poniedziałek, 11 marca 2013

Tiramisu z likierem Baileys i Ajerkoniakiem oraz sposoby na podryw



   Tirami sù, czyli poderwij mnie;) ale chyba autorowi chodziło o poderwanie w sensie uniesienia a nie w sensie wyrwania, zbajerownia czy uwiedzenia;) 
  Czytałam, że istnieje, co najmniej kilkadziesiąt różnych przepisów na Tiramisu, ale to dokładnie tak jak istnieje przynajmniej kilkadziesiąt sposobów na poderwanie. Te, które ja znam albo inaczej te, które kiedyś praktykowałam lub, których byłam ofiarą chyba już trochę się zdezaktualizowały, chociaż, sami oceńcie kilka z nich.

  Wpatrywanie się w daną osobę przez całą imprezę lub w miejscu pracy czy też w innym miejscu. Prędzej czy później druga osoba zwróci na nas uwagę, co sobie pomyśli to inna kwestia, ale uwaga ta sytuacja może zakończyć się sądowym zakazem zbliżania się do określonych osób. Podobnie ma się sprawa z wiadomościami sms. Ta czynność już nawet ma swoją nazwę i osobne paragrafy w prawie karnym, także jeżeli chcemy o swoim istnieniu poinformować obiekt westchnień róbmy to bardzo subtelnie.
 
 Kolejny sposób to granie serenady pod balkonem. Utrudnieniem jest sytuacja gdy nasz wybranek/wybranka mieszka na osiedlu strzeżonym, do którego bezpośredni dostęp mają jedynie mieszkańcy albo gdy brak jest balkonu, pod którym można grać a śpiewania poprzez domofon nie polecam, nie kojarzy się zbyt dobrze;)

  Sposób na znajomego/znajomą. Aby się udało potrzebny będzie dobry znajomy/znajoma sztuk przynajmniej 1 oraz fantastyczna opinia na nasz temat, która poprzez znajomego/znajomą zostanie przekazana naszemu wybrankowi. Ryzyko to tzw. efekt głuchego telefonu, czyli chcemy, aby np. nasz wybranek usłyszał, że w kuchni jesteśmy boginią, zresztą nie tylko w kuchni a po przejściu tej informacji przez kilka osób dociera do niego informacja, że straszna z nas zołza.

  Sposobów jest pewnie cała masa a mój ulubiony, który w czasach, gdy podrywałam zawsze się sprawdzał to luz, blues i brak zainteresowania. Pewnie da się to jakoś naukowo wytłumaczyć ale ja nie podejmuję tego wyzwania. Odwiedzający mojego bloga wiedzą, że moje wywody najczęściej są BARDZO pokrętne;) 

  Wracając do Tiramisu - aby było lekkie i aby poderwało nasze zmysły ma w sobie m.in. kremowy ser mascarpone, białka i bitą śmietanę do tego likier Baileys i odrobinę Ajerkoniaku. Mocno kawowo-likierowe biszkopty przykrywa gruba warstwa kremu – uwielbiam taką lekkość bytu!




Składniki na porcje dla 4 osób:
  • 250 g serka mascarpone
  • 130 g śmietanki kremówki 36%
  • 2 jajka
  • Około 20 szt. podłużnych biszkoptów
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 1 szklanka bardzo mocnej kawy z dodatkiem 30 g likieru Baileys
  • 50 g likieru Baileys
  • 20 g likieru Ajerkoniak
  • Kakao (do posypania)

Przygotowanie:
Żółtka ucieramy z cukrem na gładką masę, dodajemy serek mascarpone i przez krótką chwilę mieszamy przy pomocy miksera. Dodajemy likiery i mieszamy jedynie do połączenia się składników. 
W jednej misce ubijamy białka (na sztywno) a w drugiej śmietanę kremówkę. Do masy stopniowo dodajemy ubitą kremówkę i delikatnie mieszamy, następnie dodajemy białka i delikatnie mieszamy, tak aby masa zachowała swoją puszystość.
Biszkopty nasączamy kawą przygotowaną z dodatkiem likieru (kawa ma być chłodna).  W dużym naczyniu lub w pojedynczych mniejszych układamy pierwszą warstwę nasączonych biszkoptów, na które wylewamy krem. Następnie układamy na przemian kolejne warstwy biszkoptów i kremu.
Deser wstawiamy do lodówki na min. kilka godzin. Przed podaniem górę deseru posypujemy sypkim kakao.

Smacznego!!

19 komentarzy:

  1. Ja bym się dała każdemu poderwać za takie tiramisu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli, że mogę próbować? ;):))

      Usuń
  2. Z tym stalkingiem i sądowym zakazem zbliżania się to ja bym się aż tak nie obawiała. Ze swojego krótkiego 'zawodowego' doświadczenia wiem, że ciężko wzbudzić zainteresowanie prokuratury lub sądu tymi kwestiami... :))

    Serduszka na tym Tiramisu są urocze.

    Ps. Dłuuugo musimy czekać na ciasteczka z masłem orzechowym.... ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No jasne, serce nie sługa a do tego w czasie zauroczenia raczej nie myśli się racjonalnie;) sama pamiętam jak godzinami spacerowałam po dzielnicy w nadziei, że spotkam mojego wybranka, że akurat wyjdzie... w sumie to nie było dalszej części planu i nie wiem co bym zrobiła gdyby akurat wyszedł ;)

      Na specjalne życzenie przepis na ciastka będzie następny :))

      Usuń
  3. Piękne i na pewno bardzo dobre:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj bardzo :) dodatek likierów sprawił, że to jest zdecydowanie moje bardziej ulubione tiramisu!!

      Usuń
  4. Ja tam na tiramisu zawsze dałabym się poderwać, przynajmniej na czas konsumpcji deseru :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podryw na tiramisu ;) tego nie znałam ale pewnie czasem działa :))) Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Pięknie podane :) Jeden z moich ulubionych deserów, każdy ma na niego swój patent. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie! Chyba nigdy nie trafiłam na dwa takie same przepisy :)

      Usuń
  6. Wiesz co, ja miałam związek dzięki owym znajomym! I pisząć dzięki znajomym, nie mam na myśli przedsatwienia/ nagabywania i koniec- ich rola się nie skończyła! Przez dobre 2-3 tygodnie w ten sposób komunikowałam się z moim "chłopakiem" z klasy 3 :D Od razu dodam, że byłam w klasie 1- podstawowej...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A Tiramisu kocham i nienawidzę! Nadal nie wiem co bardziej. Jest to największa moja zmora zaraz po serniku. Mogłabym jeść, jeść, jeść, jeść i tyć, tyć, tyć...Taki duet całkowicie nieidealny ;)

      Usuń
    2. A ja swoją pierwszą, no może trzecią, miłość życia poznałam w liceum ale najpierw przez dobre pół roku patrzyliśmy na siebie spacerując po korytarzu. Ja klasa I on III - fajna różnica wieku :) Po pół roku patrzenia przełamał swoją nieśmiałość i było cudnie a znowu czwartą i mam nadzieję ostatnią miłość życia ;) czyli Pana Menżowinkę poznałam poprzez znajomą, co to jemu zdradzała moje sekrety związane z komentowaniem jego postaci .... grunt, że wyszło ale wyszło dzięki zastosowaniu techniki ostatniej czyli "olewam Ciebie i wszystko co z Tobą związane" ;) zadziałało a potem to już wiadomo żyli długo i szczęśliwie ;)

      A jeżeli chodzi o Tiramisu to pomimo ustaleń w cycki nie poszło dlatego dzisiaj wieczorem pędzę na dodatkowe zajęcia celem skorygowania tego co popsuły serniki, tiramisu, babeczki i inne kalorianki ;)

      Usuń
  7. Tiramisu to ja mogłabym jeść codziennie na śniadanie, obiad i kolację. I jeszcze w nocy o północy i o poranku! A takie urocze jak Twoje to jadłabym dopóki bym nie pękła. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)) Masz we mnie osobę do pary do pękania pod wpływem tiramisu ;)

      Usuń
  8. tiramisu wygląda doskonale!
    a jeśli chodzi o podrywanie, to nie zapomnę jak z przyjaciółką wyczytałyśmy, będąc chyba w pierwszej liceum, jakieś durne porady w czasopiśmie dla młodzieży na temat owego podrywania
    brzmiało to mniej więcej tak: oprzyj się o ścianę bądź barierkę, na palec ręki nawiń kosmyk włosów i kręć nim, w tym samym czasie końcem języka dotykaj górnej wargi
    oczywiście uśmiałyśmy się, ale pamiętam do dziś jak stanęłyśmy kiedyś przy barierce takich dużych szerokich centralnych schodów naszego liceum, oczywiście na długiej przerwie i mając bardzo (chyba wtedy aż za) dobre humory zaczęłyśmy postępować według wskazówek
    oj był ubaw :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też pamiętam takie porady wyczytane w czasopismach typu Popcorn czy Bravo Girl ;) to były czasy ;)

      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...