niedziela, 1 lutego 2015

Z czym to się je?

Po kilku godzinach snu obudziłam się zanim brutalnie obudził mnie mój budzik. Powinnam być śpiąca i spragniona kolejnych godzin snu, ale czułam się wyjątkowo wypoczęta. Jeszcze wczoraj postanowiliśmy z Arturem, że z samego rana pojedziemy na pobliski pchli targ i rozejrzymy się za ciekawymi, średnio przydatnymi rzeczami. 

Uwielbiam tego typu miejsca, po pierwsze 30 zł w kieszeni pozwala na zrobienie wypasionych zakupów a po drugie odzywa się we mnie natura szperacza-szukacza i ta niepewność co wyjątkowego znajdę tym razem delikatnie gila mnie w żołądku. Tym razem nie miałam jakiś specjalnych potrzeb, postanowiłam się rozejrzeć i tyle. 

Po 20 minutach torba była zapełniona kolejnymi "skorupami". Mała, czarna cukiernica, ażurowy talerzyk, bordowa miseczka. Powoli kończyliśmy zakupy kiedy to moją uwagę przykuł stół... piękny, stary, drewniany, prosty w formie, rozkładany.... wprost idealny. Nieśmiało zapytałam o cenę, czekając na dobijającą odpowiedź sprzedawcy... nie doczekałam się. Do pobliskiego bankomatu, po okrągłe 100 zł., pobiegłam sprintem. 5 minut później Artur pakował stół do bagażnika a ja krzyczałam z zachwytu podziwiając jego urodę (urodę stołu ma się rozumieć ;) 
I tym oto sposobem, za cenę 6 paczek fajek czy 20 opakowań żelków nabyłam stół niezwykłej urody - stół, który u mnie w domu zatraci swoją pierwotną funkcję, od dzisiaj będzie moim tłem fotograficznym a nie miejscem spożywania posiłków. 

Po tak długim wstępie przechodzę do sedna sprawy ;) Myśląc o stole i patrząc na swój regał z rekwizytami postanowiłam podzielić się z Wami moimi pomysłami na dodatki do stylizacji zdjęć. Może niektórzy z Was blogerów, skorzystają z moich pomysłów (niektórych całkiem oczywistych a niektórych nie do końca), może nie jesteście blogerami, ale lubicie robić zdjęcia a może po prostu z przyjemnością poczytacie o tej stronie blogowania :)



Zacznijmy od tła
Oczywiście można zamówić już gotowe tła fotograficzne. Na samym początku mojej przygody z blogowaniem tak też zrobiłam, zamówiłam kilka jednobarwnych, które służą mi do dnia dzisiejszego. Polecam zaopatrzyć się w tło brązowe, beżowe oraz szare. Białe również zakupiłam, jednak praca z nim należy do wyjątkowo trudnych, ze względu na swoje niebieskawe zabarwienie.

Zakupiłam również tła winylowe, jednak po kilku próbach uwiecznienia ich na zdjęciach oddałam je koleżance. Co prawdziwe deski to prawdziwe deski, te wydrukowane na materiale, moim zdaniem nie wyglądają apetycznie.

Oprócz tego za tło służy mi: firanka lub zasłona, stare kafle (pojedyncze sztuki zakupione w sklepach z materiałami budowlanymi), dno skrzynki na owoce, deski, które pozostały po remoncie stodoły koleżanki, kawałki tapet (również do nabycia w sklepach dla majsterkowiczów).

Najróżniejszymi deskami przykrywam również blat stołu, na którym robię zdjęcia. Mam zarówno stare i nowe deski pomalowane na różne kolory, oprócz tego stół przykrywam kawałkami materiałów kupowanych np. w Ikei, starą bluzką, pogniecioną bibułą (naprawdę tanio można kupić w sklepach z artykułami papierniczymi), drewnianymi podkładami, które miały być podłogą w altance, grubą tekturą (dostaniecie ją np. w sklepach z art. plastycznymi).

Doświetlanie zdjęć
Nie używam lamp błyskowych, zdjęcia robię jedynie przy świetle dziennym. Żeby sobie pomóc doświetlam je przy pomocy blendy (w sklepie z art. fotograficznymi możecie kupić małą blendę za 20-30 zł). Ja swoją (srebrno-złotą) kupiłam 2 lata temu i do dzisiaj świetnie mi służy. Oprócz blendy kupiłam również białą parasolkę, ale nigdy nie została przeze mnie użyta także chyba mogłam ją sobie odpuścić :) Swoje zdjęcia doświetlam także kawałkiem białego styropianu, białą kartką papieru a zbyt ostre światło padające przez okno rozpraszam cieniutką, białą firanką. 

A co poza tym?
Oczywiście zdjęcia na moim blogu to nie tylko tło, serweta czy styropian, to przede wszystkim jedzenie i to w czym je podaję, albo co możecie na zdjęciu zobaczyć. 
Z biegiem czasu w rzeczach zaczynam dostrzegać ich nową funkcję, przygarniam je lub kupuję, starając się wyszukiwać sensowne okazje cenowe. Znajomi i rodzina wiedzą, że stary talerz bardziej mnie uszczęśliwi niż szminka chanel.

Poniżej taka moja lista przedmiotów, które mogą Wam się przydać. Ne kosztują fortuny a pięknie wyglądają na zdjęciach. Często są to rzeczy, które inni wyrzucają, albo pozbywają się ich za grosze.
  • Wytłoczki po jajkach, w sklepach kupuję te mniejsze (na 6 szt.jajek), mam je w kilku kolorach.
  • Buteleczki po soczkach dla dzieci. Kiedyś zamawiałam je z USA!!! Wyobrażacie sobie? A teraz kupuję soczki, wypijam je, namaczam aby pozbyć się naklejek i voila. Potem podaję w nich soki, koktajle czy nawet zupy.
  • Kawałki nowej pieluszki tetrowej. Jej faktura świetnie wygląda na zdjęciach. Zresztą tak samo jak lniane serwetki czy kawałki lnianego materiału. Serwetki bardzo często kupuję za grosze w sklepach typu second hand. 
  • Stare deski kuchenne, które już Wam nie służą. Ja dwie sztuki pomalowałam i teraz pełnią funkcję tacy.
  • Stare sztućce, niekoniecznie srebrne. Na pchlich targach można je kupić dosłownie za kilka złotych. Nawet te nieoczyszczone świetnie się prezentują na zdjęciach, a może tym bardziej te nieoczyszczone ;)
  • Puszki po herbacie czy innych wyrobach spożywczych. Wielokrotnie zdarzało mi się kupować coś dla samego opakowania, ostatnio szprotki w oleju.
  • Sznurki, tasiemki... Kiedyś przeszukiwałam cały internet w poszukiwaniu idealnych wstążeczek. Koniec końców sprowadzałam je z drugiego końca świata a potem, przez przypadek, znalazłam bardzo podobne w pobliskiej kwiaciarni. Czasami na zdjęciu świetnie wygląda nawet kawałek konopnego sznurka, jeżeli takiego szukacie udajcie się do najbliższej placówki Poczty Polskiej :) 
  • Zakupiony na poczcie papier do pakowania albo papier do pieczenia (pognieciony wygląda nawet lepiej). Często drugie życie przeżywają u mnie torebki po prezentach.
  • Zdekompletowana zastawa stołowa. Moi znajomi wiedzą, że przygarniam pod swoje skrzydła uszczerbione talerzyki, pojedyncze spodeczki czy filiżanki. Popytajcie... jestem pewna, że i wśród Waszych bliskich ktoś ma takie niepotrzebne sztuki.
  • Kryształy - nie tak dawno kojarzone z czasami, gdy na sklepowych półkach był tylko ocet, teraz do łask wracają szklane cukiernice i patery. W sklepach za 100 zł, na pchlich targach do nabycia za 10-20 zł :)
  • Koszyczki po owocach. Mam kilka takich sztuk po borówkach czy truskawkach. W sezonie zamiast szukać ładnych owoców wybieram te, które są fajnie zapakowane ;)
  • Stare blachy, zardzewiała forma na tartę, która po odwróceniu do góry nogami idealnie sprawdza się jako patera na ciasto. Mam tego trochę.
  • Świeczniki - idealne jako patera do fotografowania małych pralinek czy muffinek (najczęściej ustawiam je do góry nogami).
  • Pożółkłe widokówki, zdjęcia. Zakupione za kilka złotych, pięknie tworzą klimat zdjęć.
  • I jeszcze: zjedzone przez rdzę bańki na mleko, doniczki, brązowe buteleczki po syropach...
To z grubsza wszystko. Przez ostatnie 3 lata zebrało się tego całe mnóstwo. Cześć oddałam innym, bo okazały się nietrafionym w mój gust zakupem a to co zostało przechowuję w pokoju gościnnym, który także nabrał zupełnie innej funkcji ;) 


22 komentarze:

  1. Piękna miętowa patera <3 :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Deli, niektróe skarby zabrałabym do siebie :)
    Co prawda nie mam Artura, ale kiedyś tez tak samo wyruszyłam na taki pchli targ do Koszalina i kupiłam stół z krzesłami. Kilka zdjęć na nim zrobiłam tylko dlatego, że ... stoi daleko od okna...:(.
    Zdrowie stołu po raz... drugi...!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) niech mi w zdrowiu stolik żyje ! Jak takie zakupy cieszą :) szkoda, że jesteś tak daleko, zawsze można się powymieniać, np. czasowo ;)

      Usuń
  3. Uwielbiam Cię, wariatko :)

    OdpowiedzUsuń
  4. zazdroszczę Ci tego regału z bibelotami do zdjęć!
    Ja nie dość, że w rodzinnym mieszkaniu nie mam gdzie ich trzymać, a co dopiero w ciasnym mieszkanku studenckim (choć i tak jest metrażowo większe, niż rodzinna klitka). Nie ma to, jak dwa pokoje zagracone do granic możliwości, ciasna kuchnia i mały stoliczek pod oknem jako "studio" fotograficzne ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No fakt mała przestrzeń ogranicza, ale Ty masz fantazję dziewczyno także na pewno nie Ciebie :*

      Usuń
  5. Bardzo fajny wpis... Taki motywujący i pokazujący, ze nie trzeba wiele, by mieć dużo :P Super!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie !!! Na początku chciałam inwestować w profesjonalne dodatki ale z czasem widzę, że to nie ma większego sensu. Można fajnie poszaleć bez tracenia grubej gotówki ;)

      Usuń
  6. cudna kolekcja :) jakbym mogła powiększyć swoje mieszkanie, to chyba też dorobiłabym się wielu ciekawych gadżetów, a póki co obchodzę się smakiem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) No ja przez tą kolekcję nie mam już pokoju gościnnego ;)

      Usuń
  7. Wow, twoja kolekcja robi wrażenie!!!! Moja jest jeszcze bardzo mała, ale mąż co tydzień dowozi mi cudeńka wyszukane na giełdzie staroci :) zabawawgotowanie.blogspot.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zazdroszczę męża ;) takie cudeńka z targu są najlepsze :)

      Usuń
  8. Małgosia cudna kolekcja:-), ja za stołem wciąż wyglądam, jeszcze nie znalazłam tego wymarzonego:-). A Twoje regały pomnożone razy 2 dadzą Ci moją kolekcję:-), chyba też muszę pstryknąć fotkę:-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Że też u nas nie ma takich miejsc, gdzie za grosze można kupić takie piękności...A wystawkę masz już konkretną widzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Andźka wystawka już była rozdawana i kompletowana na nowo... no może nie na nowo ale sporo rzeczy znalazło swoich nowych właścicieli ;) A Ty na bank masz gdzieś jakiś targ staroci, może jeszcze o tym nie wiesz. Ja zupełnie przypadkiem trafiłam na taki w pod opolskiej wsi... never know ;)

      Usuń
  10. Brawka za stół! :) i akcesoria w kropki zwłaszcza mi się podobają :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Evi jak ja kocham ten stół... Normalnie po pracy robię sobie herbatę i gapię się na niego przez godzinę ;) a kropki... jestem uzależniona :) serio, połowa bluzek w mojej szafie ma kropki ;)

      Usuń
  11. Wow jaka kolekcja Szczerze zazdraszczam!
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  12. My mieszkamy w małym mieszkaniu, i już nie mam pojęcia, gdzie upychać moje rekwizyty nabyte drogą kupna na starociach:) Wczoraj zaszalałam, bo odkryłam świetny targ, a wiadomo jak to jest - jak Pani weźmie to to będzie taniej, a jak to to następne za darmo i zapłaciłam 60 zł, a tyle dobra mam, że nacieszyć się nie mogę:) I chyba dzisiaj skonstruuję nową półkę ze skrzynek:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Wow jaka cuDna szafka na akcesoria! O akcesoriach nie wspomnę! Ja mam wszystko posegregowane, ale ze względu na ograniczenia związane z miejscem są w rożnych częściach mieszkania. Potem ich wyjmowanie zajmuje mi 30 minut :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie z tego powodu postanowiłam zaopatrzyć się w regał bo wszystkie akcesoria miałam poupychane w całym domu i to było bardzo męczące. Teraz mam 99% rzeczy w jednym pokoju a tak naprawdę na jednym regale :)

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...