czwartek, 30 maja 2013

Crème brûlée

Paryż mam ciągle pod powiekami, nawet dzisiaj we śnie znowu w nim byłam, jednak nie ma jak to Paryż na języku. Crème brûlée to jego słodka strona, jedna z kilku słodkich stron Paryża. Wprawdzie nie udało mi się zjeść tego deseru w restauracji, która "grała" w filmie Amelia, jednak pamiętam, że jedną z czynności, którą uwielbiała Amelia było rozbijanie skorupki, która powstaje na samej górze deseru. Dźwięk jest  wyjątkowy, samo uczucie również. Najpierw pęka delikatna skorupka a następnie czujemy tą kremową konsystencję, jej zapach a po chwili smak. 

Jedzenie tego deseru jest porównywalne z odpakowywaniem prezentu. Byłam strasznie ciekawa, co kryje się pod tą karmelową skorupką. Na szczęście rozczarowania nie było. Pamiętam, że tą dziecięcą ciekawość wielokrotnie wykorzystywała moja babcia. Jako mała dziewczynka nie cierpiałam zup, jednak babcia potrafiła sprawić, że w ciągu kilku minut pochłaniałam cały talerz. Wyciągała z szafki starą, elegancką zastawę, do talerza ze złotą lamówką wlewała zupę, stawiała przede mną na stole i mówiła, że jak zjem to na samym dole talerza będzie mnie czekać niespodzianka. Po dwóch minutach zupy nie było a na samym dnie ukazywał mi się śliczny obrazek przedstawiający zakochaną parę a innym razem ludzi bawiących się na jakimś balu. Myśląc sobie, co to za niespodzianka, wyobraźmy sobie, że gdy byłam dzieckiem za oknem mieliśmy dosyć szarą, biedną Polskę, nagroda w postaci kolorowego obrazka na dnie talerza była naprawdę bardzo kusząca :)





Składniki dla 3 osób:
  • 300 ml śmietany kremówki (36%)
  • 4 żółtka
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka pasty z ziaren wanilii (można zastąpić ziarnami z jednej laski wanilii)
  • 3 łyżki białego cukru (do karmelizowania)

Przygotowanie:
Do garnka wlewamy śmietankę, dodajemy pastę z wanilii (ewentualnie ziarna z jednej laski wanilii), doprowadzamy do wrzenia a następnie odstawiamy na bok, do przestudzenia.


W misce, przy pomocy łyżki ucieramy żółtka z cukrem (nie do puszystości). Cały czas mieszając, stopniowo dodajemy przestudzoną śmietankę. Masę jajeczną cedzimy przez sitko, przelewamy do 3 małych kokilek (foremek żaroodpornych). Piekarnik nagrzewamy do temperatury 100 stopni. Foremki z masą wstawiamy do piekarnika i zapiekamy przez około 50 minut. Pilnujemy, aby krem nie był przyrumieniony, środek kremu powinien mieć lekko galaretowatą konsystencję. Studzimy w temperaturze pokojowej a następnie wkładamy do lodówki na 3 godziny.


Po wyjęciu z lodówki, górę kremu posypujemy łyżką cukru (ja użyłam białego). Cukier można karmelizować przy pomocy palnika, jednak ja takiego nie posiadam więc użyłam piekarnika.  

Piekarnik rozgrzewamy do temperatury 200 stopni, ustawiamy opcję grill (od góry). Do żaroodpornego naczynia wkładamy nasze foremki oraz kostki lodu, które pozwolą nam zachować odpowiednią temperaturę kremu (niską). Naczynie umieszczamy wysoko pod grillem i zapiekamy przez kilkanaście sekund. Cały czas kontrolujcie kolor karmelizowanego cukru. Ja zapiekałam górę przy otwartych drzwiczkach piekarnika i poruszałam naczyniem z foremkami, ponieważ nierównomiernie karmelizował mi się cukier. Podajemy natychmiast.

Przepis, odrobinę zmodyfikowany, pochodzi z bloga Moje wypieki. 

Smacznego!!
 PODPIS

27 komentarzy:

  1. nie jadłam jeszcze tego specjału. Wygląda bardzo zachęcająco. Ach te kochane babcie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, babcie to skarb, który należy doceniać... ja już żadnej nie mam, ale w sercu są zawsze przy mnie :)

      Usuń
  2. wow, wow, wow! jeden z moich ukochanych deserów!

    OdpowiedzUsuń
  3. mniam, a myślałam że bez palnika nie da się zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja też tak myślałam - a to niespodzianka!

      Usuń
  4. uwielbiam robić creme brulee a jeszcze bardziej jeść
    mój facet mnie zaraził miłością do tego deseru, który początkowo robiłam specjalnie dla niego
    rozpływam się:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 10 punktów dla Twojego faceta!!

      Usuń
  5. babcie to są jednak spryciule :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czy jestem jakaś inna, że nigdy nie lubiłam "Amelii"?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, znam jeszcze kilka osób, które nie pałają miłości do tej czarnulki ;) tak bywa :)

      Usuń
  7. grill jest ok, ale palnik jest lepszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. z cała pewnością przetestuję :)

      Usuń
  8. Uwielbiam, uwielbiam! <3 Jesteś Niesamowita, dla mnie wykonanie tego deseru bez palnika wydawało się przedwsięwzięciem karkołomnym! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dla mnie też, dlatego byłam bardzo zaskoczona tym, że wyszedł pyszny i chyba taki jaki być powinien :)

      Usuń
  9. Kiedyś usłyszałam że ten deser składa się tylko i wyłącznie z samych kalorii. Ale moim zdaniem to najpyszniejsze kalorie na świecie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takich kalorii nie potrafię sobie odmówić :0)

      Usuń
  10. Gdy pracowałam we francuskiej restauracji jako commis-chef na stanowisku deserów, był pierwszym deserem jaki nauczyłam się robić:-) i do dzisiaj jest jednym z moich ulubionych:-). Pamiętam, że najbardziej stresującym dla mnie momentem było oczekiwanie na kokilki przed wyjęciem ich z piekarnika:-)
    Twój crème brûlée wygląda niemal idealnie, aż nabrałam na niego ochoty:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow!!!! zazdroszczę takich doświadczeń!!! tym bardziej to co napisałaś jest bardzo miłe!!

      Usuń
  11. Pychotka !!!
    Pozdrawiam cieplutko :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i serdecznie pozdrawiam!!

      Usuń
  12. Chcę odpakować taki prezencik :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam czytać Twoje historie! Przepisy przeważnie mam zapamiętać, ale potem i tak zbyt dużo tego wszystkiego i tylko część udaje mi się wypróbować, ale historie są takie ciepłe i serdeczne, że zawsze aż mi się gęba śmieje :-D Uściski!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo mi miło to słyszeć :) uwielbiam spisywać te moje wspomnienia i refleksje... cieszy mnie, że ktoś ma ochotę na czytanie tych krótkich historyjek :) Ściskam cieplutko!!

      Usuń
  14. Anonimowy4.2.14

    A czy można je zrobic, odstawić do lodówki i podać z cukrem karmelizowanym oczywiście na drugi dzień?

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...