to minie, słyszałam też, że warto przeczekać i przynajmniej od czasu do czasu publikować cokolwiek. Na początku posłuchałam bo zamykanie tak ważnego okresu w moim życiu po pierwsze jest czymś bardzo trudnym a po drugie ta decyzja wymagała nabrania pewności. Po prostu musiałam to przetrawić używając kulinarnej nomenklatury ;) 


Czy robię dobrze, tego nie jestem pewna, ale wiem, że odczuwam wewnętrzną potrzebę aby pewien czas podsumować i powiedzieć sobie, że to już było i już raczej nie wróci.  Co nie znaczy, że z dnia na dzień przestanę być Deli czy też Delimammą. To już zawsze będzie częścią mojej historii i mam nadzieję, że jeszcze wiele osób odwiedzi to miejsce bo likwidować go nie mam zamiaru!

Te 4 lata to ciąg cudownych zdarzeń i mam nadzieję, że uda mi się to przekazać w tym poście. Serdecznie wszystkich zapraszam do odbycia razem ze mną tej krótkiej podróży w czasie.


To był 14 grudnia 2011 r. i właśnie opublikowałam swój pierwszy post. Było o początku, o powodach blogowania i była duma z powodu pięknych zdjęć kulinarnych ;) z perspektywy czasu nie mogę się sobie nadziwić, że taka fota doczekała się publikacji, ale przepisu bym nie zmieniła – Lebkuchen, czyli świąteczne pierniczki nadal wymiatają:)

sobota, 12 grudnia 2015

Crespelle ze szpinakiem, jarmużem i serem ricotta

Na rynku wydawniczym pojawia się coraz więcej książek kulinarnych, jak grzyby po deszczu wyrastają publikacje poświęcone wyodrębnionej grupie składników, publikacje skierowane do osób dbających o zdrowie czy też o linię, skierowane do łasuchów, mięsożerców czy też osób lubiących jeść vege. Na mojej półce znajdziecie mnóstwo książek kulinarnych, niektóre pięknie leżą i łapią kurz a inne są poplamione tłuszczem czy mąką a to znak, że są w ciągłym użyciu a przecież o to właśnie książkom chodzi ;) Prawie na każdej stronie widnieje jakaś karteczka, która mi przypomina, że TEN właśnie przepis powinnam przetestować. 

Ostatnio, dzięki uprzejmości Wydawnictwa RM, zostałam poproszona o podzielenie się swoją opinią na temat dwóch nowości wydawniczych. Pierwsza z nich to książka, której autorką jest Laura Zavan "Kuchnia włoska, Gotowanie krok po kroku" a druga to "Ciasta i desery, Gotowanie krok po kroku" Marianne Magnier-Moreno.


wtorek, 8 grudnia 2015

Zdrowy koktajl z pietruszką

Tak rzadko podróżuję pociągami, że każdy wyjazd w dłuższą podróż jest dla mnie wyjątkowo sympatycznym przeżyciem. Obładowana gazetami, książkami i ulubionymi przekąskami gramolę się na swoje miejsce. Przez następne kilka godzin mam zamiar nadrabiać lekturę ulubionych magazynów, zagłębiać się w muzyce, zajadać owoce, kanapki i orzeszki. Fajnie tak bezmyślnie patrzeć w okno i liczyć domy z zielonymi dachami albo mijane przejazdy kolejowe.... sposobów na podróżowanie jest wiele :)

Od mojej ostatniej podróży minął tydzień a przeczytane w jednym z magazynów zdanie do dnia dzisiejszego wybrzmiewa w mojej głowie.... Szczęście nie jest dążeniem do posiadania coraz to nowych dóbr, nie jest gonitwą za kolejnym celem, SZCZĘŚCIE JEST AKCEPTACJĄ TERAŹNIEJSZOŚCI. 
Akceptacją teraźniejszości, akceptacją czasu, który dzieje się obecnie. To przeczytane stwierdzenie było dla mnie jak objawienie. To jasne, że dążąc do posiadania, do zdobywania, do bycia tam a nie TU nigdy nie będzie się tak do końca szczęśliwym bo zawsze znajdzie się COŚ czego pozornie nam brakuje, co warto zdobyć. 

Trzeba spróbować zaakceptować to co jest teraz, zaakceptować, pokochać i czerpać z tego satysfakcję i szczęście właśnie... Parę przeczytanych słów, krótka podróż a taka zmiana w sposobie myślenia. 

Jestem ciekawa czym jest dla Was szczęście. Potraficie cieszyć się chwilą obecną? Czy raczej staracie sobie wyznaczać nowe cele, mając nadzieję, że to właśnie Was uszczęśliwi? I nie chodzi mi w tym momencie o porzucenie dążeń czy marzeń, chodzi mi raczej o docenienie tego co macie i o akceptację.

Tak mnie ostatnio naszło na przemyślenia. Mam nawet swój ulubiony fotel, w którym zasiadam i zagłębiam się w sobie. Pod ręką mam jeden z moich notesów, pióro i.... coś na ząb. Tym razem miałam energetyczny, zdrowy i pożywny koktajl. Optymistycznie zielony można by rzec, słodki za sprawą ananasa, miodu i banana a wyjątkowo orzeźwiający dzięki cytrynie, mięcie i pietruszce. Taka konkretna porcja doda Wam energii a smak mam nadzieję usatysfakcjonuje i uszczęśliwi :)



WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...