piątek, 23 maja 2014

Lody malinowo-rozmarynowe

"Kiedy nie ma w domu dzieci, to..." mamy takie jakby mini wakacje. Julki zielona szkoła trwała 3 dni, to wystarczający czas żeby zatęsknić za porozrzucanymi ciuchami, podbieraniem moich bluzek, podkradaniem perfum i marudzeniem, że na obiad po raz czwarty z rzędu chce naleśniki ;) Oprócz tego przez te 3 dni zatęskniłam za domowym hałasem i za zdawaniem szybkich relacji z życia i jeszcze za opowiadaniem o tym, co ważnego ją spotkało i o tych mało ważnych sprawach też i jeszcze za jej zapachem, ciągle jeszcze dziecięcym...

Nie lubię domu bez Julki, jestem wtedy taka rozsypana i niekompletna. Na szczęście te 3 dni minęły szybko i trochę tak po studencku. W Opolu trwają Piastonalia, czyli studenckie święto i chociaż ukończyłam swoje studia wieki temu to spacerując po mieście, przysiadając na ławce z racjonalną dawką procentów w dłoni, czułam się młodziej i wolniej. 

Siedząc tak na schodach kościoła, patrząc w niebo, zadałam Arturowi pytanie czy chciałby wrócić do czasów studenckich. Jak sam stwierdził, to był dla niego bardzo fajny czas, praktycznie bez zmartwień i zobowiązań, czas spontanicznych wyjazdów w góry i sporadycznej nauki. A ja...? no właśnie chyba w końcu wydoroślałam i wolę tu i teraz. Fajnie, że w wieku 36 lat ;) ale żeby nie było, student to ma klawe życie :)

Oprócz nocnego spacerowania po mieście o kuflu piwa, było nieprzyzwoicie późne jedzenie zapiekanki, parówek i lodów. Tak wiem, nie powinnam się do tego przyznawać, ale taki nocy spacer potrafi człowieka wykończyć i jak to mówi mój brat, musisz wtedy zjeść coś bardzo niezdrowego ;)

O nocnym jedzeniu parówek muszę Wam kiedyś napisać, ale teraz wspomnę o nocnym jedzeniu lodów. Robimy lody, najlepiej te z przepisu poniżej, pakujemy je do pojemniczka, zabieramy z szuflady łyżki i idziemy w miasto. Takie spacery powtarzamy kilka razy w ciągu wakacji. Gorąca noc a my spacerujemy po Opolu zajadając lody prosto z pudełka. 

Lody malinowo-rozmarynowe to... no właśnie. Połączenie sorbetu i lodów śmietankowych. Dodatek rozmarynu nie drażni a jedynie dodaje pysznego aromatu. To naprawdę najlepsze lody na moim blogu, no może na równi z lodami o smaku SŁONEGO KARMELU!





Składniki:

  • ½ szklanki mleka (3.2 %)
  • ½ szklanki śmietany kremówki (36%)
  • 3 żółtka
  • ½ szklanki drobnego cukru do wypieków
  • 250 g malin (mogą być rozmrożone)
  • Świeżo wyciśnięty sok z ½ cytryny
  • 1 większa gałązka świeżego rozmarynu



Przygotowanie:

Maliny miksujemy razem z sokiem z cytryny na puree. Do garnka wlewamy mleko oraz kremówkę, dodajemy gałązkę rozmarynu. Gotujemy na bardzo małym ogniu, doprowadzamy do wrzenia. Wyciągamy rozmaryn. 


Żółtka ucieramy z cukrem na gładki krem. Krem z żółtek wlewamy do mleka, cały czas mieszając. Podgrzewamy na bardzo małym ogniu do lekkiego zgęstnienia. Masę ściągamy z gazu, dodajemy puree z malin i mieszamy. 

Przykrywamy folią spożywczą i umieszczamy w lodówce do całkowitego schłodzenia. 


Jeżeli posiadamy maszynę do robienia lodów postępujemy zgodnie z instrukcją producenta, jeżeli jej nie mamy schłodzone składniki miksujemy i umieszczamy w zamrażalniku. Podczas całego procesu chłodzenia miksujemy lody co 30 minut. Tak robimy przez pierwsze 3 godziny, następnie pozostawiamy je w zamrażalniku. 

Smacznego!

14 komentarzy:

  1. woooow takiej kompozycji to jeszcze nie próbowałam....baaaaardzo apetyczne!!
    Częstujemy się i pozdrawiamy!!!
    Tapenda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polecam serdecznie!

      Ja również ciepło pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Świetny przepis, uwielbiam Pani bloga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mi miło :))) Bardzo dziękuję i pozdrawiam!

      Usuń
  3. oczarowałaś mnie swoimi lodami!

    OdpowiedzUsuń
  4. Gosiu zrobię je na 100% bo uwielbiam i maliny i rozmaryn:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u mnie były wczoraj, już po raz trzeci... ;) uzależniłam się od tego połączenia :) a że rozmaryn u mnie rośnie lepiej niż sałata to chyba będę celebrować mój nałóg ;)

      Usuń
  5. Zastanawiam się czy kolorystyka zdjęć odzwierciedla Twój nastrój. Albo trafiam na mroczne fotografie, albo na jasne - przepełnione światłem i zachodzę w głowę - od czego do zależy:)
    A lody wypróbuję, ale jak już nacieszę się moim nowym blenderem kielichowym, który robi w 15 sekund najlepszy sorbet na świecie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, chyba nie od nastroju, bardziej od pomysłu na to, jak pokazać, to co stoi przede mną ;) chociaż to nie tajemnica, że wolę oglądać i robić te mroczniejsze fotografie :) Wydają mi się takie bardziej zadziorne, niedopowiedziane, tajemnicze ;)

      O tak, bez blendera nie wyobrażam sobie lata :)

      Usuń
  6. A ja chyba wróciłabym do czasów studenckich przede wszystkim ze względu na te wyjazdy w góry..., ale dodałabym wiele rzeczy i w niektórych kwestiach chciałabym postąpić inaczej, chociaż... może tak miało być...????
    Te lody brzmią zjawiskowo i wyglądają czadersko :). Te Wasze letnie spacery po mieście z pudełkiem lodów brzmią zachęcająco :)
    Ostatnio na fb zapytałam jaka maszyna do lodów sprawdza się ludziom i wiesz, że post obejrzało ponad 600 osób, a wypowiedziały się trzy, że Tchibo i Lidl, a co u Ciebie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nooo letnie spacery ;) a dawnych decyzji nie ma co żałować ;)

      u mnie właśnie maszyna z Lidla ;) sprawdza się świetnie a jest u mnie już drugi sezon :)

      Usuń
  7. Piękny malinowy kolor i fajny aromatyczny dodatek :). Jak ja lubię sezon lodowy (chociaż lody to ja mogę jeść przez cały rok).

    OdpowiedzUsuń
  8. Planuję takie :) Połączenie malin z rozmarynem mnie intryguje :)
    Fajnie jest tak czasem sobie wrócić do przeszłości... Ale dłużej niż jeden dzień (lub noc) to by mnie chyba zmęczył...

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...