środa, 24 lipca 2013

Moje idealne włoskie wakacje



Sposób na idealne wakacje...Wyjazd z pakietem all inclusive w najbardziej odległe zakątki, wycieczka naszpikowana atrakcjami z pakietem full wypas a może... brak szczególnych planów, ochota na słodkie nieróbstwo, chęć spożywanie makaronów w nieprzyzwoitych ilościach i pragnienie ciągłego wystawiania swojego bladego ciałka do słońca? Poranki przy basenie, późne wieczory na plaży, popołudnia spędzane na pogruchotanym rowerze, który był moim przewodnikiem i który pamiętał chyba czasy, gdy Włochy nie miały jeszcze dostępu do morza ;) Pędząc na nim w mojej letniej sukience, czułam się jak prawdziwa Włoszka i nawet pogwizdywania i wołania Ciao Bella zupełnie mi nie przeszkadzały, wręcz przeciwnie, dodawały mi pewności siebie, dlatego łamałam przepisy ruchu drogowego z włoską gracją ku uciesze Policji, która potrafiła jeszcze mrugnąć do mnie zachęcająco okiem. 

Pomimo tego, że do Opola wróciłam wytęskniona za moim otoczeniem zdecydowanie mogę powiedzieć - tak, to były zdecydowanie najlepsze wakacje ever! Zapytacie, co takiego urzeka mnie w tym słonecznym kraju a ja się zastanawiam czy nie będzie to nadwyrężeniem Waszej cierpliwości, gdy tutaj na blogu opiszę ZA CO KOCHAM WŁOCHY :)

1. Za język włoski. W tym języku nawet kupowanie kilograma szynki brzmi jak wyznanie miłości. Buongiorno, ciao, bella, amoroso... moje uszy były w stanie permanentnego uniesienia.

2. Za włoską kuchnię. Owoce morza, MAKARONY, wędliny, owoce, które smakują jakby je ktoś posłodził, Tiramisu, LODY, które sprzedawca nakłada "szpachelką" i teoretycznie po dwóch gałkach nie ma już miejsca na więcej nawet w największym wafelku, warzywa, których moje opolskie oczy nigdy nie widziały... raj dla blogera kulinarnego. I co istotne, Włosi jedzeniem potrafią się delektować, bez końca smakować i podziwiać, to co mają na talerzu.

3. Wszechobecne skutery, rowery i moje ukochane Fiaty 500. Wielokrotnie zastanawiałam się jak to możliwe, że pomimo braku ścieżek rowerowych, pomimo tego, że wszyscy uczestnicy ruchu drogowego mają naprawdę w głębokim poważaniu jakiekolwiek zakazy i nakazy, współczynnik wypadków drogowych jest niższy niż w Polsce. Wszyscy jeżdżą pod prąd, wymijają się z każdej możliwej strony a Policja nic sobie z tego nie robi. Ja, jako rowerzystka nie spotkałam się z przejawami agresji a wyobraźcie sobie, że jedziecie pod prąd, na rowerze, polską ulicą - chyba nie muszę kończyć, jaki byłby finał tego eksperymentu ;)

4. SŁOŃCE. Oj tak, byłam wytęskniona i pragnęłam poczuć jak pali moją skórę, co nastąpiło już pierwszego dnia pobytu, ale z jakiś powodów we Włoszech panuje ten rodzaj upału, który zawsze dodaje mi energii zamiast ją zabierać. 

5. Za kobiety!! Najbardziej kobiece ze wszystkich jakie kiedykolwiek spotkałam. Nie najpiękniejsze, ale tak bosko świadome swojej kobiecości, noszące ją z dumą, co sprawia, że gdybym tylko mogła zmieniłabym orientację;) Może to mieszanka śródziemnomorskiej urody, gorącego klimatu i takiej pozornej niedbałości o szczegóły. Sama nie wiem. Wykreśliłabym tylko grubym flamastrem zbyt intensywną opaleniznę i noszenie kozaków latem, reszta molto bene.

6. Za kult postawionego kołnierzyka w koszulkach polo, który na całe szczęście zdaje się powoli odchodzić w zapomnienie, tak jak opalony Włoch w złotych okularach na nosie, złotym łańcuchu i lnianych spodniach. Dziękuję, że ta moda przemija i że po raz pierwszy nie tylko Artur miał skręt szyi ale i ja zawieszałam swój wzrok na takich osobnikach, że głowa jeszcze do dzisiaj mnie boli :)

7. Za troskę o starszych ludzi. Przyjrzyjcie się, jak najczęściej Polacy spędzają urlop...w gronie rówieśników. We Włoszech bardzo często odpoczywa się całymi rodzinami a babcię, która porusza się na wózku, wieczorami zabiera się na lody. Kiedyś myślałam, że to intensywne przywiązanie dzieci do rodziców czy dziadków jest dosyć dziwne, teraz widzę w tym ogromną wartość. 

8. W końcu za obłędną architekturę, przystępne ceny, dachy w niesamowitych kolorach, pola, na których rosną arbuzy, Moniccę Bellucci i pewnie tysiąc innych powodów, które mam zamiar odkryć podczas moich kolejnych włoskich podróży.

Dzisiaj zabiorę Was w moją wycieczkę po Rimini, Bolonii i Weronie. Mam nadzieję, że poczujecie ten włoski klimat, który mnie urzekł i rozkochał :)) Miłej podróży!!

Z Rimini miałam jedno skojarzenie - piaszczyste plaże, ochoczo odwiedzane przez Polaków, jeszcze za czasów gdy w sklepie był tylko ocet. Gdyby nie to, że nasz hotel oferował nieograniczony dostęp do rowerów, nigdy bym się nie dowiedziała, że Rimini oferuje o niebo więcej niż tylko złote piaski. Na jakimś blogu podróżniczym przeczytałam, że duże grono turystów nie ma pojęcia o tej starszej części miasta, jeżeli kiedyś będziecie w tych stronach naprawdę polecam. Przytulne uliczki, piękny rynek, kafejki i piątkowy targ staroci w samym centrum. Zakochałam się w tym miasteczku, to mógłby być mój kawałek podłogi...

Pospacerujcie ze mną :)

 






Prawdziwe Dolce far niente ;)



Mój rower, który był przewodnikiem i za którym już tęsknię :(


Przypadkiem odkryty targ staroci, a na nim takie cuda !!!


 Były i mundury...























Poranki przy basenie a wieczory na plaży




























i najlepsze makarony jakie jadłam - koniecznie do powtórzenia w domu!!!


Do tego panini w najróżniejszych wersjach i pizza!!

 


I skutery w tylu kolorach, że głowa boli


 Po Rimini była Bolonia - dla mnie miasto arkad i niestety najbrudniejsze miejsce jakie odwiedziłam. Na szczęście zostaliśmy tam do wieczora, gdyby nie to, nie miałabym o tym mieście najlepszego zdania.  Bolonię warto odwiedzić, ale żałowałam, że zostawiliśmy sobie na nią więcej czasu niż na Weronę. Jeden dzień w zupełności wystarczy żeby zobaczyć najciekawsze miejsca Bolonii. 

Takie oto damy spoczywają w nogach swego pana - Neptuna


 Który widziany z pewnej perspektywy wydaje się być bardzo okazały ;) Niepełnoletnie osoby proszone są o pominięcie poniższego zdjęcia ;)


Jak tylko chce, Bolonia potrafi być urocza! i bardzo smaczna!












"Czemże jest nazwa? To, co zowiem różą, Pod inną nazwą równieby pachniało.." czyli ostatni etap podróży - Werona. Jedno z piękniejszych miejsc, w których byłam i z całą pewnością miasto, do którego wrócę. Pełne magicznych zaułków, zabytków i romantycznych historii. Tak, zdecydowanie uległam magii Romea i Julii i oczywiście pstrykałam setki fotek pod balkonem Giulietty. Na Weronę zostawcie sobie kilka dni, posnujcie się po jej uliczkach, zgubcie się i dajcie się ponieść atmosferze tego miasta - niewątpliwie miasta MIŁOŚCI :)


"Romeo! czemuż ty jesteś Romeo!"














Na Weronie skończyła się nasza włoska podróż, może w przyszłym roku Toskania, jeszcze Rzym, powtórka z Mediolanu... kto wie:) Wiem jedno I LOVE ITALY :) 
Mam nadzieję, że chociaż przez moment poczuliście ten klimat :)

p.s. Jeżeli ktoś z Was wybiera się w te miejsca, albo miałby ochotę, służę pomocą i radą.

Delimamma

41 komentarzy:

  1. Pięknie to opisałaś:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Usuń
    2. Anonimowy8.4.16

      Moja córka studiowała w Bolonii italianistykę. Miasto nobliwe i stare ( czerwone - nie tylko z powodu murów) , Uniwersytet -hoho - renoma. Córka mówiła, że trudno przejść się po mieście nie omijając psich kup ( czasem przykrywanych gazetą.)Trawników prawie nie ma , drzewka nieliczne - stąd taki wychodek.Ale juz kawałeczek poza miastem - piekne morze, plaże, cisza i spokój . Piekne dziewczyny opalone na plażach - bez biustonoszy. Skąpe dessous - owszem - choć nie zawsze.
      kpt. M.Mozets. (jnwsws)

      Usuń
    3. Anonimowy8.4.16

      Acha - córka pytała w różnych licznych knajpkach czy wiedzą co to jest sos boloński - twierdzili, że nie ma u nich nic takiego - jakkolwiek smak był podobny do tego , który w polskich marketach występuje jako "boloński". U nich po prostu sos. Jasne że nie francuski - tylko włoski i pomidorowy.
      kpt.M.Mozets

      Usuń
  2. Świetnie oddałaś włoski klimat. Ja byłam tam 5 razy i chcę jeszcze koniecznie parę razy tam wrócić, do innych miast, do tych magicznych uliczek i atmosfery! Po Twoim wpisie teraz chcę odwiedzić Weronę :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Werona jest naprawdę urocza i taka romantyczna :) Pozdrawiam!

      Usuń
  3. Bardzo fajny post - rzeczywiście przez moment poczułam sie jak we Włoszech - dziękuję. Odczarowałaś dla mnie Rimini. Strasznie broniłam sie przed tym by tam jechać, bo miałam podobne skojarzenia jak Ty. Widać, że błędne. A Włoszki są dla mnie najbardziej zmysłowymi kobietami jakie znałam, Włosi za to mają w sobie coś, czego niejeden nie-Włoch może im pozazdrościć czyli tzw. bella figura. A jedzenie...do dziś dzień pamiętam smak kawy, makaronów i pizzy - nie do powtórzenia na żadnej innej szerokości geograficznej.
    Buon compleanno!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) ach te Włoszki i ci Włosi... piękny kraj i piękni ludzie :)

      Usuń
  4. Kolejny cudowny podróżniczy wpis.. Ja gdybym miała się urodzić jeszcze raz, to właśnie we Włoszech. Kocham je z tych samych powodów co ty opisałaś, dodatkowo jeszcze za ich śródziemnomorski zapach... Ja marzę o długich wakacjach we Włoszech, takich 2 miesięcznych ... kiedyś może to zrealizuje.. Piękny wpis i zdjęcia..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Takie wakacje to dopiero coś, możliwość podróżowania i inspirowania się tymi wszystkimi zapachami i smakami. Tak ten zapach też jest cudny... potwierdzam !!! i pozdrawiam :)

      Usuń
  5. Deli, oglądało się fajnie, a Twój entuzjazm najpiękniejszy z tego wszystkiego:). Zachęcasz tak bardzo, że chętnie przeniosłabym się w okolice pięknej Ciebie w czerwonej sukience...!:):):)
    p.s. ja we Włoszech najczęściej zimą, latem boję się trochę upałów...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w czerwonej sukience na rowerku, łamiąca wszystkie przepisy ruchu drogowego ;) bardzo chętnie powtórzę to jeszcze raz i jeszcze raz ;) a włoskie upały nie są takie straszne, chociaż w tym roku podobno są dosyć intensywne :) wtedy trzeba więcej pić... lemoniady oczywiście ;)

      Usuń
  6. relacja i zdjęcia pozwalają poczuć się tak jakby było się we Włoszech razem z Wami...
    urzekający klimat:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) miałam nadzieję, że chociaż trochę to mi się uda ;)

      Usuń
  7. Pochłonęłam włoski wpis;) może ze względu na to, że miesiąc temu też wróciłam z Włoch i tamtych okolic - Werona, przepiękna, urokliwa! Obskoczyliśmy ją w jeden wieczór i pół kolejnego dnia. W Rimini byłam na koloniach jeszcze w podstawówce, to było coś, pamiętam lody nakładane szpachelką. No i jedzenie... chyba wrócę tam jeszcze w tym roku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak Werona zdecydowanie podbiła moje serce :) a do Rimini warto wrócić - jest cudne :) Pozdrawiam!

      Usuń
  8. Cudnie i trafnie opisane, gratuluję! Bardzo lubię Włochy i polecam też południe tego kraju. Neapol, Sorrento, Amalfi.... i wszechobecne cytryny bajka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku, jest jeszcze tyle cudnych włoskich miejsc, które chciałabym zobaczyć... mam nadzieję sukcesywnie spełniać swoje marzenia :)

      Usuń

  9. Jak dla mnie, jesteś (o)polską ambasadorką tego cudnego kraju, z którego pochodzę dwie najlepsze czekoaldy :D właśnie - jadłaś coś czekoladowego ? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Kochana :) Jadłam panna cottę z sosem czekoladowym :) rozpływała się w ustach i chyba 3 wersje lodów czekoladowych z różnymi dodatkami... niebo w gębie :)

      Usuń
  10. Anonimowy25.7.13

    Piękna włoska przygoda. A ja lubię Włochy za kawę, zabytki i luz, którego nam często brakuje :):):) M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to wszystko też jest na mojej liście, taki fajny włoski luz, którego nam czasami brakuje :)

      Usuń
  11. Jaka fantastyczna podróż i jaka fantastyczna Rodzinka...:)! Już wcześniej chyba pisałam, że kocham Włochy a zwiedzanie tego cudnego kraju na rowerze bardzo mi się podoba a mojemu Małżonkowi spodoba się jeszcze bardziej :)! Zdjęcia boskie !!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)))) tak, zdecydowanie polecam zwiedzać włoskie urocze miasteczka przy pomocy roweru. Ma to swój niezaprzeczalny urok... beztroski, fajny czas :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  12. pierwsza fotka bardzo filmowa, skojarzyła mi się ze sceną z Liv Tyler z filmu Ukryte Pragnienia, film chyba tez kręcony we Włoszech z tego o pamiętam, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A fotka była taka spontaniczna i dopiero jak ją wyświetliłam na monitorze to wpadła mi w oko, a Julka oczywiście marudziła, że czoło nie takie... ech dorastająca kobitka ;) Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  13. spokofajna ta Werona, czekam z niecierpliwością na Toskanię co by zweryfikować własne odczucia, rok to strasznie długo jednak - powinnaś jeździć co 2-3 miesiące góra ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wojtku, jakbyś na swojej drodze spotkał jakiegoś zbłąkanego sponsora, który sypie gotówką z rękawa i potrzebuje testerki włoskich przyjemności to pamiętaj o mnie ;)
      Toskania będzie na bank!!!! i wtedy pogadamy ;)

      Usuń
  14. zapomniałam się :)
    byłam we Włoszech przez chwilę:)
    w tamtym roku zwiedzaliśmy Toskanię camperem - najlepsze wakacje!
    super zdjęcia
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna :) Toskania to moje marzenie, które w końcu uda mi się spełnić :) może w przyszłym roku!!!! Włochy są piękne :)

      Dziękuję i ściskam :*

      Usuń
  15. Cudownie! <3 We Włoszech byłam bardzo bardzo dawno temu na jakiejś koszmarnie wypełnionej atrakcjami sakralnymi objazdówce. Po tym poście wiem, że muszę tam wrócić ze swoją własna włoską trasą :) Buźka!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie Aniu :) stworzyć sobie swój własny obraz Włoch :)
      Buziaki!!

      Usuń
  16. Och Gosiu,
    ależ tam bosko! Ty wypisałaś za co kochasz Włochy,a ja mogłabym wypisać, chyba za co Ciebie uwielbiam! Uwielbiam właśnie za takie dzielenie się wiedzą, za emanowanie radością, za romantyzm, za wieczny uśmiech, za boskie zdjęcia i cudne przepisy. Jeeeezzzuuu, nigdzie już nie wyjeżdżaj bo w końcu będę musiała założyć jakiś zeszycik z kierunkami podróży- "śladami Deli".
    Świetne wakacje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kochana :******

      Po pierwsze jest mi tak cudnie gdy to czytam i nie jest to blogerskie mizianie, tak po prostu jest mi bardzo, bardzo miło :) Po drugie - najchętniej w taką kulinarną podróż zabrałabym Cię razem ze sobą, nawet sobie nie wyobrażam co to by się działo w trakcie takich wojaży a po trzecie urlopu mi zostało normalnie chyba 3 dni i już się nigdzie nie ruszę :) ściskam cieplutko!!

      Usuń
  17. Anonimowy29.7.13

    Ale Pani pięknie wygląda :) a te zdjęcia...ach jakbym chciała być tam teraz :)
    P.S. Co Pani studiowała we Włoszech?? Zna Pani jeżyk włoski czy studiowała Pani po angielsku?
    Pozdrawiam z gorącego Konina :)
    Aga :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)) strasznie mi miło :) Niestety Włochy były tylko etapem naszych wakacji, studiowałam w Opolu, ale gdybym mogła wybierać... :)
      Pozdrawiam serdecznie z Opola :)

      Usuń
    2. Dziękuję :)) strasznie mi miło :) Niestety Włochy były tylko etapem naszych wakacji, studiowałam w Opolu, ale gdybym mogła wybierać... :)
      Pozdrawiam serdecznie z Opola :)

      Usuń
  18. Anonimowy29.7.13

    Dużo masz tatuaży Deli? :) Mają jakieś znaczenie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to cztery i każdy coś dla mnie oznacza, jeden mniej a drugi więcej, ale najbardziej istotny jest ten ostatni... mały napisik "Time is now" chyba wiadomo o co chodzi ;) a mój trzeci na przedramieniu to tatuaż polinezyjski... siła i wolność :)

      Usuń
  19. We Włoszech byłam dwa razy. Jedne wakacje na Gargano, szczerze polecam. A w tym roku po drugiej stronie Włoch. Myślałam , że na tą chwilę starczy i w przyszłym roku, pojadę w inne miejsce. Ale twój opis spowodował , że zatęskniłam do tych cudnych krajobrazów

    OdpowiedzUsuń
  20. We Włoszech byłam dwa razy. Jedne wakacje na Gargano, szczerze polecam. A w tym roku po drugiej stronie Włoch. Myślałam , że na tą chwilę starczy i w przyszłym roku, pojadę w inne miejsce. Ale twój opis spowodował , że zatęskniłam do tych cudnych krajobrazów

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...