czwartek, 11 kwietnia 2013

Pavlova czekoladowo-malinowa


"Czy w naszym codziennym życiu potrafimy dostrzec piękno? Czy potrafimy poświęcić chwilę naszego czasu, aby móc je docenić? Czy potrafimy dostrzec talent nawet w niecodziennym miejscu i czasie?"
To pytania, na które miał odpowiedzieć eksperyment socjologiczny dotyczący percepcji smaku i piękna oraz priorytetów życiowych w chwilach codziennego życia. Częścią tego eksperymentu była akcja zorganizowana przez "Washington Post", o której możecie przeczytać TUTAJ.
Czytałam ten artykuł kilkukrotnie i za każdym razem bardzo mnie poruszył, dał do myślenia. Zaczęłam się zastanawiać, co ja bym zrobiła... pewnie zachowałabym się jak tysiące przechodniów, bo przecież nie raz tak właśnie robię. Gonię przez życie parząc na zegarek, bo chcę być tam, zobaczyć to. 
"Ile wspaniałych rzeczy umyka nam w życiu? Obok ilu wartościowych i interesujących osób przechodzimy, nie zwracając na nich najmniejszej uwagi" ile cudownych rzeczy dzieje się tuż pod naszymi drzwiami a my tego nie zauważamy, bo w pośpiechu wybiegamy nie patrząc za siebie... taka moja refleksja i postanowienie "Slow down". Tak właśnie zrobię, oddzwonię, znajdę czas, nie posprzątam, na imprezę nie przygotuję tortu, sernika i trzech rodzajów muffinek... za to docenię, porozmawiam, przytulę, lepiej poznam!

A może właśnie zaproszę do siebie i poczęstuję pysznym ciastem-deserem. Pavlova z mocnym czekoladowo-malinowym akcentem zmusza do zwolnienia obrotów. Jemy ją powoli, delektując się słodyczą bezy i kwaskowatością malin oraz kremu. Góra jest mocno czekoladowa, bo przecież dzisiaj jest Dzień Czekolady!!!

Wam wszystkim, podczas tego święta, życzę wielu słodkości i czasu, który wolniej płynie:)  








Składniki na bezę:

  • 6 białek
  • 350 g drobnego cukru do wypieków
  • 1 łyżeczka octu winnego lub soku z cytryny
  • 1 łyżeczka mąki ziemniaczanej
  • szczypta soli


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni. Białka ubijamy ze szczyptą soli na sztywną pianę, dodajemy cukier i ubijamy jeszcze przez około 2 minuty. Pod koniec ubijania dodajemy mąkę ziemniaczaną i ocet. Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Na papierze rysujemy okrąg. Do narysowania okręgu użyłam tortownicy o średnicy 22 cm. Wykładamy na niego masę białkową. Boki robimy odrobinę wyższe. Wkładamy do nagrzanego piekarnika i po 5 minutach zmniejszamy temperaturę do 140 stopni. Pieczemy około 1,5 godziny i studzimy w uchylonym piekarniku przez 2-3 godziny.

Frużelina malinowa:

  • 150 g malin (ja użyłam mrożonych)
  • 1 łyżeczka żelatyny rozpuszczonej w minimalnej ilości gorącej wody
  • 1/4 szklanki cukru
  • 1/2 łyżka soku z cytryny
  • 1/2 łyżeczka mąki ziemniaczanej rozpuszczona w 1/2 łyżce wody

W małym garnku mieszamy maliny z cukrem. Podgrzewamy, na małym ogniu, jedynie do rozpuszczenia się cukru. Dodajemy cytrynę, wodę z mąką, mieszamy lekko podgrzewając, zdejmujemy z gazu. Do rozpuszczonej żelatyny powoli wlewamy 3 łyżki soku, który powstał z malin. Mieszamy i wlewamy do owoców. Chłodzimy. Frużelina powinna mieć konsystencję kisielu.

Krem malinowy:
  • 300 ml schłodzonej śmietany kremówki (36%)
  • 150 g sera mascarpone
  • 100 g frużeliny 
  • 2 płaskie łyżki cukru pudru

Dodatkowo:
  • Maliny do ozdobienia góry
  • Gorzka czekolada


Śmietanę kremówkę ubijamy na sztywną pianę, dodajemy ser mascarpone i znowu ubijamy przez kilka sekund. Wlewamy Frużelinę oraz cukier puder i przez kilka sekund miksujemy. Wkładamy do lodówki do schłodzenia.


Przygotowujemy rurki z czekolady. Czekoladę roztapiamy w kąpieli wodnej. Gdy jest już płynna rozsmarowujemy cienką warstwę czekolady na blaszce. Kiedy czekolada zastygnie, ale jednocześnie nie będzie twarda, używając noża formujemy rurki z czekolady. Nóż trzymamy ostrą stroną do dołu i zeskrobujemy czekoladę.


Przygotowanie:


Pavlovą przekładamy np. na paterę. Wewnątrz smarujemy odrobiną frużekliny, nakładamy krem malinowy, posypujemy go malinami i wiórkami czekoladowymi. Po wierzchu możemy polać frużeliną, ja jednak wolałam podać ją osobno na talerzu.


Smacznego!!
 PODPIS

25 komentarzy:

  1. Jest wspaniała! Też mam w planach zrobić dziś bezę, ciekawe czy uda mi się z tymi wyższymi bokami:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzeba delikatnie i powoli łyżką podnosić krem ku górze. Bezy są czasem kapryśne ale jak już wyjdą to są takie, że mogę dać się za nie pokroić ;)

      Usuń
  2. Oczywiście jako osoba zawsze najlepiej poinformowana i zorientowana na temat wszelkich specjalnych dni i świąt, o dzisiejszym dniu czekolady dowiedziałam się wczoraj wieczorem. Dlatego dziś mogę poświętować co najwyżej z jogurtem bakaliowym z sosem czekoladowym...

    Co do części 'społecznej' postu. :)) Myślę, że sam fakt, iż takie artykuły zmuszają nas do refleksji i zastanowienia się, powoduje, że jednak dostrzegamy to piękno i doceniamy to, że ono jest. Z wrażliwością człowiek się nie rodzi, ona się w nas kształtuje i my ją rozwijamy. Jako blogerzy kulinarni, robiący zdjęcia, na pewno lepiej widzimy piękno wokół nas. Przecież z jednej strony to nasza codzienność - bo cóż, obiad ugotować trzeba codziennie, żadna sztuka... A jednak robimy (a w moim przypadku to bardziej staramy się robić ;) ) z tego małą sztukę. My widzimy piękno w zwykłej marchewce. W dodatku dzięki fotografii tę wrażliwość na nie rozbudowujemy jeszcze bardziej. Co prawda fotografia kulinarna to dla mnie początki początków, ale kiedyś uważałam, że zdjęcia potraw nie są wcale ciekawe. Myliłam się. Moja wrażliwość rozwinęła się przy fotografii portretowej, potrafiłam i potrafię dostrzec piękno w każdym człowieku, wierzę, że każdy ma coś do przekazania, a teraz wierzę również, że i fotografia kulinarna jest piękna.

    Uważam, że dostrzeganie i docenianie tego, co piękne, dla każdego będzie miało miejsce w innych obszarach. Eksperyment pokazał na pewno niską społeczną świadomość i wrażliwość na muzykę klasyczną. Też nie jestem pewna, czy bym się zatrzymała (chyba, że grałby Humoreskę Dvoraka. ;) ). Ale na pewno, jeżeli zawisłoby w tym miejscu jakieś intrygujące zdjęcie, przystanęłabym, zainteresowała się i mogła przestać tak 10 minut, zastanawiając się nad jego historią. Dlatego uważam, że dla każdego percepcja piękna jest inna. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze Uwielbiam Cię!!! Za twoje komentarze i wrażliwość, spostrzeżenia i trafne uwagi:) Dziękuję, że tu zaglądasz, czytasz moje wywody i dzielisz się ze mną swoimi przemyśleniami. Naprawdę wielkie dzięki!!

      Tak, zgadzam się z Tobą, fotografia uczy wrażliwości, patrzenia na ludzi, miejsca, przedmioty, zwierzęta nieco inaczej. Często spoglądam na twarz spotkanej osoby i mam ogromną ochotę uwiecznić ją na zdjęciu... a fotografia kulinarna jest przepiękna, różnorodna i nie jest tylko o jedzeniu ;)

      szkoda, że czas tak nas goni... pewnie przede wszystkim przez to umyka nam tyle wartościowych momentów :)

      Ściskam cieplutko!!

      Usuń
    2. Dziękuję, bardzo miło czytać takie słowa. :)

      Tęsknię czasem za fotografią portretową. Uwielbiałam w niej to, że spotykałam wielu nowych, świetnych ludzi, z którymi miałam kontakt nie tylko przy okazji zdjęć. Często z tymi samymi osobami spotykaliśmy się na sesji po kilka razy, bo mówili, że z tych zdjęć bije głębia. Bardzo mi to schlebiało. :) Ale też dlatego nie poszłam zawodowo w stronę fotografii - bałam się, że jeżeli stanie się to dla mnie codziennością, stracę to coś i stanę się maszyną do robienia i przeróbki.

      Teraz jestem tylko ja i talerz lub miseczka. Zupełnie to nowe i ciekawe. :)

      Usuń
  3. Wow, cudowna jest ta Pavlova i teraz ucieka mi język! Mistrzostwo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!! Pavlova to mój ulubiony sposób na wykorzystanie bezy i tak pięknie jej słodycz jest przełamywana kwaskowatością owoców... teraz już też ucieka mi język bo pavlovej już brak :(

      Usuń
  4. Pavlova idealna :)
    Ta akcja z grajkiem, który jest znanym wirtuozem ma już kilka lat.
    Krążyła kiedyś dość intensywnie na FB. Dobrze ją sobie przypomnieć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:)

      O akcji wcześniej nie czytałam, na psychologii przedstawiano nam wyniki podobnych eksperymentów , ale ta historia jakoś tak mnie poruszyła...

      Usuń
  5. O rety, jaka Ona piekna! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przestań Aniu, bo się zaczerwieni... tzn. by się zaczerwieniła, ale już jej brak ;)

      Usuń
  6. Tą Pavlovą wygrałaś!
    Kocham Cie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakby komentarze dało się wyróżnić!!! Jak kiedyś zrobię kompilację najlepszych to twój zdecydowanie tam trafi!!!

      Buziaki!

      Usuń
  7. Nie słyszałam o tym grajku, ale eksperyment robi wrażenie i daje do myślenia...
    Pavlova boska! Po prostu boska! Taaaaaaaaaaaka bomba, którą pochłonęłabym tu i teraz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też wcześniej o nim nie czytałam... i siedzi mi w głowie od wczoraj :)

      Pavlova bombowa tak mi się rymło ;)

      Usuń
  8. Dzieci są bardziej wrażliwe i może dlatego łatwiej dostrzegają, to co nam umyka jak gnamy w pośpiechu przez życie...niestety...
    Pokazywanie takiego ciasta powinno być karane jako znęcanie się nad innymi..;)! Cudo :)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj tam zaraz znęcanie;) zresztą autorka ciasta, gdy wraca do tych zdjęć też cierpi ;) cierpię bo po Pavlovej zostały już tylko wspomnienia ;)

      Zgodzę się z Tobą, że dzieci są bardziej wrażliwe, zresztą nie tylko na piękno... Podobno każdy z nas potrafi pięknie malować, ale dorastając zagłuszamy w sobie tą umiejętność, a może najpierw robią to za nas dorośli... sama nie wiem, ale chyba coś w tym jest.

      Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Patrzę i patrzę...zaraz zacznę wycierać ślinę z blatu. To wygląda cudownie ! O niczym innym nie marzę po treningu !:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po treningu w sumie węglowodany są wskazane, ale chyba nie miano na myśli takiej ilości jaka jest w Pavlocej ;)

      Buźka!

      Usuń
  10. Wow. Niesamowita jest. (!!!)
    Pozdrawia zagorzała bezożerka ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bezożerkę pozdrawia równie zagorzała bezożerka!! :)

      Usuń
  11. Ja staram się doceniać - nie martwię się, że tracę cenny czas włócząc się z psą po lesie, rozmawiając z nieznajomymi, próbując wytłumaczyć coś dziecku mówiącemu tylko po duńsku ;) Trzeba mieć czas na cieszenie się życiem, bo chyba to właśnie jest najważniejsze :)
    A ciacho wyszło Ci obłędne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i jak tak cieszymy się spacerem z psem czy rozmową z nieznajomym czekającym na ten sam autobus to nawet proste rzeczy potrafią nas cieszyć i chyba mamy zdecydowanie więcej powodów do uśmiechu :)) Super postawa!!

      Ciacho jest pyszne, nie będę ukrywała, to jedno z moich bardziej ulubionych deserów :))

      Pozdrawiam!

      Usuń
  12. jest najpiękniejsza. i wyjątkowa, tak jak jej Autorka. uwielbiam Cię Deli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pomimo ciemnej nocy za oknem świeci słońce :))) Dziękuję Kochana :*

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...