poniedziałek, 16 czerwca 2014

Szparagowo-jajeczne grzanki

Mąż/partner/konkubent blogerki kulinarnej. Kim jest? Czy coś charakterystycznego go wyróżnia, a może są jakieś cechy, którymi powinien się charakteryzować albo właśnie pewnych nie powinien posiadać;) Poniżej taki mój subiektywny dekalog dla partnera/partnerki blogera kulinarnego ;)

1. Przed zjedzeniem czegokolwiek co znajduje się w domu, upewnij się, czy czasami nie zostało to zakupione w celu przygotowania wpisu na bloga. W domu obowiązuje zakaz spożywania produktów, które jeszcze nie zostały sfotografowane. 

2. Gdy tylko zapomnisz o powyższej zasadzie i przez totalną nieuwagę zjesz np. ostatnie jajka znajdujące się w lodówce, to na pewno okaże się, że to były specjalne jajka odłożone na wyjątkową okazję.

3. Zapomnij o potrawach typu schabowy czy rolada, od teraz twoje menu to jarmuż, topinambur, scorzonera i przepiórki.

4. Jeżeli jakieś danie bardzo przypadło Ci do gustu, ciesz się nim ile wlezie, bo możesz być pewien/pewna, że drugi raz nie pojawi się ono na Twoim talerzu. Bloger nie robi dwa razy tego samego dania, no bo po co powtarzać wpisy na blogu ;)

5. Nowych talerzyków, łyżeczek, podstawek i kubeczków nigdy dosyć! Nawet nie próbuj z tym twierdzeniem dyskutować.

6. Targanie fajnych desek znalezionych na śmietniku to nie oznaka fobii zbieractwa, to budowanie profesjonalnego zaplecza do fotografii kulinarnej.

7. Przygotuj się na prowadzenie stadnego żywota.  Od dzisiaj także i Ty należysz do blogerskiej rodziny i masz znajomych we Włocławku, Bełchatowie, Zielonej-Górze, Wrocławiu i Gdańsku. Pfff nawet w stolicy masz :)

8. Spokojne czasy, kiedy to w restauracji po prostu konsumowałeś swój posiłek, możesz uznać za przeszłe. Pamiętaj najpierw zdjęcie, potem konsumpcja!

9. Bądź zawsze zwarty i gotowy pocieszać nawet w tych najtrudniejszych momentach, np. gdy beza oklapnie, krem do tortu się zetnie a w sklepie zabraknie kiełków słonecznika. Stwierdzenie "na dobre i na złe" nabiera teraz zupełnie innego wymiaru.

10. Ale przede wszystkim ciesz się, bo najprawdopodobniej należysz do tych szczęśliwców, którzy odejdą z tego świata próbując, smakując i degustując :)

Ciekawa jestem czy Wy macie podobne skojarzenia i refleksje? Podzielcie się nimi :) Ja mam jeszcze jedną, kulinarną. Jajko w koszulce to wyższa szkoła jazdy niż robienie makaroników. 
Próbowałam już wszystkiego. Robiłam wirki, nie robiłam wirków, używałam folii i oliwy i nic. Tzn. może nie nic, ale zanim wyjdzie mi jajko takie jakiego oczekuję muszę zjeść z pięć innych ;) Ale może ja jestem po prostu antytalencie jajkowo-koszulkowe ;) W każdym bądź razie, gdy już to jajko Wam wyjdzie, grillujcie szparagi, dodajcie kromkę opieczonego chlebka... pychota! 






Składniki:
  • Chleb tostowy
  • Zielone szparagi
  • Ulubiona sałata np. Rukola (mogą być także kiełki)
  • Jajko
  • Ocet winny
  • Sól i świeżo zmielony pieprz
  • Oliwa z oliwek

Dodatkowo na sałatkę:
  • Maliny
  • Truskawki
  • Zielone szparagi
  • Sałata Rukola
  • Sos balsamiczny

Przygotowanie grzanki:
Szparagi oczyszczamy, odrywamy zdrewniałe końcówki, układamy na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Posypujemy solą oraz świeżo zmielonym pieprzem, skrapiamy oliwą z oliwek. Wkładamy do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni (funkcja grill), na około 7-8 minut (zależy od grubości szparagów). W trakcie grillowania sprawdzajcie ich twardość.

Szparagi wyciągamy z piekarnika, delikatnie studzimy, kroimy na duże kawałki. Cześć szparagów odkładamy, będą nam potrzebne do sałatki.

Chleb tostowy skrapiamy oliwą i podpiekamy na patelni grillowej. Na kromce układamy rukolę, szparagi i przygotowujemy jajko w koszulce.


Do garnka wlewamy 1 litr wody i zagotowujemy dodając 2 łyżeczki octu winnego (opcjonalnie można dodać sok z cytryny) oraz szczyptę soli. Do miseczki wbijamy jajko, łyżką mieszamy gotującą się wodę, tworząc wir, delikatnie wlewamy jajko. Gotujemy przez około 1 minutę. Bardzo ostrożnie wyjmujemy cedzakiem i umieszczamy na naszej grzance. Doprawiamy solą oraz pieprzem.

Na talerzu układamy grzankę a obok maliny, truskawki, grillowane szparagi i rukolę. Sałatkę polewamy sosem balsamicznym. 

Smacznego!!


23 komentarze:

  1. "miałeś tego nie jeść, to było na fejsa" :D
    i ten bezcenny komentarz, że schabowego to w domu z pół roku nie było !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, a mielony chodzi za mną od miesiąca ;) mam już dosyć zdrowych i wyszukanych dań, potrzebuję kawałka kotleta ;)

      Usuń
  2. Oj sama prawda :D
    Biedne te nasze chłopy :D
    Choć na przykład mój nie musi czekać na jedzenie :D teraz już robię porcję ładną i dla mojego chłopaka <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak :) kiedyś widziałam taki właśnie obrazek - tu masz jedzenie a to jest na fejsa ;)

      Usuń
  3. U mnie ostatnio przy stole: Zrobilas juz zdjecia? Nie. A bedziesz robic? Nie. Mam urodziny czy jest dzien ojca?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cała prawda, nieźle pokręciłyśmy naszym domownikom w głowach ;)

      Usuń
  4. hehehe! Deli, aj low ju! :D Całkowicie się zgadzam z wszystkimi punktami :) Sebastian najbardziej ubolewa nad rzadko pojawiającymi się schaboszczakami i koniecznością zachwycania się wyrobów np. z mąki słonecznikowej ;)
    A o jajku w koszulce długo nie trzeba pisać- po moich 3 próbach poddałam się ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aj low ju tu :* Artur też robi śliczną minę na widok kaszy jaglanej a i tak rozpływa się nad kanapkami :* Buziole

      Usuń
  5. Świetnie to ujęłaś! Uwielbiam jak piszesz tak posty z humorem ;) A jajek w koszuce jeszcze nie robiłam i coś czuję, że mi nie wyjdą :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak nie wyjdą to prawidłowo :) w sumie nawet jak nie wyjdą to fajnie smakują ;)
      Buziaki!!

      Usuń
  6. po prostu zgadzam się w stu procentach! I to nie tyczy się tylko partnera, ale i rodziny całej.
    kurczę, no trafiłaś w samo sedno z każdym zdaniem i uśmiałam się do łez, po czym uzmysłowiłam sobie, że ja mam to samo na co dzień w domu i... parsknęłam jeszcze głośniej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nooo, ten post najlepiej zrozumieją blogerzy i ich rodziny :) buźka

      Usuń
  7. No jakbym o sobie i o mojej rodzince czytała !!! Ostatnio z lodówki "wyszedł" koktajl truskawkowy... Pytam się czemu nikt go nie wypił ? Aaa, to można było ? Myśleliśmy, że tego nie wolno ruszać, bo na bloga... I padła propozycja, żeby umieszczać karteczki: można jeść :-))))). Nooo, w sumie jest to jakiś pomysł ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha takie naklejki na produktach jak w restauracji "Do wydania" ... oj ciężko z nami mają nasi domownicy ;)

      Usuń
  8. Deli, uśmiałam się do łez :D Mój Małżon też za każdym razem pyta, czy będą zdjęcia i czy można już jeść ;) Ale jakoś sobie chyba z tym życiem u boku kulinarnego świra radzi, bo ostatnio przytargał z lasu piękny kawałek kory i mówi: "Ładnie się będzie na niej Twój chleb żytni prezentował..." Wzruszyłam się ;)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Upodabniają się do nas nasi partnerzy :)))

      buziaki!

      Usuń
  9. haha dokładnie! :) najlepszy jest punkt o niepowtarzaniu dań opublikowanych już na blogu :P szczęście narzeczonego, kiedy w związku ze specjalnym zamówieniem kogoś ze znajomych upiekę coś drugi raz - bezcenne ;P
    Można też dodać punkt 11. Pamiętaj, że na śniadanie można zamiast jajecznicy zjeść miniserniczki kokosowe z truskawkami/roladę bezową z musem czekoladowym/tartę z jabłkami* czyt. to co dzień wcześniej zostało opublikowane na blogu
    oraz pkt. 12. Przygotuj się na wzrastające wprostproporcjonalnie do ilości ciast, ciastek i babeczek przyniesionych w poniedziałek do pracy prestiż i sympatię współpracowników :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak :) i myślę, że tych zasad można by jeszcze kilka dopisać ;) dziwne jest życie blogera :)

      Usuń
  10. Deli, napisałam dziś inspirację z wykorzystaniem Twojego postu o gruszce w winie :) Pojawił się już na Elegancka.pl.

    http://www.elegancka.pl/kulinaria/zmyslowa-gruszka-w-winie

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak widziałam, dziękuję i bardzo mi miło :* pozdrawiam!

      Usuń
  11. Byloby nam milo, gdybys zechcial go wpisac na Ptitchef.com, zeby mozna go bylo zaindeksowac.

    Ptitchef jest katalogiem, który pozycjonuje najlepsze kucharskie strony internetowe w sieci. Setki blogów juz sa na nim juz zapisane i korzystaja ze strony Ptitchef, zeby przedstawic swoje wlasne strony internetowe.

    Zeby zapisac sie na Ptitchef, wejdz na
    http://www.petitchef.pl/index.php?obj=myaccount_site&action=form

    lub na http://www.petitchef.pl i kliknij na « Dodaj swój blog-strone » w górnym pasku.

    Pozdrawiam

    Camelia
    Petitchef.pl

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...