poniedziałek, 10 lutego 2014

Rolada bezowa z malinami

Oderwij się na moment od tego co stabilne, porzuć bezpieczną przestrzeń i  powiedz temu co spotkasz tak, tak, tak! Masz w sobie taką odwagę? Przyznam się, że ja w swoją wątpię a tak bardzo bym chciała... 

Od jakiegoś czasu kiełkuje we mnie silna potrzeba oderwania się od rutyny, od planu dnia, od tych samych miejsc i nie mówię tu o urlopie all inclusive, raczej o wyprawie w nieznane, ale... no właśnie zawsze jest jakieś ale i jakieś później, najpierw, kiedyś. 
I całą sobą zazdroszczę tym, którzy nie odkładają swoich planów na jakiś bliżej nieokreślony termin, jeju jak zazdroszczę, a wczoraj podziwiając relację swojego znajomego z pięknej, samotnej wyprawy jeszcze bardziej zatęskniłam za tą częścią samej siebie, która lubi wyzwania i przygody. 

Jeżeli macie ochotę prześledzić inspirującą podróż zapraszam na blog Mariusza a gdy stwierdzicie, że mając dziecko i męża/żonę nie da się tak podróżować zerknijcie na inny blog Five star tent, gdzie moi znajomi Ewa i Arek wraz z kilkuletnim synkiem Wiktorem relacjonują swoją niesamowitą wyprawę... 

O takim oderwaniu mówię, o takim marzę i może kiedyś takiego oderwania doznam. Zgodnie z tym co mówi Mariusz wystarczy zmienić tapetę na pulpicie a potem już wizualizować to miejsce, do którego chcemy dotrzeć. Ciekawa jestem jaka tapeta byłaby na waszym pulpicie? U mnie na pierwszy ogień idzie Toskania, taka spontaniczna, bez szczególnych planów i przewodników. Musi się udać! 

Tak jak musi się udać beza z kremem malinowym. Pierwszy raz jadłam roladę bezową kilka miesięcy temu, będąc w Gdańsku, przy okazji mojej prelekcji podczas Blog Forum Gdańsk. Z nerwów miałam tak ściśnięty żołądek, że tylko zdołałam zjeść bezę zakupioną w kawiarni. Jadłam ją w hotelowym pokoju i myślałam, że koniecznie muszę taką odtworzyć w domu. Trochę czasu minęło zanim się za nią zabrałam, ale już wiem, że to nie był ostatni raz gdy rolada bezowa gościła na moim stole. Julka patrząc dzisiaj na zdjęcie bezy przełykała ślinę mówiąc, że była pyszna. I wiecie co? zgadzam się z Julią. Beza jest chrupiąca na zewnątrz, miękka w środku, słodycz i lekka kwaskowatość malin i ta lekkość. Nie może się nie udać - zapewniam i polecam!!!



Składniki:
  • 4 białka
  • 230 g cukru
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej
  • 1 łyżka octu winnego

Na nadzienie:
  • 200 g śmietany kremówki
  • 4 łyżki sera mascarpone
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki rozmrożonych malin
  • Dodatkowo: maliny, wiśnie, truskawki - ulubione owoce

Przygotowanie:
Blachę do pieczenia (najlepiej bez wysokich krawędzi) lekko natłuszczamy i wykładamy papierem do pieczenia.
Białka ubijamy na sztywno, powoli dodajemy (ciągle ubijając) cukier wymieszany z mąką oraz ocet. Ubijamy do momentu, aż masa zacznie błyszczeć.

Bezę równo rozsmarowujemy na blaszce, zostawiamy około 1 cm. odstępu od krawędzi. Pieczemy przez około 20-25 minut, w piekarniku nagrzanym do temperatury 150 stopni (na średnim poziomie piekarnika).
Po upieczeniu chwilę odczekać a następnie np. na blacie układamy arkusz papieru do pieczenia, na nim rozkładamy bezę górą do dołu i bardzo powoli odklejamy papier. Pozostawiamy do całkowitego ostygnięcia.

Przygotowujemy krem. Kremówkę ubijamy na sztywno, dodajemy cukier puder, ser mascarpone oraz maliny i jeszcze przez kilka sekund miksujemy, do połączenia się składników. Masę wstawiamy do lodówki na około 30 minut.

Bezę obracamy, wykładamy na nią masę, posypujemy owocami i zwijamy roladę. Roladę jemy od razu, następnego dnia też jest pyszna, jednak użycie owoców, które zawierają sok, może ją rozmiękczyć.

Smacznego!!

24 komentarze:

  1. A więc to tak wyglądało :)
    Ja sobie zrobiłam chwilowe oderwanie od przymusowego bycia ;) i pracy (L4) buziska!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też muszę od takiego bycia się oderwać :) może w ten weekend :) od światła, które pozwala mi robić zdjęcia i w związku z tym spędzam w kuchni godziny, od sprzątania i tych wszystkich musisz to i musisz tamto :) koniecznie muszę na chwilę przestać musieć :*****

      Usuń
  2. Gosia, jest mi niezmiernie miło, że wczorajsze spotkanie "ODERWANEGO" zainspirowało Cię do wspomnienia o mnie na Twoim blogu. Jeśli do tego wszystkiego zmieniła się tapeta na pulpicie to tym bardziej.
    PS. Z niecierpliwością czekam na wpis zrobiony w Toskanii ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toskańska przygoda, nie mylić z Teksańską przygodą ;) będzie mieć miejsce, nie ma innej opcji :) a jeżeli chodzi o "Oderwanego" to jeszcze raz wielkie dzięki!

      Usuń
  3. Czekam na Toskanię, za którą tęsknię...a na bezę nie będę czekać tylko sama jutro zrobię!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj Twoja kochana to pewnie wyjdzie tak perfekcyjnie :) jak ja bym chciała tęsknić już do Toskanii :)

      Usuń
  4. Rolad nie darzę wielką miłością ale ta wygląda zachęcająco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale ta jest bezowa, jak puch :) polecam!

      Usuń
  5. Wygląda bardzo smakowicie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuje w imieniu bezy ;)

      Usuń
  6. W zeszłym roku był Paryż, w tym roku uda się Toskania:))

    OdpowiedzUsuń
  7. Ech nic nie pisz o odrywaniu. Też rzuciłabym wszystko w diabły, spakowała się z Sebastianem i wyruszyła po prostu przed siebie. Nie mam jednak odwagi, za dużo zaczynam myśleć, planować, kombinować, przeliczać...Podziwiam tych ludzi, którzy spełniają swoje marzenia o dalekich wyprawach w nieznane. Podziwiam też Ciebie za tą roladę bezową! Piękna jest!

    A tak w ogóle jak tam u Ciebie plany- jak w końcu z Rzymem? Ja mam bilety na 28 lutego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie przeglądam i przeglądam loty i nie mogę się zdecydować i od wczoraj się zastanawiam czy nie przeznaczyć wszystkich funduszy na wiosenną Toskanię :D kurcze sama nie wiem... a Wam życzę najcudowniejszych dni w Rzymie. Ciekawa jestem czy powali Cię bardziej niż Paryż :)

      Usuń
    2. No Moja Droga, Toskania to już całkiem inne loty i inne klimaty. Z drugiej strony- na co czekać? Rozbijaj skarbonke i gotowe :)

      Usuń
    3. ejjj, jaką skarbonkę ;) ciągle jeszcze zbieram ;)

      Usuń
  8. ooo taką bezową roladę to ja rozumiem! dzięki Tobie chyba dam jej kredyt zaufania, bo do tej pory jakoś nie trafiały do mnie tradycyjne rolady, kojarzyły mi się z mało smaczną słodyczą "u cioci na imieninach"

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ta jest taka leciutka i naprawdę polecam ją bardzo, bardzo mocno :)

      Usuń
  9. Wypada mi sie tutaj przywitac i przy okazji ujawnic, bo zagladam do Ciebie juz od pewnego czasu :)
    Lubie gotowac,ale za pieczeniem nie przepadam.
    Jednak ta rolada bezowa...... slinka cieknie co na nia spojrze i chyba sie skusze :)
    Mam jednak obawy... Czy przy zwijaniu beza nie popeka??
    I czas pieczenia miedzy 10 a 25 minut... Kiedy wiadomo,ze to juz? ;)

    Pozdrawiam serdecznie!
    Basia (kiedys Opolanka:9 9

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję to po pierwsze i witam serdecznie :)
      Beza nie powinna popękać, a jeżeli delikatnie na górze to tylko cieniutka górna warstwa. Właśnie to krótkie pieczenie a nie suszenie spowoduje, że będzie miękka i odpowiednia do zwinięcia. Dziękuję za uświadomienie babola z czasem pieczenia miało być 20- 25 minut, już zmieniam, ale generalnie ta różnica wynika z różnic jakie są pomiędzy piekarnikami. Beza ma być zarumieniona ale nie zapieczona :)

      Pozdrawiam serdecznie!!

      Usuń
  10. Witaj!
    Nareszcie zrobilam i ............... zniknela! ;) Prawie od razu!
    Prze-py-szna!!!

    Pozdrawiam serdecznie!
    Basia

    OdpowiedzUsuń
  11. Zrobiona, zjedzona - pyszna! Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...