czwartek, 18 kwietnia 2013

Słone paluchy

Mój kalendarz pęka w szwach... po zimie wszystko budzi się do życia, mam wrażenie, że obowiązki niestety też. Chrapały sobie zimowym snem, aż tu nagle przyszła wiosna i wybudziła małe paskudztwa;) 

Sprzątanie, remonty, zakupy, praca nr 1, praca nr 2, czasami jeszcze praca nr 3, pomysły, które niecierpliwie czekają na realizację, spotkania, które są już zbyt długo odwlekane... a tu słońce świeci prosto w mój monitor i woła...wyjdź, złap mnie, zrzuć te zimowe buciska i wystaw stopy do słońca.. kurcze jak pogodzić to co trzeba z tym czego się pragnie? 

Artur mi ciągle jęczy, że mój tyłek za głową nie nadąża, że muszę odpuścić, a ja się tłumaczę, że jego nienadążanie jest spowodowane tylko i wyłącznie rozmiarami a nie zbyt dużą ilością zadań, które sobie wyznaczam. No jak tyłek sporej wielkości ma nadążyć za głową średnich rozmiarów, no pytam się jak? ;)
 
Po zjedzeniu tych paluchów nie zapowiada się, aby obwód czegokolwiek się zmniejszył, ale nie wyobrażam sobie żebym przejmowała się obwodami leżąc na kocu piknikowym, zajadając świeżutkie pieczywko, popijając ulubione wino i czytając "Słodkie życie w Paryżu". Polecam i książkę i paluchy bo Paryża to chyba nie muszę ;)






Składniki:
  • 330 g mąki
  • 1 łyżeczka soli
  • 1/3 szkl. oliwy z oliwek
  • 200 ml mleka
  • 30 g świeżych drożdży
  • 1 łyżeczka cukru
  • 1 żółtko do posmarowania 
  • Mak, sezam do posypania

Przygotowanie:
Drożdże mieszamy z kilkoma łyżkami mleka, 1 łyżką mąki i cukrem, odstawiamy do wyrośnięcia (na około 15 minut). Mąkę przesiewamy do miski, dodajemy sól, oliwę, podrośnięte drożdże i resztę mleka. Wyrabiamy, tak długo, aż ciasto będzie gładkie. Ciasto umieszczamy w misce, przykrywany je ściereczką i odstawiamy w ciepłe miejsce do wyrośnięcia (na około 1 godzinę). 

Gdy ciasto podwoi swoją objętość, dzielimy je na około 7 porcji, z każdej formujemy bułeczkę, odstawiamy do ponownego wyrośnięcia. Z bułeczek wyrabiamy podłużne paluchy i układamy je na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Znowu czekamy około 20 minut.

Po tym czasie smarujemy je roztrzepanym żółtkiem, możemy posypać np. makiem lub sezamem. Pieczemy przez 10 minut (do zarumienienia) w piekarniku nagrzanym do temperatury 220 stopni.

Smacznego!!


PODPIS

12 komentarzy:

  1. Książka rewelacyjna, paluchy genialne:) I do tego wino....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Idealne trio na słoneczne popołudnie :)

      Usuń
  2. Skoro wszystkiego ostatnio za dużo, na weekend proponuję, by 'poniósł' wydźwięk piosenki http://www.youtube.com/watch?v=6xlh7pVMGIQ ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie znałam, dziękuję!!!! super :)

      Usuń
  3. Przy tak napiętym terminarzu, takie paluchy nie wyrządzą większej szkody :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ewentualne szkody mam gdzieś ;)

      Usuń
  4. Gdzie ten sporej wielkości tyłek, ja się pytam?
    A jak zobaczyłam zdjęcie na fb, to od razu o Paryzu pomyślałam i o tym, jak atakuje ze wszystkich stron w reklamach tv :)
    Ach pojechałoby się znów do Paryża, ugryzło bagietkę, popiło winem...

    A odnośnie niedoczasu- zwolnij kobieto! Taka pogoda się nam szykuje, świeże powietrze, pierwsze promienie słońca...Trzeba z tego czerpać "ręcyma i nogyma"!

    Jutro choćby miało lać, ja wsiadam na rower, puszczam sobie Florence+The Machine i pędzę przed siebie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba z tym laniem to wywróżyłaś ;( pogoda barowa ;) i jak tak sobie postanowiłam, że weekend będzie bardzo slow to zadzwoniła koleżanka i poprosiła o przysługę, która zajmie mi jak nic kilka godzin... kiedyś dostanę medal za brak asertywności ;) ale od poniedziałku to normalnie zwalniam obroty !!!

      Usuń
  5. Biorę wszystko, koszyk, wino, paluchy, książkę, tego mi trzeba!
    Też mam urawnie *upy za przeproszeniem :)
    Moja do tego jak na złość nie chce przytyć, a z niej wystają nóżki jak przecinki i wyglądam jakbym miała 15 lat (oczywisćie jak założę okulary przeciwsłoneczne bo zmarszczki to już inna bajka) mi wszystko idzie w brzuch, istnieje podejrzenie, że jak się roztyję będę wyglądała jak pająk (odwłok + nogi)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja koleżanka z zajęć mówi, ze wygląda jak balonik na sznureczku ;) ale ja widziałam twoje foty chrzanisz normalnie z tym brzuszkiem!! A ja to bym chciała mieć 15 lat, nie ważne że okularach przeciwsłonecznych;)

      Mi w brzuch idzie na samym końcu, no może jeszcze dalej są cycki ;) ale odwłoczek to mam jak gruszka :)

      Usuń
  6. Hahahahaha :-) rozbroiłaś mnie totalnie tym tyłkiem :-) Piekne paluchy, tylko je brać, siadać na poduchy, winko do kielicha i ładować energię!

    Ja niestety jestem jabłko, ale na wakacje dobra oponka powiększa wypornośc hihi.
    Pozdrowionka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzisiaj w Opolu była pogoda idealna na taki piknik z winkiem :) na błogie niemyślenie o gruszkach i jabłuszkach :)

      Pozdrawiam cieplutko!!

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...