środa, 13 listopada 2013

Rosół Delimammy

Do napisania posta nie zainspirował mnie film "The bucket list", czyli inaczej "Choć goni nas czas" (nawiasem mówiąc kto wymyśla te polskie tytuły filmów!) zainspirowała mnie moja dzisiejsza spontaniczna decyzja i dyskusja na jej temat. 
Co chcecie zrobić w  swoim życiu zanim kopniecie w kalendarz ;) jakie miejsca chcecie zobaczyć, kogo poznać i czego spróbować. Przyjaciel śmieje się ze mnie, że ja wszystko muszę "oblistowywać", ale to bardzo ułatwia mi sprawę. Planuję, weryfikuję a potem realizuję. Mam listę niedoróbek - remontowych pozostałości, które trzeba pokończyć, listę ciuchów które koniecznie są mi potrzebne, listę ulubionych piosenek a nawet listę filmów które musi zobaczyć Julia. Jak to możliwe, że nie zrobiłam jeszcze tej najważniejszej, czyli listy miejsc, które chcę zobaczyć, smaków, które chcę pokosztować, uczuć, które muszę zaznać... Zrobienie jej nie będzie prostym zadaniem, bo to nie może być lista, której zawartość zmierza ku nieskończoności, widzę na niej maksymalnie 10 -15 punktów, takie perełki. Nie wpisuję na nią oczywistych punktów typu być najlepszą mamą na świecie - nie to zupełnie inna lista :)
Czy podzielę się nią z Wami... to chyba zbyt osobiste, ale jeden punkt mogę zdradzić bo to nic co musi pozostać tajemnicą - nauka flamenco :) a żeby nie było, że na zrobieniu listy poprzestanę naukę rozpoczynam od przyszłego tygodnia!!!
Ciekawa jestem czy i Wy macie pomysł na to, co wpisalibyście na swoje listy? a może jej tworzenie zupełnie nie jest Wam potrzebne? Napiszecie o tym?

Mam nadzieję, że tym wpisem trochę przegoniłam jesienną nostalgię z mojego bloga, tak jak przygotowany przeze mnie rosół odrobinę przegonił chorobę. Czy uwierzycie, że gotowałam go po raz pierwszy? Po prostu nie miałam takiej potrzeby, bo najlepszy rosół zawsze dostawałam od Taty i Teresy (nie rozstrzygam kto jest jego autorem:). Postanowiłam jednak samodzielnie zmierzyć się z tematem i jest. Pyszny, bez użycia kostek, dziwnych przypraw i aromatów - rosół Delimammy. Może kiedyś moja wnuczka powie Julci, że chce na obiad ten pyszny rosół, od Delibabci ;) 




Składniki dla 3 osób:
  • 500 g mięsa drobiowego (ja użyłam podudzi)
  • 3 marchewki
  • 1/4 małego selera
  • 3 małe pietruszki
  • 1/3 pora
  • 1 mała cebula + skórka z cebuli
  • Kilka gałązek natki selera oraz pietruszki
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 2 liście laurowe
  • 1 łyżka cukru
  • Sól, pieprz

Przygotowanie:
Kurczaka oczyszczamy, umieszczamy w garnku, zalewamy zimną wodą (około 2 litry - woda ma zakrywać całe mięso) i gotujemy na małym gazie. Wolno gotujący się rosół wydobędzie z mięsa cały smak. Pamiętamy także, aby w trakcie gotowania nie mieszać rosołu. Od czasu do czasu zbieramy to, co zbiera się na jego powierzchni (tzw. szuma). 

Po około godzinie dodajemy liście laurowe oraz ziele angielskie. Oczyszczamy warzywa (oprócz cebuli) i po kolejnej godzinie dodajemy do rosołu, Cebulę obieramy, przecinamy na pół i razem ze skórką podpiekamy na patelni (bez tłuszczu). Wszystko dodajemy do rosołu. Na rozgrzaną patelnię wsypuję łyżkę cukru i gdy tylko cukier się rozpuści wlewam go do rosołu. Dodajemy sól oraz pieprz. Przez kolejną godzinę gotujemy na bardzo małym ogniu. Doprawiamy jeszcze raz do smaku. Pamiętajmy, że jeżeli chcemy, aby rosół był klarowny nie możemy go zagotowywać.
Po ugotowaniu przecedzamy przez sitko. Podajemy gorący z cienkim makaronem (ryżowym), świeżą natką pietruszki, jeżeli ktoś lubi to z marchewką. 

Smacznego!!

23 komentarze:

  1. Listę ciuchów, które koniecznie musisz kupić i Ty chcesz uniknąć jej nieskończoności? :D

    Swoją drogą lista filmów, które musi obejrzeć Julka uświadomiło mi, jak dawno nie było nowego wpisu na 2na1.

    Nigdy nie myślałam o zrobieniu takiej listy bo boję się, że mogłabym potem mieć żal do siebie, jeżeli czegoś bym nie zrealizowała. A może właśnie to by była dobra motywacja? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. I tu Cię zadziwię na liście ciuchów widnieje tylko kilka pozycji, których kupno ciągle odkładam na potem - taka klasyka, która jest ważna ale zawsze na nią brakuje kasy ;)
    nooooo Julka też mi wierci dziurę w brzuchu z powodu 2na1... i tu znowu kłania się kolejna lista tematów do poruszenia na blogu ;)
    A jeżeli chodzi o listę jako o dobrą motywację to mnie ona właśnie motywuje i jeszcze jedno, czasami samo myślenie nad tym co powinno się na niej znaleźć już pomaga ;)

    Buziole :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ty flamenco, a ja tango :D a już w sobotę dzikie harce (ani nie flamenco, ani tango!) :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Aurora :) ja i flamenco i tango :) a w sobotę, tak jak piszesz, ani jedno ani drugie ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja robię rosół na indyku! jest całkiem inny, :) a flamenco też się nauczę, jak dzieci odchowam :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Ten rosół musi być pyszny, ale namawiam Cię bardzo do spróbowania rosołu z przepisu mojej Mamy, który jest gotowany na mięsie drobiowym i wołowym z dodatkiem suszonego grzybka, kapusty włoskiej i....uwaga uwaga...buraczka! Pokrojony na 4 daje rewelacyjny kolor (nie czerwony, po prostu głębszy). U nas w domu zawsze biliśmy się o to, kto dostanie buraczka z rosołu :)
    Co do listy to u mnie na bank znalazłaby się na niej podróż w najdziksze rejony Kanady. Do wielkich lasów, w których za każdym drzewem może się czaić niedźwiadek, nad jeziora pełne ryb i łąki opanowane przez stada łosi. A podróż zakończyłabym na Wyspie Księcia Edwarda z pewnych sentymentalnych względów... oj chyba bym już nie wróciła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki robiła też moja babcia od strony taty. Fenomenalny, bardziej brązowy kolor. Rosół jest ostrzejszy. Też polecam! :)

      Usuń
  7. Z cukrem???? Cebula nie obrana na patelni podsmażona???? HMMMM ciekawe ciekawe, chyba spróbuje :))))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja prababcia zawsze dodawała tyćkę cukru i coś w tym jest. Równowaga smakowa! Tak jak szczypta soli w niektórych ciastach... :)

      Usuń
  8. Ty, Ty, Ty- Delibabciu! Nie pospieszyłaś się? :)
    The bucket list- fantastyczny film, na którym oczywiścię tradycyjnie wyję do zatkanych zatok! Na swojej liście mam tylko jedną rzecz, ale Ty chyba już wiesz co to...
    Wiem też, że przy przygotowywaniu takich list dokładnie jak w pracy powinno się kierować zasadą SMART, a wtedy cele łatwiej jest zrealizować.
    Rosół dobry na wszystko! Uwielbiam i nastepnym razem spróbuję dodać cukier- o tym jeszcze nie słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję Słońce, że bardzo się pospieszyłam z tą Delibabcią ;0) a za Twój punkt na liście trzymam wszystkie kciuki zaciśnięte i wszystko to co jeszcze zacisnąć się da ;) musi się udać!!!!!!!!!!

      Usuń
  9. Deli, masz absolutną rację z tą listą, tylko tak trudno się ograniczyć do 5, 10... Moja wciąż ewoluuje. Tak, jak kuchnia - myślałam, że tylko ja nie ugotowałam jeszcze niedzielnego rosołu! Dobrze czytać, że nie. Ufff... i dobrze robić kolejną rzecz po raz pierwszy, nawet jeśli jest spoza listy, jak ROSÓŁ :) buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to robienie czegoś po raz pierwszy to całkiem miła rzecz :)

      Usuń
  10. Rosół robię bardzo podobnie, choć bez cukru. Nigdy się z tym nie spotkałam. Co daje jego dodatek?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. w smaku nie odczujesz różnicy, ale w kolorze już tak :)

      Usuń
  11. Pójdę trochę pod prąd, ale listy tak nie bardzo do mnie przemawiają. Nie wszystko w życiu da się uporządkować i spisać. A sam fakt, że coś napiszę nie przybliży mnie do celu. A patrzenie na niezrealizowane punkty z listy wpędziłoby mnie w okropną frustrację, przypominałoby o, być może, straconych szansach czy możliwościach. Nawet pyszny rosołek by nie pomógł... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale to właśnie każdy ma poszukać swojej własnej drogi :) jednego listy przytłoczą a drugiemu pomogą w uporządkowaniu marzeń :)

      Usuń
  12. Kurczę, też mam morze pomysłów i chęci, a nawet notatek, list, ale o nich zapominam. I takie to życie. :D Apropo rosołu, to pomyślałam ostatnio o wegetarianiźmie, weganiźmie, a na końcu witarianiźmie jako swojej drodze, ale jak myślę, że musiałabym zrezygnować z rosołu, to jakoś mi smutno. :D Hmm... życie, plany, jak to ugryźć i zjeść? Oto jest pytanie! p.s. Z głupich marzeń, to zawsze chciałam nauczyć się tańczyć lambadę i zobaczyć flamingi w ich naturalnym otoczeniu. :D Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieśka nie ma głupich marzeń!!! skoro tego pragniesz to musisz to zrealizować i nawet śmiejąc się z siebie zrób to! :) Pozdrawiam!!

      Usuń
  13. Bardzo lubię Twoje zdjęcia:) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) i pozdrawiam ciepło!!

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...