niedziela, 28 kwietnia 2013

Krem z batatów i cukinii


Zdarzyło mi się kilka dni temu korzystać z komunikacji miejskiej. Od czasu zrobienia "prawka" z autobusów korzystam raz na kilka miesięcy, jednak czasami robię to z premedytacją, aby nie przejmować się miejscem parkingowym czy też tym, że poziom paliwa niebezpiecznie zbliżył się do dolnej kreski;)
No więc, siedzę tak sobie w autobusie, przyglądam się wszystkiemu co widzę za szybą i dyskretnie przysłuchuję się rozmowie dwóch ciężarnych kobiet siedzących przede mną. Słyszę bardzo ożywioną dyskusję na tematy, które od jakiś 11 lat przestały mnie dotyczyć, czyli wyższość wody X nad wodą Y,  kiedy rozpocząć proces szeptania i śpiewania do powiększającego się brzucha, czy też który moment jest odpowiedni na wprowadzanie lekcji rytmiki. Przysłuchiwałam się temu wszystkiemu z ogromnym zaciekawieniem i porównywałam sobie obecne czasy z czasami, gdy Julia do spania tuliła swojego pierwszego misia Pestkę;) 

Gdy Julia pojawiła się na świecie jej mama, czyli mła, miała 23 lata. Internet nie był czymś ogólnodostępnym, komórki nie miałam (kosmos), wiedzę czerpałam z gazet typu „Mamo to ja” i to wszystko. Brak mamy i teściowej odczuwaliśmy na każdym kroku także nasze wychowanie było bardzo intuicyjne. Efekt – Julia jadła to, po co sięgała. Kiszony ogórek - proszę bardzo, gotowana przeze mnie zupa, oczywiście z dodatkiem przypraw - jak najbardziej. Powiecie, że to jakaś tragedia, że byłam bardzo nierozsądną mamą, ale z drugiej strony mam przykłady gotowania zupy na wodzie firmy „X", porównywanie składu kaszek z dyrektywami Unii Europejskiej, codziennego wydzwaniania i sprawdzania, jakie menu w dniu dzisiejszym oferuje przedszkole naszego dziecka, a po dmuchaniu i chuchaniu za dzieckiem ciągną się alergie i brak odporności. 
Oczywiście nie wrzucam do jednego worka rodziców dzieci, które muszą stosować odpowiednią dietę, ale czy zdrowy rozsądek nie jest najlepszym rozwiązaniem. Niech dziecko potapla się w wodzie o te 10 minut dłużej, jak sięga po kawałek arbuza 2 miesiące przed książkowym terminem widocznie ma taką potrzebę, przecież każde dziecko jest inne, nie wkładajmy je w sztywne, podręcznikowe ramy. Jak słyszę stwierdzenie "moja córka w tym wieku już..." to mnie coś trafia i cieszę się ogromnie, że ja Julkę urodziłam, jako jedna z pierwszych dziewczyn na roku i nikt mnie porównaniami nie męczył:)

Nie wiem czy krem z batatów i cukinii jest odpowiedni dla małego dziecka, ale dwójka dorosłych rozpływała się z zachwytu nad talerzami pełnymi zupy. Bataty nadały zupie delikatnej słodkości (naprawdę dyskretnej) i bardzo apetycznego koloru. Skórka pozostawiona na cukinii była także miłym dla oka akcentem, do tego pestki dyni i przepyszny łosoś. Jeżeli chcecie pominąć rybny dodatek, nic nie stoi na przeszkodzie, zupa i tak będzie Wam bardzo smakować!!






Składniki dla 2 osób:
  • 1 duża cukinia
  • 1 słodki ziemniak - batat (mój był dosyć spory)
  • 1/2 cebuli
  • 1/2 łyżki masła
  • 1 łyżka oliwy z oliwek
  • 2 szt. ziela angielskiego
  • 1liść laurowy
  • 2 łyżki Mascarpone
  • Około 650 ml wody
  • Sól i świeżo zmielony pieprz 
  • Pestki dyni

Przygotowanie zupy:
Na patelni rozpuszczamy masło oraz oliwę, dodajemy pociętą w paski cebulę i szklimy. Ziemniaka obieramy i kroimy w mniejszą kostkę, zalewamy go wodą (400 ml), dodajemy cebulę (odsączoną z tłuszczu), ziele angielskie i liść laurowy. Gotujemy przez 15 minut. 
Cukinię dokładnie myjemy (nie obieramy ze skórki) i kroimy na drobną kostkę. Pokrojoną cukinię dodajemy do ugotowanych batatów, dolewamy pozostałą część wody (250 ml) i gotujemy przez kolejne 10 minut. Po tym czasie wyciągamy liść laurowy i ziele angielskie, dodajemy ser Mascarpone, sól oraz pieprz. Całość miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji, w razie potrzeby doprawiamy. 
Zupę wlewamy do talerzy, posypujemy ziarnami dyni oraz dodajemy kawałki upieczonego łososia.


Pieczony łosoś:
  • Filet z łososia  (ja zużyłam około 100 g)
  • Sól i pieprz
  • Sos balsamico  
  • 1 płaska łyżka masła
  • 1 łyżka oliwy z oliwek

Łososia oczyszczamy, z każdej strony posypujemy solą oraz świeżo zmielonym pieprzem, delikatnie smarujemy sosem balsamico. Na patelni rozpuszczamy masło oraz oliwę. Łososia smażymy przez około 3-4 minuty, następnie umieszczamy go w żaroodpornym naczyniu i wkładamy do rozgrzanego piekarnika (temperatura 180 stopni, włączona funkcja grill) na około 20 minut. Gdy ryba będzie już krucha, ale nie przesuszona, wyciągamy ją z piekarnika i urywamy kawałki, które dodajemy do zupy.

Smacznego!!


PODPIS

18 komentarzy:

  1. Jak bardzo rozsądną mamą byłaś (i jesteś!!!) świadczy o tym, na jaką cudowną i urodziwą osóbkę wyrosła Twoja latorośl :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. i zdrową bo chowaną prawie jak na wsi czyli w zgodzie z intuicją :)

      Usuń
  2. Temat dla mnie bardzo abstrakcyjny, ale również uważam, że zdrowy rozsądek powinien działać zawsze i wszędzie, a dzieci mają to do siebie, że się brudzą, wszędzie wtykają nos i są ciekawe świata. Kontrola na 101% i ciągłe zabranianie im czegokolwiek zabije tylko tę ciekawość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. My dorośli mamy tendencję do zabijania dziecięcej ciekawości i naturalności, naczytaliśmy się mądrych książek i nie zwracamy uwagi na indywidualne potrzeby dzieci...niestety.

      Usuń
  3. szczerze? nigdy nie jadłam takiej zupy, czas najwyższy wypróbować:)jazda komunikacją miejską bywa rozkoszna:)podręczniki dla przyszłych mam są pomocne, ale ograniczające umysłowo w bardzo wielu przypadkach. Najlepiej obrazuje cały proces i przebieg rozwoju dziecka- życie:):) pozdrawiam Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie pamiętam jak zaczytywałam się w jednym podręczniku i świrowałam, że w wieku 6 miesięcy moja Julka czegoś jeszcze nie robiła... masakra. Do podręczników powinna być dodawana instrukcja obsługi pt. "jak czytać żeby nie zwariować" ;) Pozdrawiam !

      Usuń
  4. Ja tez pamiętam czasy kiedy wiedzę na temat wychowywania, karmienia itp czerpałam z gazet typu Mamo to ja. Internetu nie było, o komórce nie wspomnę. Aga była dzieciakiem ze zdiagnozowanym po urodzeniu dziecięcym porażeniem mózgowym, jak sie później okazało na szczęście diagnoza okazała sie błędna, więc nie było łatwo, ale gdybym miała wtedy dostęp do takiej wiedzy jaką oferuje teraz Internet to chyba oszalałabym. A ponieważ z racji wcześniactwa rozwijała się w pierwszym okresie trochę wolniej, szczerze nienawidziłam porównań i haseł w rodzaju "a moje w tym wieku tooooooo...." Luz jaki mimo wszystko miałam i intuicja, która mnie nie zawiodła sprawiły ze przy drugiej mojej gwieździe wszystko było naprawdę duzo łatwiejsze. A Emi jest dzieciakiem które na zakupach jako bonus wybiera brokuła bo na surowo to dla niej największy przysmak, a na widok miseczki z pokrojoną w łupki wielką kalarepą mówi: tylko pamiętaj mamo ze to jest TYLKO dla mnie ;-) oczywiście cukierki tez lubi, tak absolutnie idealnie to tez nie jest ;-) U nas numerem 1 jest krem z brokułów z parmezanem i wędzonym kurczakiem, ale muszę koniecznie wypróbować Twoj przepis. Tylko gdzie ja kupię bataty???

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w sumie też się cieszę, że internetu nie miałam bo znając moją naturę panikowałabym przy każdym dziwnym sygnale wysyłanym przez Julkę. A tak Julia rosła sobie w błogim spokoju, na badaniach kontrolnych dowiadywałam się że wszystko jest ok. i było super a jak teraz obserwuję koleżanki to łapię się za głowę i czasami nie mogę słuchać tych rozmów trwających godzinami o tym czy zupka z królika jest lepsza od zupki z indyka ;)

      Takie dziecko jak Emi to wyjątek - moja Julka jak widzi brokuły to odwraca głowę tak samo zresztą ma jeżeli chodzi o ryby, ale co zrobić ja też mam swoje kulinarne fanaberie i zmuszać do niczego jej nie będę :)

      a po pyszne bataty biegnij do Kauflanda :)

      Buźka

      Usuń
  5. wczoraj sięgałam po bataty ale odłożyłam:) miały być dodatkiem do grilllowego szaleństwa ale pogoda nie dopisała. Twoja zupa wygląda cudnie.

    Moja mama też wychowywała mnie raczej na luzie i żyję:) bardzo bym chciała tak się zachowywać w stosunku do swojego przyszłego potomstwa tylko mam jedną obawę - wydaje mi się, że w dzisiejszym świecie, który zwariował na punkcie odpowiedniego traktowania dzieci, zachowania które uznaję za normalne mogą być przez niektórych odbierane jak patologiczne:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to wracaj po bataty, wprawdzie słońca coś na mapie pogody nie widać, ale do zupki będą idealne :)

      Masz rację, gdy opowiadam koleżankom jakie mam czy miałam podejście do wychowania Julii to patrzą na mnie jak na ufo. Nie jestem przedstawicielką bezstresowego wychowywania, tym bardziej zbytniego rygoru. Moi rodzice bardzo naturalnie i stopniowo uczyli mnie odpowiedzialności i zdrowego rozsądku, tolerancji i empatii bez zbytniego luzu, ale też bez wojskowych reguł, i też nie widziałam u mamy na półce książek o tematyce związanej z wychowaniem dziecka. Wydaje mi się, że ta wiedza jakoś tak (przynajmniej w minimalnym stopniu) jest w nas a oglądanie setki programów i czytanie kolejnych książek na ten temat robi nam wodę z mózgu. Sama nie wiem... ale jak na razie nasze podejście do wychowania się sprawdza :)

      Usuń
  6. Ciekawy temat poruszyałaś. Czasami zastanawiam się, jak udało mi się przeżyć bez pampersów, izo fixów, wiaderek do kąpania, ekologicznych papek ze słoiczków, laptopów uczących angielskiego, serii specjalnych kosmetyków dla dzieci, kubków niekapków, mówiących chodzików. Dzisiaj wakacyjne podróże moich rodziców przez całą Polskę fiatem 126p z dzieckiem turlającym się na tylnej kanapie razem z ulubionym misiem, czekoladą i nocnikiem plus jedna walizka na dachu, wydają się z innej galaktyki. Pewnie się narażam, bo troszkę mnie śmieszą, troszkę zadziwiają książkowe zachowania młodych mam. Chociaż nie wiem, czy sama zachowam rozsądek, czy też będę Matką Wariatką ;)

    A zupa prezentuje się rewelacyjnie, już sobie wyobraziłam słodkiego batata w połączeniu z łososiem i muszę ją zrobić! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będziesz Matką Wariatką bo ten kapitał przekazany przez takich rodziców nie poszedł na marne... ja do dzisiaj pamiętam taplanie się w deszczówce i bieganie po pastwiskach podczas najlepszych moich wakacji, czyli u Babci, która mieszkała na kresach wschodnich. Nikt nie martwił się brakiem higieny, tym , że groszek zjadłam prosto z krzaka a jabłko z drzewa. Jasne, czasy się zmieniają i my też musimy zweryfikować swoje podejście, ale nie dajmy się zwariować!!! Jest taki cykl programów "Dzieci wiedzą lepiej" i tak sobie myślę, że bardzo często to jest prawda...

      p.s. zupa jest przesmaczna!! jeżeli tylko lubisz łososia koniecznie go dodaj!!

      Buźka

      Usuń
  7. Temat jakże świeży dla mnie bo mam dwulatkę w domu:-). Wychowuję moje dziecię właśnie intuicyjnie, bez książek z poradami i bez internetu. Będąc w ciąży nie przeczytałam ani jednej gazetki dla przyszłych mam i o porodzie. Gdy mała miała 2 miesiące i nie mogła zrobić kupki podałam jej tarte jabłko, jakie było oburzenie bo przecież mała nie skończyła jeszcze 4 miesięcy, nie ważne było to że jabłko pomogło. Przykładów mogłabym tu mnożyć:-)ale co najważniejsze moja intuicja się sprawdza jak na razie:-), Klara nie choruje i wygląda na szczęśliwą dziewczynkę i tego mam zamiar się trzymać:-).
    Zupa wspaniała, moje smaki:-) z chęcią bym teraz zjadła:-)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, intuicja to to co miały nasze prababcie, babcie i mamy a nie miały internetu :) i skąd wiedziały, że jabłko to dopiero od 6 miesiąca życia (sama nie pamiętam od którego). Dzieci instynktownie wybierają co dla nich najlepsze :) A jeżeli takie rozsądne podejście jak twoje idzie w parze ze szczęśliwą i zdrową Klarą to tylko czerpać z takiego podejścia pełnymi garściami !!

      Pozdrawiam cieplutko!

      Usuń
  8. Mnie jeszcze daleko do takich wywodów, ale mam nadzieję, że nie dam się i moja intuicja wszystko mi podpowie. Teraz bardziej wkurzają mnie teksty "Jak będziesz miała swoje dziecko..." Wtedy strzelam piorunami...Krem super, ale ten łosoś...Taki piękny, przyrumieniony! I teraz się przyznaję bez bicia- nie jadłam batatów!

    OdpowiedzUsuń
  9. Andźka to był też mój pierwszy raz z batatami. Nie liczę ich popróbowania w jakimś zawiesistym sosie bo wtedy nie czułam zupełnie ich słodkiego smaku. Polecam je bardzo a do zup są chyba stworzone :)

    Teksty tego typu mnie rozwalają. Pamiętam jak byłam w podstawówce i moja babcia robiła wykład mojej mamie, że nie uczy mnie gotowania, że nie będę potrafiła kulinarnie zadbać o najbliższych (to się Babcia musi teraz dziwić jak na mnie patrzy z góry)a moja mama powiedziała ze stoickim spokojem "na wszystko przyjdzie pora" i tak pamiętam te słowa i pamiętać już zawsze będę... wszystko przychodzi z czasem, jak będziesz miała swoje dziecko to... będziesz je miała i nie ma co się teraz nad tym zastanawiać i wybiegać w przyszłość. Intuicja, miłość i zdrowy rozsądek rodziców - niczego nie trzeba więcej :)
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  10. Moja córka też urodziła się w czasach pieluch tetrowych i pralki Frani, bez tych wszystkich firm prześcigających się w zdrowym dokarmianiu za odpowiednie pieniądze. Kupowałam warzywa na bazarze i sama gotowałm zupki, które podawałam bez rozpiski od ilu miesięcy powinno się to podawać...Dzieci trzeba kochać i o nie dbać ale nie zamykać w świecie zakazów i ograniczeń. Dziwię się, że większość znajomych chowa dzieci w sterylnym świecie a później się dziwią, że dziecko ma na coś źle reaguje... a jak organizm ma się uodpornić? Broń boże nie mówię, że powinno się dziecko chować w brudzie ale przecież jak się trochę pobrudzi to nie trzeba go od razu sterylizować;)! Zdrowy rozsądek jest niezbędny do wychowywania dzieci:)!
    Krem pyszny i cudnie się prezentuje:)! Ja ostatnio z batatów robiłam bułeczki i naleśniki ale tych ostatnich nie zdążyłam jeszcze wrzucić... Pozdrawiam i miłego odpoczynku życzę :)!

    OdpowiedzUsuń
  11. Serdecznie zapraszam do zgłoszenia przepisu do akcji/konkursu "Wiosenne zupy". Wszystkie szczegóły znajdziesz na moim blogu: http://nietylkopasta.pl

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...