czwartek, 24 lipca 2014

o sobie samej...


Ten post będzie bardzo mało kulinarny i chyba będzie jednym z dłuższych na blogu. Z okazji urodzin napiszę o…. sobie samej. Nie jest to takie proste, chociaż w wielu postach nawiązuję do życia prywatnego, jednak ten wpis jest bardzo osobisty i taki z głębi...
Oto ja:) 37 lat temu




Jest 25 lipca 1977 r. na świat przychodzi Małgosia, chociaż lekarze przekonywali rodziców, że przychodzić nie powinna. Podobno miałam być zlepkiem wad rozwojowych, jednak ku uciesze taty i mamy i na złość lekarzom postanowiłam urodzić się całkiem sprawna. Sprzęt diagnostyczny, dostępny ponad 37 lat temu, chyba do najlepszych nie należał. Zbyt grube kości chciano operować, ale gdzieś tam na górze opiekował się mną jakiś dobry anioł, który na mojej drodze postawił specjalistów, którzy powiedzieli, że najlepiej będzie jak zamiast dorastać w szpitalu będę rosnąc w domku. I tak sobie rosłam a swoje 1 urodziny podeptałam całkiem zdrowymi nóżkami. Los potrafi zaskakiwać, po paru latach te nogi będą tańczyć, biegać, skakać…

Na parkiecie zawsze pierwsza :)


I tak w otoczeniu rodziny rosłam i rosłam. Z wiecznie czerwonymi policzkami, podrapanymi kolanami i koniecznie na bosaka. Policzki czerwone i pyzate, grube nóżki i wystający brzuszek, już nie poznaję tej rumianej dziewczynki, która spogląda na mnie ze zdjęcia.

Nie wiem czy to nowa broszka od przyjaciółki wywołała taki uśmiech ;)

Rumieniec mógł być w tym wypadku spowodowany emocjami :)


Fanka jabłek, babcinych opowieści, przedsiębiorcza, kochliwa i łatwo się wzruszająca. Do tego bałaganiara zmieniająca ciuchy 5 razy dziennie. Żeby zarobić na ulubione słodycze sprzedawałam przed domem warzywa i owoce a potem, już jako starsza dziewczyna imałam się innych zajęć. Zbierałam truskawki, sprzedawałam w sklepie z ciuchami czy nawet pracowałam w fabryce szybek akwariowych, gdzie moim zadaniem było wycieranie ich do sucha. To tam zarobiłam większe pieniądze, które przeznaczyłam na pierwszy wyjazd z przyjaciółmi. Same dobre wspomnienia. Wspomnienia, które warto pielęgnować i odkurzać od czasu do czasu.
 

Zapomniane przyjaźnie, które miały być na śmierć i życie, na zawsze... Niespełnione miłości, bo ja chciałam a On nie, imprezy takie do rana, tak szalone, że aż dziw, że żyję i mam się dobrze :)


Małgorzata, która pragnęła być Dorotą, mieć czarne włosy zupełnie jak ta dziewczynka z „Elementarza”. Włosy pofarbowałam na czarno w pierwszej klasie liceum a imienia nie zmieniłam, no może odrobinę… na Deli :)

Moja ulubiona, czarnowłosa bohaterka "Elementarza"


Zakochana po dziś dzień w filmie „Amelia”, trochę tak jak główna bohaterka ulegam fantazjom i marzeniom, chociaż wyglądam na twardo stąpającą po ziemi kobietę. Ale czy jedno wyklucza drugie? Chyba nie. Czasami przenoszę się w świat fantazji i spisuję wymyślone historyjki w ulubionych notesach, a gdy trzeba walczę, nie poddaję się i zmierzam do celu. Twarda zawsze musiałam być, każdy kto przez wiele lat zmaga się z chorobą najbliższej osoby wie o czym mówię, tym bardziej gdy najbliższą osobą jest mama a osobą zmagającą się jest kilkuletnia dziewczynka, która rośnie i rośnie w obawie o to co przyniesie jutro, ile jeszcze lat a może dni spędzi z mamą. Ten lęk wrósł we mnie jak korzenie drzewa w ziemię i nawet po jego ścięciu korzenie we mnie tkwią i od czasu do czasu dają o sobie znać.  


Przez chwilę chciałam być tancerką, wcześniej sprzedawczynią w sklepie spożywczym a  później dziennikarką, ale chyba dopiero teraz, wieki po skończeniu studiów wiem dokładnie kim chciałabym być.  No cóż, mam nadzieję, że mam jeszcze sporo czasu aby zrealizować swoje plany. 


Kiedyś lubiąca leżeć plackiem na słońcu, teraz wybieram zacienione miejsca, gdzie można zaglądać, poznawać, rozmawiać i próbować. Kiedyś relaksująca się w centrach handlowych teraz uciekam w miejsca gdzie można wypocząć z dala od tłumu. Zmiany są dobre!


Mocno wierzę w przeznaczenie, w to, że nic się nie dzieje bez przyczyny, optymistka ze skłonnościami do pesymizmu, gaduła, która czasem kocha milczeć. Fanka płci przeciwnej, którą bardzo często fascynują inne kobiety. Uwielbiam patrzeć na ciekawe twarze, po dziś dzień żałuję, że nie poprosiłam kilku osób o możliwość zrobienia im zdjęć…. Koleżanka ze studiów wyglądająca jak ruda bogini, dziewczyna stojąca na przystanku z najpiękniejszymi piegami na świecie, żebrak o tak spokojnej i jasnej twarzy… tak, podobno te najpiękniejsze zdjęcia nigdy nie zostaną zrobione.



Zakochana w pysznym jedzeniu, włoskiej ziemi i sporcie. Gdy kiedyś usiadłam i zaczęłam wymieniać dyscypliny sportowe, które uprawiałam, albo chociaż próbowałam uprawiać złapałam się za głowę a najlepsze, że to się akurat nie zmieniło. Co jakiś czas fascynuje mnie coś nowego. Teraz na tapecie mamy longboard, który kocham od pierwszego wejrzenia, ale co będzie w przyszłym roku…? Kto wie :)




Nie potrafię sobie wyobrazić życia bez rozmów z ludźmi. Kiedyś chciałam być psychologiem, ale psycholog-gaduła to niezbyt fortunne  połączenie, dlatego ten kierunek skończyłam dla siebie, chciałam poznać się jeszcze lepiej aby móc świadomie podejmować pewne decyzje. 


I na końcu, niczym wisienka na torcie ja jako mama Julii, żona Artura, współtowarzyszka Tofika, córka Stanisława i siostra Jacka. To najważniejsze role w moim życiu, Oskara za nie dostać nie muszę, ale dziękuję reżyserowi, temu na górze, że mnie w tych rolach obsadził:)

Ściskam Was bardzo mocno i dzisiaj szczególnie Wam dziękuję, że tu czasem zaglądacie :)

26 komentarzy:

  1. Gosiu, piękny i osobisty tekst :) Aż ciężko zostawić pod nim komentarz, który nie będzie głupio brzmieć...
    Życzę Ci cudownego dnia :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I taka nam zostań, pełna pasji, zapału, fantazji i pozytywnego szaleństwa!! Cieszę się, że się pojawiłaś w moim życiu :* Wszystkiego czekoladowego z głębi mego serca!!! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana moja :***** dziękuję !

      Usuń
  3. Pięknie podsumowane..:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Anonimowy24.7.14

    wszystkiego najlepszego z okazji urodzin :-)
    podczytuję Cię od dawna (dzięki Dzielnemu Frankowi), a dziś chyba Twój post przedstawiający się sprawił, że postanowiłam wyjść z ukrycia ;-)
    pozdrawiam serdecznie
    ivonesca

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia i za to, że wyszłaś z ukrycia :* Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. Wiesz, jak to jest z tymi Oskarami. Spelniaja oczekiwania tlumow ale juz niekoniecznie pojedynczych ludzi, takich jak Ty. Uwaznych, z pasja, swiadomych i ciekawych. Wiec to pewnie akurat sie nie liczy. Fajnie, ze sie zmieniasz i ze to sa zmiany na lepsze i to jest wazne. Wszystkiego, co najlepsze Ci posylam z wielkim slonecznym usmiechem.

    No i wiesz, wciaz masz 3 z przodu. Ja od kilku tygodni tego juz o sobie nie moge powiedziec.

    Anna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadzam się z Tobą Aniu :) i bardzo dziękuję za piękne słowa. 4 z przodu to kolejny fajny etap, szczególnie jak tak jak iTy wygląda się na kogoś z trójką z przodu :) i spóźnione ale szczere życzenia spełnienia marzeń :)

      Usuń
  6. Gosiu, Ty to wspaniała kobieta jesteś! Ot co!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zawstydzasz mnie ;) :***

      Usuń
  7. Gratuluję odwagi w pokazywaniu tak intymnych zdjęć rodzinnych :)

    OdpowiedzUsuń
  8. jakie one intymne :) to typowe zdjecia rodzinne, fakt wywołujące wspomnienia ale raczej nie naruszają rodzinnej intymności ;) chyba że mój brat się obrazi że naruszylam jego dobre imię publikując jego zdjęcie w pięknie skrojonym garniturku :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

    A Oscara można wydrukować i wstawić w ramkę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak zrobię ;) a co! Buziole!

      Usuń
  10. Na myśl przyszła mi piosenka Gawlińskiego jak to niewiele wiemy o sobie samych..., ale on tam śpiewa też o tym, że jeśli piękno żyje w nas, to dajmy mu siłę i pozwólmy trwać :) - we wszystkich dziedzinach jakich jeszcze spróbujesz :)
    Tego Ci więc Deliszku życzę w Dniu Twoich Urodzin i posyłam słoneczny uścisk znad morza!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję Kochana, z całego serca dziękuję :*

      Usuń
  11. A ja się poryczałam...

    Pięknego życia Gosiu w szczęściu i zdrowiu. Mając to - masz wszystko.
    Ps przeznaczenie, to los (niezależny od nas), przyczyna i skutek to karma. Otrzymujesz od życia to, czym sama promieniujesz na świat. :) Z poniższym się zgadzam w 100% :
    "Przyciągamy to, czym sami promieniujemy na świat. Trudni ludzie wciąż spotykają inne trudne przypadki, pogodni natomiast cieszą się stale dobrym towarzystwem, nawet jeżeli go nie szukają".(Lama Ole Nydahl). A Gosia cieszy się towarzystwem wielu :)
    I ten eksperymencik mi się z Tobą kojarzy ;) http://www.dobrewiadomosci.net.pl/554-poproszono-ich-by-weszli-do-pokoju-wypelnionego-balonami-nie-mysleli-ze-dostana-tak-cenna-lekcje

    Naaajlepszego :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale pięknie...... zgadzam się z Tobą w 150%, to co dajesz wraca do Ciebie, a dając szczęście innym już podczas samego dawania jesteś szczęśliwa... dziękuję za to co napisałaś i ściskam Cię mocno :***

      Usuń
  12. Wszystkiego najlepszego i sto lat! :) Jesteś strasznie pozytywną osóbką!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Natalie :***

      Usuń
  13. Najlepszego! Duzo pozytywnej energii zycze:)
    Bloga podczytuje od dawna i nawet kilka przepisów spróbowalam :) a dzis przypomnialy mi sie stare dobre czasy ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Jak pięknie napisane :). Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  15. Wszystkiego najlepszego, choć spóźnione. Jak Kasia napisała, tak piękny wpis, że aż nie wiadomo jak skomentować.
    A ja widzę, że jesteś astralną siostrą z moją córką, co być może tłumaczy jej nieskończone pokłady energii ;)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...