czwartek, 6 lutego 2014

Swojskie masło

Czy Wy też w kulinariach (ale nie tylko) obserwujecie nurt związany z powrotem do natury? Cleo na teledysku wygina się w rytm ubijanej maślanki, do przepisów dodajemy pasternaki, jarmuże i topinambury a wiejska śmietana kupiona na targowisku to jakiś rarytas, na który trafiłam po tygodniu polowania.

Pieczemy chleby, robimy mleko, makarony i sery. Jeżeli chodzi o tego typu powrót jestem zdecydowanie na TAK, bo nasze babcie nie mogły się mylić wypiekając najlepsze chleby w piecach opalanych drewnem, ale jest coś co przyprawia mnie o zawrót głowy, ale od początku ;)

Gdy rodziłam Julkę, prawie 14 lat temu, internet był czymś ekskluzywnym, nie było portali ani blogów dotyczących macierzyństwa, swoją wiedzę czerpałam z gazet "Mamo to ja" oraz "Dziecko" bo tylko te dwie były dostępne na rynku. Miałam też jedną opasłą książkę dotyczącą rodzicielstwa, ale było w niej więcej obrazków niż tekstu. Tylko jedna z moich koleżanek miała dziecko, nie miałam już teściowej ani mamy a to, jak wychowywać Julkę oparliśmy na zdrowym rozsądku oraz intuicji. 
Oczywiście w początkowym okresie pomogła mi położna środowiskowa, która udzieliła mi kilka wskazówek, ale to wszystko. 

W domu była wanienka, zabawki, butelki, pieluszki i jeszcze kilka pierdołek....a teraz... słyszę, że należy mieć wyparzacz, rozdrabniacz, butelkę do tego i do tego, chodzik, brodzik i cuda na kiju. Oprócz tego dziecka nie powinno się kąpać w wanience tylko w specjalnym wiadrze i nie każdego dnia tylko dwa razy w tygodniu. Słuchając tego, łapię się za głowę i myślę... Julka, jak ty przeżyłaś swoje dzieciństwo, które było pełne codziennych zabaw w wannie a do tego oparte było na zupkach przecieranych przez sitko.... czy obecny świat aby trochę nie przesadza? :)
Może poprzestańmy na domowych wędlinach, maśle i serach a dzieciom odpuśćmy wiadra do kąpieli ;)

A jak już skusicie się na kulinarny kontakt z naturą to zapraszam Was do wypróbowania tego przepisu. Największym utrudnieniem będzie zdobycie wiejskiej śmietany, mi to zajęło tydzień, ale nie poddawałam się i mam, masło jakie robiła moja babcia, a którym potem smarowałam jeszcze gorący chleb... poza wspomnieniami, które do mnie wracają, to masło ma po prostu zupełnie inny smak. Odetnijcie kawałek i posmarujcie nim gorącą drożdżówkę, pozwólcie niech się roztopi i nada jej maślanego smaku, do tego kubek zimnego mleka.... chwilo trwaj!  





Składniki na 1 mniejszą kostkę masła:
  • 500 ml wiejskiej śmietany
  • Lodowata woda
Przygotowanie:
Mocno schłodzoną śmietanę wlewamy do słoika, który jedynie do połowy zapełniamy śmietaną. Zaczynamy nim potrząsać dokładnie tak jak szejkerem. Robimy to w zdecydowany sposób do czasu, aż pojawią się zbite kawałki masła.  Ten proces u mnie trwał około 15 minut. Gdy kawałki będą już dosyć duże (patrz zdjęcie poniżej) i maślanka oddzieli się od masła przestajemy poruszać słoikiem. 

Odlewamy maślankę a masło łączę tworząc kulkę. Do miski wlewam lodowatą wodę i umieszczam w niej masło, wyrabiam jak ciasto. Po chwili wymieniam wodę na świeżą i powtarzam czynność. W ten sposób wypłukujemy resztki maślanki. Masło wyciągam z wody, umieszczam w pojemniku wyłożonym np. folią aluminiową i formujemy kształt. Masło trzymamy w lodówce a przed użyciem wyciągamy je aby zmiękło.



Polecam!!

20 komentarzy:

  1. Cóż masła nie lubię od małego ,ale naleśniki albo jajeczniczka na takim to musi być bajka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a wiesz, że rano właśnie robiłam jajecznicę na tym masełku :) poezja!

      Usuń
  2. A ja bym bardzo chętnie spróbowała takiego prawdziwego masła. Z chałką i dżemem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o tak z chałką, która ma górę kruszonki :)

      Usuń
  3. Na szczęście są i takie mamy (jak moja bratowa) które nie ulegają tej presji :))
    Ale fakt, obecnie świat ze wszystkim przesadził, stąd chyba nasza tęsknota do takich masełek i piosenek Cleo :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kurcze ta piosenka, chociaż się przed nią broniłam, wciągnęła mnie :) a taka fajna bratowa to skarb :) Buziaki

      Usuń
  4. Ja stanę tylko w obronie owego wiadra,poniewaz jest genialnym sposobem kapania noworodka w pozycji dokladnie takiej jaką przyjmował w brzuchu, zamiast nienaturalnej płaskiej, wymagającej nielubiane obniżenie głowy do tyłu,gdzie mimo starań rodzica jednak dziecko czuje sie zbyt niepewnie i stad wiele maluchów nie przepada w pierwszych tygodniach za kąpielą.wiadro jest ukłonem w stronę natury, do tego w stronę kręgosłupa rodzica, bo dziecko wystarczy podtrzymać za bródkę.Ja tam jestem fanką. Co do reszty wynalazków..hmm dziecko to konsument idealny bo rodzice kupią wszystko więc producenci nie śpią ;) my na szczęście stawiamy na instynkt wiec jest nam dobrze bez gadżetów a dla trzeciego w wyprawce mialam tylko wspomniane wiadro no i kolejną chustę;) A maslo ubijalam wiele razy u mojej babci, najpierw w drewnianym ubijaku a potem w wynalazku - niebieskim drewnianym pudelku na korbkę, bardzo lubiłam obserwować ten proces:) smak masla i chleba babci mam w sercu foreva!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O widzisz, człowiek całe życie się uczy, chociaż powiem Ci, że uwielbiałam patrzeć jak Julka pluska się w wanience, ale co do aspektów medycznych nie zabieram głosu bo po prostu nie znam się na tym, wybierając ten zakup pewnie dokładnie poczytałaś co i jak :) a masło ubijane w maselniczce u babci na wsi jest również w moich wspomnieniach :) Pozdrawiam ciepło!

      Usuń
  5. ja to jestem jakaś zacofana chyba :) Jagoda ma secik podstawowy, żadnych wyparzaczy, kąpiele uskuteczniamy w wanience jak nas najdzie ochota .... :)
    a moim ulubionym przysmakiem jest świeży chleb z masłem... z takim domowym masłem to byłby WYPAS po prostu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna jesteś normalna a nie zacofana :) jasne, że warto korzystać z ulepszeń ale nie dajmy się zwariować, ale Tobie to chyba nie grozi :) a na taki chleb z masłem ja tez zawsze mam ochotę :) buziaki!

      Usuń
  6. Czyli tak jak w dzieciństwie.
    Biegałem z pajdą chleba posmarowanego takim masłem i było niebo w gębie.
    Mi podoba się koncepcja powrotu do podstaw (do natury), wróćmy do wytwarzania żywności, a nie rozwijajmy jej produkcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się z Tobą :) a pajda z masłem już nigdy nie smakowała tak dobrze jak w dzieciństwie :)

      Usuń
  7. Mam to szczęście, że regularnie dostaję od znajomych dostawy wiejskiego masła i innych pyszności. Nieporównywalne smaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieporównywalne!!! a ja takich znajomych zazdroszczę :)

      Usuń
  8. Domowe masło mniam. Uwielbiam ta modę na robienie w domu masła, innego nabiału czy pieczenie chleba
    Eee kiedyś było na bank jeszcze ,,Twoje dziecko", było nawet jak ja byłam niemowlęciem, a mam strasznie dużo lat
    Ja mam wrażenie ,że jest teraz nawet na odwrót ,a może znam jakoś bardziej takie teraz młode matki- nie maja butelek , bo karmią piersią, często nie maja wózka, w zamian tylko z dwie chusty do noszenia dziecka, pieluszki na powrót same piorą, no ba czasami jest to wiaderko :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak domowe masło jest zdecydowanie na tak :) "Twojego dziecka" nie kojarzę, ale to było 14 lat temu mam prawo ;) a ja oczywiście też znam dziewczyny z chustami, ale jakoś najczęściej spotykam te w najnowszych wózkach z tysiącem funkcji ;) I tu chyba znowu kłania się rozwaga i podejście do tematu z głową, bo nikt mi nie powie, że pieluchy tetrowe są lepsze od pieluch jednorazowych, a spędzanie czasu na ich praniu i prasowaniu najlepiej wykorzystaną wolną chwilą ;)

      Usuń
  9. Wiesz, że moja mama robiła takie masło? Miałyśmy prawdziwą maślnicę taką drewnianą i raz na jakiś czas mama robiła masło. Pamiętam też domowe sery i serwatkę, której nie znosiłam. A to masło, które zrobiła odciskała TAKIEJ foremce :) Pamiętam, że to masło ciężko się rozsmarowywało :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo ciężko się je rozsmarowuje, ja do tej czynności używam gorącego chleba, na którym je kładę.... te nasze mamy... :*****

      Usuń
  10. Jestem chyba dziwna bo takiego masła nie lubię :D Ogromnie lubię robić wszystko absolutnie od podstaw, od wyhodowania składników wręcz, ale domowe masło nie, choć dobrej jakości "sklepowe" uwielbiam.. Dwóch rzeczy z takich domowych nie lubię - masła i świeżego jeszcze ciepłego mleka od krowy - jak się schłodzi w studni na takie mega-zimne to mogłabym wypić wiadro ale ciepłe ble :)
    A Donatan to taki ironiczny bardziej ;)
    Ale zdjęcie tego masła - piękne, nawet jak nie lubię to powiem że apetyczne bardzo :-)

    Pozdrawiam serdecznie :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też kiedyś takiego bym nie tknęła, a mleko piłam bo babcia mi kazała a teraz tylko 1,5% ;) ale teraz doceniam to co robione w domu i masło jakoś tak bardziej mi smakuje ;) ale to kwestia gustu, tak samo jak miłość do Donatana :) ja też go odbieram bardziej w kategorii ironicznego spojrzenia na pewne sprawy :)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...