poniedziałek, 9 czerwca 2014

Weekend ze Smakiem 2



Weekend ze smakiem 2, czyli wszystko co chcielibyście o nim wiedzieć, ale boicie się zapytać ;)



Póki endorfiny nie opadły i wiercą mi dziurę w brzuchu niczym operator wiertnicy spalinowej, napiszę co mi leży na wątrobie a dokładniej na sercu. 


Splotem niewyjaśnionych okoliczności miałam przyjemność uczestniczyć w największej imprezie kulinarnej jaką jest „Europa na widelcu” a dzięki COOKLET w „Weekendzie ze smakiem”. Przeróżne okoliczności splotły się ze sobą tak idealnie, że 6 czerwca, nie zważając na śnieg, grad i 16 rocznicę ślubu moja noga stanęła na pięknej ziemi wrocławskiej. 


Zgodnie z wytycznymi, po 5 minutowym spacerku, powinnam już odbierać klucze hotelowe, ale przecież to by było zbyt proste ;) zagadane, roztrzepane i zmęczone, razem z Anią dotarłyśmy do hotelu…. Po 30 minutach spaceru. Weekend ze smakiem rozpocząć od nabawienia się pęcherzy – bezcenne.


Tylko kto by o tym myślał ;) szybkie odświeżenie tapety i marsz na zbiórkę. Godzina 14:40 - zapoznanie z blogerami, którzy uczestniczą w imprezie, 14:45 – jesteśmy już dobrymi znajomymi ;) Wszystkich nas łączy wspólna pasja i to sprawia, że po chwili czujemy się bardzo fajnie we własnym gronie. 




Lunch powitalny – jedziemy do wyjątkowo smacznego miejsca – „Nigdy nie zapomnę”, nazwa restauracji idealnie odzwierciedla moje uczucia do niej. Nigdy nie zapomnę smaku, atmosfery i uśmiechu szefa kuchni. Do tego rozpoczęta przez Cooklet integracja blogerów to strzał w dziesiątkę. 













Z brzuszkami wypełnionymi smacznymi przystawkami, obłędnym daniem głównym i pysznym deserem dobijamy do kolejnego punktu programu – Sky Tower ! Przed nami piękne niebo nad Wrocławiem, piękny Wrocław a w sercu poczucie, że „The world is mine” … a to dopiero początek.





Dalej wizyta w kuchni Art Hotelu i spotkanie z patronami festiwalu, czyli Robertem Makłowiczem i Piotrem Bikontem. Fajnie jest posłuchać tak pozytywnych osób, które z pasją i zacięciem mówią o kuchni, do tego posiadają zdrowy dystans do siebie co sprawiło, że spotkanie nie polegało na prelekcji ale na ciekawej dyskusji.







I teraz ostatni punkt piątkowego programu, last but not least. Integracja rozpoczęta w Browarze Mieszczańskim idealnie rozpoczęła wieczór, który zakończył się o poranku. Niech to pozostanie moją słodką tajemnicą jak przebiegał ten totalnie zwariowany czas, powiem tylko tyle, że stopy bolały od tańców a w głowie szumiało od wrażeń ;) 


I tym sposobem, bardzo płynnie, po 2 godzinach snu, rozpoczęliśmy dzień drugi. W półśnie zjedzone śniadanie, zbiórka i jedziemy na warsztaty do Studia Kulinarnego Piotra Kucharskiego a tam zderzenie z kulinarnym reaktorem atomowym, czyli z Piotrem. Gotujemy, uczymy się, testujemy i smakujemy! Ehhh mogłabym tak każdego dnia.


 


Następnie odwiedziny wrocławskiego rynku, bo festiwal „Europa na widelcu” to dziesiątki wystawców z różnych zakątków Europy. Chorwackie wina, węgierskie specjały i hiszpańska Sangria :* Dlaczego warto tu przyjechać? Czym różni się ta impreza od wielu innych imprez kulinarnych organizowanych w całej Polsce? Doborem wystawców, selekcją smaków prezentowanych podczas festiwalu i prowadzącym imprezę. Stojąc pod sceną, wyczekując ogłoszenia wyników konkursu na najlepszy europejski przepis, poryczałam się ze śmiechu a potem pękałam z dumy jak kolejne nagrody odbierali znani mi blogerzy! Jest w nas moc! Co też cztery blogerki starały się udowodnić gotując na scenie, w tym moja skromna osoba. Mam nadzieję, że było smacznie i zabawnie, bez spiny i zadęcia – dla mnie to wyjątkowo pozytywne przeżycie, tym bardziej, że duet kulinarny stworzyłam z Agnieszką :*

 


 


Jest godzina 18 czasu wrocławskiego, udajemy się na warsztaty z dietetyczką do siedziby Cooklet. W oczekiwaniu na bardzo HAPPIE warsztaty wsłuchiwałam się w krótką prezentację przygotowaną przez Grzegorza – Top Chef’a platformy Cooklet. Pasja, pasja i jeszcze raz zaangażowanie to słowa, które od razu kojarzą mi się z tym co mówił Grzesiek. Potem bardzo apetyczne warsztaty dietetyczne a na koniec zwieńczenie ich boskim sushi, co było jak wisienka na torcie. 

 





Po tak intensywnym dniu pozostało już tylko zrobienie się na bóstwo, na co musiało wystarczyć 45 minut, czyli łatwo nie było ;) Wyglądając tak pięknie jak tylko można wyglądać po 2 godzinach snu i dniu przepełnionym emocjami rozpoczęłam Integrację vol. 2. Oficjalny bankiet to był dopiero początek a selfie o 6 rano, w drodze do hotelu to koniec imprezy, ale jednocześnie mam nadzieję początek czegoś fajnego. 


 


Podsumowując:

  • Pomimo tylu kulinarnych rozkoszy liczba spalonych na parkiecie kalorii graniczy z nieskończonością. 
  • Nowe znajomości czy też przyjaźnie bezcenne. 
  • Uwielbienie dla całej ekipy Cookleta z Kasią, Martą i Grzegorzem na czele nieprzyzwoicie wielkie. 
  • W głowie krążąca refleksja, że genialną imprezę może przygotować mała garstka ludzi, jeżeli tylko jest w nich pasja i moc – a w tej grupie jest tych składników pod dostatkiem! 
  • Nie paraduj w godzinach nocnych w okularach przeciw słonecznych bo zostaniesz posądzony o posiadanie zeza lub o zajmowanie się spawaniem. 
  • Na wyjazdy zawsze pakuj wygodne buty albo chociaż zapas plastrów. 
  • Uważaj na głowę podczas wychodzenia z busa ;)

Wielkie dzięki wszystkim, dzięki którym mogłam być częścią tego pięknego czasu! Do zobaczenia mam nadzieję wkrótce :)

p.s. za zdjęcia dziękuję Kasi i Martynie :)

14 komentarzy:

  1. <3 Już tęsknię i czekam na kolejne spotkanie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ada, nie ma co tęsknić trzeba coś zacząć organizować <3

      Usuń
  2. Małgoś, cudna relacja ! Było bosko <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Deli:* mało się pogadało, ale za to dużo potańczyło! The time is now!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słońce nadrobimy :** The time is now!!!

      Usuń
  4. Deli, ja choć spałam trochę więcej od Was, też jeszcze nie mogę dojść do siebie :) Pochłonęłam Twoją relację, jak deser w sobotę na warsztatach u Piotra :D I już czekam na kolejne tak mega pozytywne imprezy i takich Ludzi, jak Wy !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też już nie mogę się doczekać :) mam nadzieję do szybkiego zobaczenia!

      Usuń
  5. Bardzo fajne podsumowanie. Buziaki!:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Trzeba będzie to szybko powtórzyć :)

    OdpowiedzUsuń
  7. było cudownie wszystkich Was poznać
    Twoja relacja jest tak super emocjonalna
    Pozdrawiam z Wrocławia

    OdpowiedzUsuń
  8. Tak sie milo czytalo, nie moglabys napisac kilka stron ?
    Buziaczki :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Zazdroszczę, podziwiam, uwielbiam <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo żałuję, że pomimo zaproszenia nie mogłabym być.Tym bardziej że mieszkam kilka metrów dalej od "Nigdy nie zapomnę". Wrocław rulezz ;) Na szczeście widoki toskańskie zrekompensowały straty. Za rok urlop planuję na wrzesień :D

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...