niedziela, 28 września 2014

Żurawina do mięs i serów

Ostatnio dyskutowałam z koleżankami na temat imion, które są nadawane dzieciom. Ile nas było każda miała swój pogląd na tą sprawę. Ja np. lubię imiona tradycyjne i typowo polskie jak Maria czy Staszek, ale znam takie osoby, których dziecko musi się nazywać wyjątkowo a jego imię ma je wyróżniać z tłumu. Zaczęłyśmy wertować internet w poszukiwaniu informacji jakie imiona są akceptowalne w Polsce.... no i się zaczęło :) 

Okazuje się, że można już spotkać chłopców  o imieniu: Toro, Thorgal, Mił, Myszon, Żyraf, czy Xawier, a także dziewczynki imieniem: Wisenna, Niunia, Jeżyna, Izaura, Calineczka, Luna czy Nike :) Nawiasem mówiąc moja babcia mówiła do mnie Niuńcia także to imię jest całkiem całkiem ;) 

Tak sobie myślę, gdzie kończy się pozytywna wyjątkowość imienia a gdzie zaczyna bezmyślna fanaberia rodziców? Czytam dalej i trochę mi lżej bo jak się okazuje jest coś takiego jak Rada Języka Polskiego, która wydaje opinie w kwestiach spornych. Czytając ich rozstrzygnięcia naprawdę można się nieźle ubawić. I tak rodzice chcący nadać swojemu dziecku imię Opieniek spotkali się z taką odpowiedzią Rady "Władza rodzicielska nad dzieckiem ma swoje granice: moim zdaniem tak samo jak nie wolno dziecka bić, nie wolno go też ośmieszać. Musimy zdawać sobie przecież sprawę z tego, że z rozkosznego bobaska wyrośnie kiedyś być może sędzia, minister albo rektor uniwersytetu. Wyrażenie minister Opieniek Kowalski nadaje się najwyżej do utworu satyrycznego". Dziękuję Ci Rado, że jesteś...

A gdyby tak nazwać swoją córkę Żurawina...? :) Zdaniem Julki tylko dlatego wydaje mi się to całkiem niedorzeczne ponieważ jeszcze nikt się tak nie nazywa, ale gdyby tak nazwać swoje dziecko to po jakimś czasie byłoby to zwyczajne imię jak Jagoda czy Szymon... może i ma rację :)

Pozostając przy żurawinie, może na imię dla dziewczynki się nie nadaje, ale jako dodatek do serów i mięs już zdecydowanie tak! O niebo lepsza niż ta słoikowa-sklepowa, z dodatkiem likieru wiśniowego! Polecam :) 




To moja wersja przepisu z książki "Nigella Świątecznie"
Przepis pochodzi z książki "Nigella Świątecznie"

Składniki na 3 mniejsze słoiczki:
  • 500 g świeżej żurawiny
  • 300 g cukru
  • 65 ml. likieru wiśniowego
  • 110 ml. wody

Przygotowanie:
Wszystkie składniki umieszczamy w garnku, mieszamy. Całość doprowadzamy do wrzenia i gotujemy na małym gazie od czasu do czasu mieszając. Po 10 minutach, np. tłuczkiem do ziemniaków, delikatnie ugniatamy żurawiny, jednak nie tworzymy z niej puree, gotujemy jeszcze przez 5 minut. 
Gorące przekładamy do wyparzonych i osuszonych słoiczków. Szczegóły dot. pasteryzacji i przygotowania słoików na przetwory znajdziecie w TYM wpisie. 

Smacznego!

3 komentarze:

  1. Ja taką żurawinę jem jak dżem na kanapkach ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Akurat czytam książkę gdzie jest Trzmielina, Czeremcha, Jeżyna i Jemioła. Żurawina by do nich pasowała idealnie :) Tylko, że to czasy Piastów są... A przepis na żurawinę z wiśniówkę też już testowałam i jest rewelacyjny.

    OdpowiedzUsuń
  3. W tym miejscu chciałabym wyrazić swój podziw i uwielbienie dla imienia: Gniewko. I tak, jak zawsze marzyłam o dziewczynce, teraz marzę o chłopcu, którego mogłabym tak nazwać. Co prawda wiem, że racjonalność weźmie górę, bo to imię nie pasuje absolutnie do niczego, ale zawsze będzie się gdzieś tam tlić z tyłu mojej głowy... :)))

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...