środa, 8 stycznia 2014

Crêpes Suzette

W sumie dzisiejszy temat jest bardzo kulinarny, ale chyba ociera się o tematykę niepasującą do kulinarnej blogosfery. Już nie raz to pisałam... uwielbiam obserwować ludzi, stojąc obok zerkać na ich zachowanie w sklepie, na przystanku czy w autobusie. Czasami uśmiecham się pod nosem, rzadko kiedy komentuję, raczej pochłaniam a potem zastanawiam się na spokojnie dlaczego ktoś zachował się tak a nie inaczej. Niestety nie zawsze są to miłe spostrzeżenia i jednym z nich chcę się dzisiaj z Wami podzielić.
Akcja ma miejsce w Kauflandzie, spaceruję po stoisku owocowo-warzywnym, obwąchuję jabłka starając się wybrać te ulubione, przyglądam się Pani, która pospiesznie obiera pomarańczę, kątem oka patrzę co dalej. Pani wyrzuca skórkę i zaczyna zajadać owoc, nie przejmując się wzrokiem innych. To nie koniec, kolejno zaczyna degustację winogronek jasnych i czerwonych. Podchodzę i spokojnie pytam czy przyszła się najeść do sklepu? Pani oburzona zaczyna mnie wyzywać krzycząc, co mi do tego, że sklep nie zbiednieje. Myślała, że jestem pracownikiem, była zdziwiona gdy jej zakomunikowałam, że nie pracuję w Kauflandzie tylko zwróciłam jej uwagę, bo to co robi to po prostu kradzież, ok, może szkodliwość czynu jest znikoma, ale wkurza mnie jak dojrzałe osoby tak pięknie krytykują młodzież dając im taki przykład. 
Zaczęłam się zastanawiać dlaczego zwracanie uwagi osobom palącym np. na przystankach jest odbierane jak zachowanie dziwoląga a zwracanie źle wydanej reszty przyjmowane ze ździwieniem.... chyba brakuje w narodzie tej zwyczajnej przyzwoitości ludzkiej, o którą przecież nie trudno, bo z pewnością kosztuje tylko trochę więcej niż ta jedna pomarańcza....
Ot, taka moja refleksologia nad życiem :) ale żeby nie było tak gorzko proponuję na deser czy też śniadanie coś słodkiego. Sama nazwa Crêpes Suzette brzmi jak poezja a smakuje ...... jak francuskie niebo w gębie. Po raz pierwszy przygotowane przez przyjaciela i to właśnie wtedy zakochałam się w tym smaku. Delikatny, cieniutki naleśnik i ten aromat pomarańczy, jeszcze gorące i na to rozpływające się lody.... Koniecznie do powtórzenia :)







Składniki na 10 szt. cieniutkich naleśników:



  • 1 szklanka mąki pszennej 
  • 2/3 szkl. zimnego mleka 3,2% 
  • 2/3 szkl. zimnej wody 
  • 3 jajka 
  • ¼ łyżeczki soli 
  • 3 łyżki roztopionego masła + masło do posmarowania patelni 

Przygotowanie:

Wszystkie składniki umieszczamy w blenderze i miksujemy na gładką masę (możemy dokładnie wymieszać trzepaczką). Ciasto wstawiamy do lodówki na 30 minut. Rozgrzewamy patelnię, delikatnie natłuszczamy ją masłem i wlewamy pierwszą porcję ciasta. Porcje mają być małe a naleśniki po upieczeniu cieniutkie. Smażymy z obu stron do lekkiego zarumienienia.

Na Crêpes Suzette, na 4 sztuki:


  • 3 łyżki cukru
  • sok z 1/4 cytryny
  • skórka z 1 pomarańczy
  • 1/3 szklanki świeżego soku z pomarańczy
  • 3 łyżki masła
  • 1,5 łyżki likieru pomarańczowego u mnie Likier Cointreau

Przygotowanie:

Na małym ogniu rozgrzewamy patelnię, na środek wsypujemy cukier i wlewamy na niego sok z cytryny. Nie mieszamy, cały czas trzymając patelnię na ogniu czekamy około 2 minuty. Zacznie powstawać gęsty syrop, w tym momencie dodajemy skórkę oraz sok z pomarańczy i szybko mieszamy. Uważajmy, aby cukier się nie przypalił, wtedy nasz syrop będzie po prostu nieprzyjemnie gorzki. Dodajemy masło i cały czas mieszamy, pilnując aby nasz syrop miał gładką konsystencję. Wlewamy likier i ponownie mieszamy.

Nie ściągając patelni z ognia układamy pierwszy naleśnik, obtaczamy go w syropie i składamy w trójkąt, przesuwamy i tak samo postępujemy z kolejnym. Naleśniki podsmażamy z sosem przez 2 minuty i przekładamy na talerze, podajemy z lodami waniliowymi, bitą śmietaną lub kremem waniliowym.

Smacznego!!

27 komentarzy:

  1. Tak bardzo zniesmacza mnie takie zachowanie, że tylko smak takich naleśników może pomóc w tym wypadku :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj znam ten temat bardzo dobrze...niestety mam taką osobę w najbliższej rodzinie, która bez skrępowania częstuje się w hipermarketach cukierkami na wagę, próbuje winogron, czy truskawek. Zawsze mnie to oburza i zwracam uwagę, za co jestem niemiłosiernie besztana, bo przecież "to nic złego". Przypomina mi to historię klienta jednego z supermarketów, który zaskarżył sklep o to, że kazano mu zapłacić za sprzęt (latarkę, słuchawki i czy coś podobnego), który wczesniej sobie rozpakował i sprawdził, czy działa...
    Co do nalesników, widziałam wersję, w której likierem polewa się patelnie na sam koniec i wszystko efektownie podpala :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS. Oczywiście ten klient po rozpakowaniu i sprawdzeniu sprzętu odłożył go na półkę...

      Usuń
    2. Tia.... mój Arturo pracuje w Castoramie ile to on przytarga do domu takich nowinek to moje. Czasami nie mogę uwierzyć w to co mówi, do czego ludziska są zdolni. Kradzieże dokonywane nie przez biednych, ubogich ludzi tylko przez zamożnie wyglądające pary ;) Moim hitem jest wyniesienie przez Panią elegantkę, we własnej bieliźnie, mydelniczki z kaczuszką ;) za 15 zł :) umarłam :)

      a takie podpalane naleśniki jadłam i są obłędnie dobre tylko, że ja mam takie szczęście do niefortunnych zdarzeń, że postanowiłam nie ryzykować ;) Buziaki!!!

      Usuń
  3. Gratuluję rekcji w sklepie. Im więcej takich działań, tym mniej kradzieży czy oszustw.
    Tak, sklep nie zbiednieje - idiotyczny argument imho - ponieważ koszty poniosą wszyscy kupujący.

    U nas ostatnio naleśniki w zdecydowanie prostszej formie królują. Naleśnik + sok z cytryny + cukier i już.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego gratulować, nie powiem żebym nie miała zgryzu czy dobrze zrobiłam bo to na mnie skupiła się uwaga sklepowego tłumu... ale po Waszych reakcjach stwierdzam, że chyba jednak miałam rację a to bardzo pozytywna wieść :) Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ech, biję się w pierś bo jak jużpisałam na fb- nie kupuję winogron przed ich posmakwoaniem. Niestety zawsze jedną muszę posmakować...
    Zdołowana, z wyrzutami sumienia pocieszyłabym się teraz naleśnikiem. Chociaż może faktycznie pocieszenia potrzebuję właściciele takich marketów, gdzie 100 osób dziennie po jednym winogronie sobie uszczknie... W każdym razie masz rację i to słuszne spostrzeżenia.
    Koniec wywodu, idę po czekoladę na pocieszenie! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz Słońce nie zwróciłabym uwagi pewnie na taki winogronek maleńki, ale ludzie już idą po całości, cały banan, pomarańczka, nic tylko w dziale warzywa-owoce trzeba rozłożyć stół, postawić krzesła i rozłożyć talerze :) ja też śmigam po czeko-czeko a co! :)

      Usuń
  5. Pani się odbije czkawką jak się okaże że ma pasożyty albo inne świństwo. Ludzie chadzają w sklepach do publicznych toalet, często rąk nie myją, a potem w sklepach macają te pomarańcze, jabłka i winogrona... fuuuuj.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie życzę jej tego, ale tak to się może skończyć... :(

      Usuń
  6. Ojej, a dlaczego takie ciemne zdjecia ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a dlaczego nie? ;) taka ciemna strona mocy :)

      Usuń
    2. Może i ciemna bo te naleśniki są uzależniające ! :)

      Usuń
    3. ja jestem uzależniona :)

      Usuń
  7. Az się muszę odezwać... Także dobijają mnie takie zachowania (podjadanie w sklepach, palenie na przystankach), ale sama chyba nie miałabym odwagi, by zwrócić uwagę. No i z ta resztą... Wszyscy narzekają na to , jacy ludzie są wobec siebie nieprzyjemni, ale dać od siebie coś miłego czy zwyczajnie uczciwego to już jakoś ciężko... A jak tak robisz, to patrzą na Ciebie jakbyś był z innej planety, albo węszą w tym jakiś podstęp... Chyba faktycznie trzeba zrobić naleśniki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Anonimowy9.1.14

      A mnie do furii doprowadza wożenie dzieci w brudnych butach w wózkach, do których wkładam zakupy. W większości przypadków zwracam na to uwagę rodzicom, albo głośno komentuję, ale oni zachowują się tak, jakby nie było problemu.

      Usuń
    2. Tak zdecydowanie trzeba zrobić naleśniki ;) wczoraj widziałam reportaż właśnie o degustacjach produktów w sklepach... masakra, jak człowiek zwracał uwagę ludziom to dostawał taki opierdziel, jeden pan zajadający owoce oburzony stwierdził, że on sobie po prostu nie życzy zwracania mu uwagi ;) po prostu sobie nie życzy ;) dobre!

      Usuń
    3. :D nie no ludzie są bezbłędni! I też te dzieci w wózkach - fakt! Często spotykam tez dzieci na rolkach lub hulajnogach w sklepach! Myślałam, że są same, ale one z rodzicami tak przyjeżdżają i co tam, że wpadają na ludzi, bo już o półkach nie ma co wspominać. Niektórzy uważają, że wolno im wszystko i absolutnie nie można ich ograniczać, taki wolny kraj, więc i zwracania uwagi sobie nie życzą :D

      Usuń
  8. Dlatego ja staram się nie kupować owoców w supermarketach. W warzywniaku to Pani da spróbować, wiesz co dobre i kota w worku nie kupisz:) W małych sklepikach to zawsze pytam, czy mogę spróbować i tyle:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sezonie też biegam po targowisku a w zimie jednak z lenistwa robię w sklepach wielkopowierzchniowych, no chyba, że potrzebuję czegoś specjalnego np. pomidora o smaku pomidora ;)

      Usuń
  9. Musiały być przepyszne :>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. były :( ale będą i znowu :)

      Usuń
  10. Dobrze zrobiłaś, ja bym chyba też nie wytrzymała, z reguły staram się zauważać takie sytuacje :-). Często zdarza mi się sprawdzać czy samochód zaparkowany na miejscu przeznaczonym dla niepełnosprawnych zajęty jest właśnie przez uprawnionych do tego osób...i ostatnio piękna, wypasiona beemka na niemieckich blachach zajechała pod TKMax, wysiadła z niej młoda para, zdrowych, pełnosprawnych małolatów i wesoło powędrowała na zakupy. Byłam zbyt daleko by ich dopaść, znaleźć w środku też nie dałam rady ale ręce mi opadają w takich sytuacjach. Nie odpuszczę ze zwracaniem uwagi, choć raz o mało nie oberwało mi się od jednego ledwo toczącego się Roma :-). Ps: skórka pomarańczy starta czy jak Delimammo...:-)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :**** skórka starta jasne :)
      a buziaki przede wszystkim za odwagę i ja siłę charakteru, za którą Cię uwielbiam :**

      Usuń
  11. ślina cieknie mi po nogach

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...