Propozycja wypróbowania "serów zagrodowych" zaskoczyła mnie ale i bardzo ucieszyła. Po pierwsze jestem maniakiem serów a po drugie firma Sery Polskie to przykład połączenia ogromnej pasji Gienia Mientkiewicza - odkrywcy polskiego serowarstwa z szerzeniem idei Slow Food oraz promocją świetnych regionalnych produktów. Smak serów, które degustowałam był dla mnie ogromnym zaskoczeniem i kulinarną przyjemnością.
Kozia Rura - czyli kozi ser o konsystencji twarożku. Delikatnie słony jest moim objawieniem i wielkim zaskoczeniem. Odczarował mi kozie sery, których fanką, delikatnie rzecz ujmując, nigdy nie byłam ;) Pomimo tego, że po raz pierwszy jadłam je we francuskim Bistro Le Marie u samych stóp bazyliki Sacre Coeur na samą myśl o kozim serze wykręcało mnie na drugą stronę, dlatego pełna obaw postanowiłam przygotować danie z jego dodatkiem. Efekt - rewelacyjne gorące panini z kozim serem, które już za kilka dni zawitają na bloga :)
Niebieski Książę - oj mocna rzecz ;) dlatego użyłam go z należytą rozwagą. W połączeniu z kremowym serem brie, mascarpone, gruszką i orzechami daje nieziemski efekt, który do tego przepięknie wygląda na talerzu. Przepis już dzisiaj na blogu :)
Na koniec Wiżajn czyli 120-lat tradycji na talerzu. Nie potrzebuje zbędnych dodatków. Ułożyłam go na gorącym jeszcze chlebie, skropiłam oliwą i zjadłam z ogromnym smakiem.
Zajadając te arcysmaczne sery przyszło mi na myśl tylko jedno stwierdzenie "cudze chwalicie, swego nie znacie" :)
Składniki na 2 osoby:
- 1 bardzo duża gruszka, lub 2 małe
- 2 łyżki soku z cytryny
- 2 łyżki posiekanych orzechów włoskich
- 5 łyżek sera mascarpone
- 50 g sera brie z orzechami włoskimi
- 1 łyżka sera niebieski książę
- 1/4 szkl. białego półsłodkiego wina
- Sól oraz pieprz
- 2 łyżki posiekanych pistacji
Przygotowanie:
Gruszki myjemy, kroimy na połowy, delikatnie np. przy pomocy ostrej łyżeczki wycinamy trochę miąższu aby zrobić miejsce na farsz. Gruszki obficie polewamy sokiem z cytryny.
Do garnka wkładamy orzechy włoskie, ser mascarpone, brie, niebieski książę oraz wino. Podgrzewamy na małym ogniu przez 1 minutę, doprawiamy solem oraz pieprzem.
Piekarnik nagrzewamy do temperatury 180 stopni, ustawiamy program GRILL. Gruszki napełniamy farszem, układamy w naczyniu żaroodpornym i zapiekamy przez około 30 minut, do zezłocenia się góry. Po wyjęciu posypujemy pistacjami. Podajemy na ciepło.
Smacznego!!

Ty to masz życie, celebrity, degustacje, autografy, wywiady... od tych serów musieliby mnie siłą odciągać albo i wołem
OdpowiedzUsuńNormalnie taka ze mnie celebrytka jak z koziej... (sam wiesz co powinno być dalej;) Wołu ci u mnie brak, siły na odciągnięcie Wojciecha od serów też pewnie by mi zabrakło także konsumowalibyśmy sery do ostatniego serowego okruszka ;) czekając, aż sława trzepnie nas w głowę i powie heloł pora ruszać ;)
UsuńMamy podobne smakowe klimaty ;-) Ja, pomimo tego że miałam okazję próbować koziego sera u podnóża Alp Szwajcarskich, to jednak zupełnie nie przypadł mi do gustu. I jeszcze nie dojrzałam do tego by spróbowac po raz kolejny. Sam zapach mi wystarcza. I dziwne jest to ze najgorzej śmierdzący ser mi nie przeszkadza a koziego odrobina powoduje odruchy...wiesz jakie. Ale miałam o gruszce: To jeden z moich ulubionych grillowych klimatów, gruszki z serem, orzechami, czasem z odrobiną żurawiny. Robię zawsze i bezgranicznie UWIELBIAM. Super pomysł, żeby zrobić je w piekarniku :-) Mam jeszcze w swoim repertuarze pieczone jabłka z niebieskim serem ale o tym kiedy indziej ;-) Pozdr. z pracy ;-)
OdpowiedzUsuńAnetko po primo :))) Po drugie żurawina!! uwielbiam i nie muszę chyba prosić na kolanach o przepis na jabłka?? ;) Pieczone jabłka to coś co uwielbiam bezgranicznie ale jeszcze nie próbowałam ich z niebieskim serem :)
UsuńA jeżeli chodzi o kozi ser to uwierz mi strasznie źle mi się kojarzył, dlatego smakiem Koziej Rury byłam bardzo zdziwiona. Jego zapach można porównać do zapachu sera pleśniowego ale tego o akceptowalnym poziomie serowej woni ;) Oto jak wytłumaczyła mi ten fakt Pani Asia z firmy Sery Polskie cyt. "Co do kozich serów - wszystkie, które promujemy pozbawione są tego nieprzyjemnego zapachu, jaki kojarzymy z serami kozimi ze sklepu. Wynika to z higieny zachowanej w koziarni i odseparowania capa od kóz - ale to dłuższa historia, Jeśli Panią ten temat interesuje - zapraszamy do oglądania programu "Przez dziurkę od sera" na kuchni+ od 3 lutego z Gienem w roli głównej".
Pozdrawiam serdecznie z zacisza domu. Anginowe L4 mnie dopadło a w sobotę ruszamy na deskę i muszę być w pełni sił także trzymaj Kochana kciuki żebym nie poległa!!
ale inspirujesz:) a ten ser "kozia rura" to spróbowałabym z samej nazwy ;D
OdpowiedzUsuń:)) Mnie nazwa też powaliła ;)
UsuńCudowności! Spróbowałabym każdego z osobna i wszystkie razem! A to połączenie z gruszką - mistrz. :) Chociaż wygląd Niebieskiego Księcia mnie minimalnie odrzuca, bo mam w pamięci francuski ser o podobnym wyglądzie (bij, zabij, nazwy nie pamiętam) który mnie niestety nie zachwycił. Ale w połączeniu z gruszką wygląda wybornie. :) Pozdrawiam!
OdpowiedzUsuńTo prawda Niebieski Książę jest bardzo intensywny dlatego rozważnie go dodawałam do gruszki. Co mnie rozwaliło totalnie to jego idealne współgranie z gorzką czekoladą - tak na boku spróbowałam i poległam. Bez tych kremowych serów byłby zbyt intensywny ale z gruszką, serami i orzechami jest idealnie :) Pozdrawiam cieplutko!
UsuńBardzo lubię połączenie smakowe: gruszka + ser pleśniowy, ale nie próbowałam jeszcze zestawienia tego owocu z innymi serami. Podejrzewam, że musi to być niezły, niezwykle smakowity pomysł warty wypróbowania ;)
OdpowiedzUsuńNa dodatek super wygląda, więc kto wie, może wypróbuję przy okazji wizyty gości? :)
Pozdrawiam gorąco!
:) W moim odczuciu dzięki mascarpone całość jest delikatniejsza - ale o gustach ciężko dyskutować :) Po prostu trzeba szukać, próbować i odnajdywać swoje klimaty kulinarne. To była moja pierwsza przygoda z gruszką i serami (nie licząc sałatki) i powiem, że zachwyciło mnie to połączenie. Mam w głowie jeszcze jedną modyfikację trochę dziwną ale zobaczymy co z tego wyjdzie :)) Pozdrawiam serdecznie :))) i czekam na relację z ewentualnej konsumpcji :)))
UsuńBardzo dziękujemy za tak sympatyczny opis naszego serka "Kozia Rura".
OdpowiedzUsuńBardzo się cieszymy, że smakował, a najbardziej, że przełamał opory w stosunku do kozich serków :).
Pozdrawiamy serdecznie Honorata i Tomek z Gospodarstwa "Kaszubska Koza"
O jej :) To ja się cieszę, że odczarowaliście mi kozi ser :) Tylko wiem, z tajnego źródła ;), że Wasz ser jest po prostu wyjątkowy :) Dało się to odczuć :) Pozdrawiam serdecznie!
Usuńdziękuję za udostępnienie tych wspaniałych książek kucharskich
OdpowiedzUsuń