wtorek, 5 marca 2013

Zupa-krem z groszku

 No i przyszła wiosna:) Tak, tego się będę trzymać, bo mam wyraźne powody żeby tak sądzić.

Po pierwsze: po raz dziesiąty słuchana piosenka "Careless Whisper" nie powoduje u mnie melancholijnego nastroju, wręcz przeciwnie puszczam ją na cały regulator, śpiewam i mam gdzieś dziwne miny innych uczestników ruchu drogowego;) Zanim przejdę do "Po drugie" zatrzymam się na minutkę przy ww. piosence. Czy ktoś potrafi mi wytłumaczyć fenomen tego utworu? Czy to magia saksofonu czy Dżordża? ;) Jestem pewna, że nie chodzi o tekst, bo gdy usłyszałampo raz pierwszy miałam kilka lat i równie dobrze Dżordżu mógłby śpiewać bla bla bla i tyle samo bym z niej zrozumiała. Kiedyś czytałam, że są pewne zasady, które musi spełniać przebój, ale umówmy się, że w czasach, gdy "Ona tańczy dla mnie" robi taką furorę wszystkie zasady już dawno poszły w las. Także, jeżeli macie jakiś pomysł, dlaczego ta piosenka ściska gardło, serce i duszę za każdym razem, gdy się jej słucha (tak wiem, że nie wszystkich) podzielcie się ze mną swoją wiedzą. A ja jeszcze w tej kwestii dopytam koleżankę Monikę największą fankę Dżordża ever.  


Po drugie: klub fitness pęka w szwach - znaczy się jest już wiosna. Zresztą od 14 lat obserwując rynek stwierdzam, że można by określać porę roku jedynie na podstawie informacji o stopniu zapełnienia grup osobami ćwiczącymi:) Ale żeby nie było, że ze mnie taka wytrwała i ambitna babka, to powiem Wam w tajemnicy, że ja też odkurzyłam swoją bieżnię i odpaliłam program "żeby tak, chociaż z 2 kg mniej";)

Po trzecie: jakoś tak buzują hormony:) Dalej milczę, bo obowiązuje mnie tajemnica trenera fitness:)


I wreszcie po czwarte: ma się coraz większą ochotę na... owoce, warzywa i piękne kolory na talerzu, dlatego też proponuję Wam zupkę-krem z groszku autorstwa Adama z bloga Łyżka-widelec-nożyczki (odrobinę tylko zmienioną). Bajecznie kremowa, bardzo groszkowa, ekspresowa i wiosenna. Adam zaprezentował ją na spotkaniu Opolskiej Blogosfery i już wiedziałam, że to będzie moje zauroczenie i nie tylko o zupie mówię cieplutko pozdrawiając Adama;)







Składniki dla 4 osób:

  • 300 g mrożonego zielonego groszku
  • 500 ml bulionu drobiowego
  • 4 łyżki śmietany kremówki (36%)
  • 1 kula sera mozarella
  • 2 łyżki sera mascarpone
  • Sól oraz świeżo zmielony pieprz do smaku
  • 6 plastrów np. szynki szwarcwaldzkiej
  • Świeży tymianek 



Przygotowanie:
Groszek wrzucamy do gotującego się bulionu i gotujemy do miękkości. Całość wlewamy do blendera, dodajemy pokruszoną mozarellę, śmietanę kremówkę i mascarpone. Miksujemy na gładki krem. Przyprawiamy solą oraz pieprzem. 

Na patelni podsmażamy (ja to zrobiłam bez dodatku tłuszczu) drobno pokrojoną skrzynkę szwarcwaldzką. Szynką oraz tymiankiem dekorujemy zupę.

Smacznego!
PODPIS

25 komentarzy:

  1. Gosiu, bardzo przyjemnie jest obserwować jak Twój blog się rozwija i staje się coraz piękniejszy i ciekawszy. Piękne zdjęcia, fajne przepisy i ta Twoja urocza gadanina na początku - LUBIMY TO BARDZO!!! :) Pozdrawiamy cieplutko! DD.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Wam bardzo!!! Czasami zastanawiam się czy ktoś tą moją paplaninę czyta albo czy nie stwierdza, że tej babie z bloga kulinarnego to się chyba charakter bloga pomylił - ale cóż oto ja ;) Cieszę się, że jesteście z moim blogiem chyba od samego początku, to naprawdę powód do ogromnego uśmiechu w Waszą stronę! Ściskam serdecznie!

      Usuń
    2. paplaninę czytamy i myślę, że wszyscy z wielką chęcią :)
      ten krem musi być maksymalnie kremowy, śmietana, serki, pysznie ... czekając na wiosnę cudnie mieć takie kolory na talerzu (piękne zdjęcia!)
      piosenkę odtworzyłam sobie przed chwilą na YouTube! tak jak piszesz jest fenomenalna i w jaki fajny nastrój popadłam :) dzięki!

      Usuń
    3. Fajnie to słyszeć a dokładniej czytać ;)
      Zupka jest pyszna a po jej spróbowaniu byłam zaskoczona prostotą wykonania i tym minimalizmem składników, cóż czasami brak przepychu tworzy coś tak fajnego w smaku :)
      Ta piosenka towarzyszy mi od niepamiętnych czasów, chociaż tak na serio to dokładnie pamiętam gdy usłyszałam ją po raz pierwszy - pewnie w jakieś liście przebojów Marka Niedźwieckiego ;) Wieki temu, ale nadal jest na liście moich najlepsiejszych utworów ;) Pozdrawiam Cię ciepło zasłuchując się (dzisiaj chyba po raz setny) w Dżordżu ;)

      Usuń
    4. zapomniałam dodać, że jutro przekładam schab do podkolanówki :)
      prześladowały mnie Twoje zdjęcia (pozytywnie oczywiście :) i musiałam zrobić!

      Usuń
    5. Moje zdjęcia prześladują !!!! To mnie bardzo cieszy :)
      A ja właśnie wczoraj wykorzystałam drugą podkolanówkę co mi z została z pary. Zaczęłam proces suszenia a kot Tofik proces ciągłego stresu bo biedny snuje się obok tego schabu a ja go ciągle poganiam :)

      Usuń
  2. A to o tego Dżordża Ci chodzi! Fenomenu nie wytłumaczę, ale raczej z powodzeniem można do tego worka wrzucić ostatnio katowane przeze mnie "Slave to love", czy "Wicked game"! :D Skrzynka Szwarcwaldzka górą! :D :D :D A tak na serio- rozumiem, że schab suszony chyba też mogę wykorzystać, nie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Schabik jest dobry na wszystko ;) U mnie jego resztki wylądowały w pierogach z ricottą :) A jeżeli chodzi o Dżordża i generalnie gusta muzyczne to śmiem twierdzić, że jakby dać nam butelkę wina i płytotekę to chyba nie znalazłybyśmy różnic w gustach muzycznych! Slave to love a przede wszystkim Wicked game!!! rewelacja!

      Usuń
  3. też się przymierzam do zupki z groszku:) i też śpiewam w samochodzie:) żałuję, że nie podeszłam do Ciebie na Food Blogger Fest:(
    fajnie podana ta Twoja zupa!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Justyna, kupuj bilet na Coke Live Music Festival i wszystkie się tam wyściskamy. Tam to dopiero będę śpiewać- "Say my naaaaaaaaaaaaaaaaaaaame"!

      Usuń
    2. Kobieto! czemu nie podeszłaś!! Normalnie na kolano i zbić tyłek... chyba nie wyglądałam tak odstraszająco ?;) Zupka jest pierwsza klasa i co istotne robisz ją w kilkanaście minut :) Urok zup-kremów :)

      I podpisuję się rękami, ręcami, ręcyma, łapami i czy tam tylko mogę pod propozycją Andźki :))))

      Usuń
    3. to nie mam wyjścia! do zobaczenia:)

      Usuń
  4. ah moja siłownia też pęka! chciałabym mieć własną bieżnię :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki urok wiosny i jeszcze okresów przedświątecznych i przedsylwestrowych ;) Ja zainwestowałam w bieżnię (zupełnie niewypasioną) bo uwielbiam biegać późnymi wieczorami a niestety w terenie nie mogę:( do tego mogę puścić sobie ulubioną muzę i biec, biec, biec :)

      Usuń
  5. Gosiu jakie 2 kg mniej ?! Ty??? ;) a zupa pyszna!:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Karola tu i tam się nazbierało, zapasy zimowe trzeba wygonić z organizmu ;) ale w taki przyjemny sposób - zresztą sama wiesz ile frajdy dają zajęcia :)

      Usuń
  6. Czyżby testy nowego obiektywu? Wygląda pysznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj jeszcze nie, te fotki pstrykałam na starym, nowy doczeka się premiery pewnie za kilka ładnych wpisów ;) ale po pierwszych zdjęciach próbnych stwierdzam, że jestem zakochana w tym obiektywie - obiektywnie stwierdzam :)

      Usuń
  7. Kochana,czyż nie czytałaś mojego posta o GM i moim uwielbieniu do Careless Whisper...:-)? Posłuchamy Dżordża razem w piątek, w drodze na koncert Poluzjantów :-)! Jako największa fanka (:-) ) niestety zawiodę Cię, nie wyjaśnię fenomenu tego utworu...ale to chyba lepiej, po prostu jest w nim to coś co powoduje rozpieranie w płucach, podwyższony poziom endorfin i jakąś błogość i spokój.... Choć nie ukrywam, że teledysk i sam Dżordż robił wtedy na mnie ogromne wrażenie :-))). A zupkę na pewno też wypróbuję u siebie, soon :-)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście, że czytałam :)) A naszego wyjazdu piątkowego doczekać się nie mogę :) Poluzjanci a wcześniej z głośników zabrzmi Dżordżu ;) yes, yes, yes :)

      Usuń
  8. genialny kolor, zapewne też i smak;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję :) i kolor i smak są jak najbardziej ok ;) Pozdrawiam!

      Usuń
  9. Zostało 98 dni do rozpoczęcia sezonu bikini :D i fitness i zielone zupki wskazane jak nigdy dotąd :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę dać spokój z sezonem bikini ;) ja tam marzę o czasach wiktoriańskich kiedy to łaziło się w długich sukniach i miało się gdzieś jak coś się wylewało ;) a tak to zaczynam się stresować, że się nie stresuję nadchodzącym sezonem bikini ;)

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...