środa, 7 listopada 2012

Sweet Lulu i konkurs :)


   Uwielbiam przeglądać blogi kulinarne!, zarówno te polskie jak i zagraniczne. Cudownie jest obserwować zmiany jakie zachodzą na blogach, porównywać pierwsze wpisy autorów z tymi ostatnimi. Różnica jest kolosalna!    
   Zgadzam się, że powinno chodzić przede wszystkim o jedzenie, jego smak ale przecież musimy się zgodzić z tym, że je się także oczami :) I co moje oczy widziały, niestety najczęściej na blogach zagranicznych. Buteleczki, słomki, wstążeczki, łyżeczki... zupełnie niedostępne w sieciówkach czy nawet w sklepach specjalizujących się w tego typu "gadżetach".
   Jasne, że my Polacy potrafimy sobie dawać radę z brakiem towarów w sklepie ;) więc kupowałam małe soczki dla dzieci w szklanych buteleczkach i po usunięciu naklejek powstawał piękny gadżet, u pań na targowisku zaopatrywałam się w tekturowe wydmuszki a opakowania po czekoladkach już nigdy nie będą bezużyteczne... ale wszystkiego nie wyczaruję... i tym sposobem trafiłam na Sweet Lulu Shop :) Bajecznie kolorowy, słodki i posiadający w swojej ofercie to wszystko czego potrzebuję (chciała bym w tym miejscu zaznaczyć, że nie jest to wpis sponsorowany Lulu pewnie nawet nie wie, że Delimamma istnieje) :) 
   Pierwsze zamówienie już zasiliło moją szafę, która powoli puchnie od przedmiotów, które potem wykorzystuję w kuchni ale już myślę o kolejnym ;))

   I tym dłuuuugaśnym wstępem  chciałabym Was wszystkich zaprosić do mojego małego konkursu. Nagrodami w nim będą moje własne, limitowane notesiki Delimamma i kilka gadżetów ze Sweet Lulu Shop właśnie :)
Zasady konkursu są banalnie proste a jedynym jurorem jest Delimamma :) 

Co trzeba zrobić, jeżeli chcecie wziąć w nim udział.

1. Pod postem należy umieścić komentarz, w którym w kilku zdaniach napiszecie za co lubicie swoje miasto/miejsce w którym żyjecie. Ciekawa jestem na co zwrócicie uwagę, co jest dla Was ważne. Może pisząc to zdacie sobie sprawę, że każde miejsce ma swój urok...

2. Polubić Delimammę na Facebooku pod TYM LINKIEM

Żeby było sprawiedliwie, jeżeli już lubicie Delimammę wystarczy umieścić komentarz :)
Są dwa takie same zestawy nagród, konkurs trwa do soboty, 10 listopada, do godz. 24.

Zachęcam bo nagrody są naprawdę słodkie i wyjątkowe :)











A to moje cudeńka ze Sweet Lulu Shop :)




Pozdrawiam Was cieplutko i zachęcam do wzięcia udziału w konkursie :))

Delimamma 

22 komentarze:

  1. Dąbrowa Górnicza - lubię za 'grzybki' piwne latem obok fontanny w centrum, za najlepszą zapiekankę na śląsku (a przynajmniej zagłębiu. ;) ), za ogrom lasów, jezior, rowerowych szlaków, za niszowe, alternatywne kino, pełne inspirujących filmów. Lubię za to, że w samym centrum miasta można spotkać miejsca oderwane od epoki, gdzie czas się zatrzymał. Lubię za to, że ludziom się tutaj nie spieszy. I lubię za Lidl'a w bliskim sąsiedztwie - czego nie lubi mój portfel. ;) Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Pochodzę z Krakowa i Kraków uwielbiam za Smoka Wawelskiego oraz to nocne studenckie życie!! Ale serce nie sługa a i ja już jestem starsza no i 2,5 roku temu przeprowadziłam się w samo serce Bieszczad do Ustrzyk Dolnych! Kocham te lasy na około, pomarańczowe liście jesienią i ośnieżone iglaki zimą :) kocham jelonki i sarny pasące się na łące, które widzę idąć do pracy o 6 rano! Kocham ta ciszę i spokój, ludzie nie pędzą, siedzą na ławeczce w parku koło fontanny, biegaja na stadionie i chodzą za ręce na spacery! Kocham za świeże powietrze i piwo w "Orliku".
    Kocham bo dla mnie czas tu się zatrzymał!!

    Lubię jako krakowianka i lubię jako Monika Brzozowska
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Anonimowy7.11.12

    Opole...niby miasto wojewódzkie a tak nie do końca :) Coraz więcej się dzieje, na tyle dużo, że zdarza mi się przegapić fajne imprezy, coraz więcej szans na rozwój, coraz więcej ciekawych miejsc a przy tym urok małego miasta, powrót z pracy trwający 10 minut, spacer podczas którego spotykasz mnóstwo znajomych i wąskie uliczki, które powoli nabierają ciekawego klimatu... za to co się już zadziało i za to co dziać się będzie kocham to miasto!!!

    A Delimammę już lubię i to bardzo :) Pozdrawiam serdecznie Ania :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod powyższym :) I dodam tylko, że notesik Delimammy mam (a prawie już nie mam), bo idealnie wpisywało się do niego na szybko przepisy i listę zakupów. Nawet dziś rano mój mąż pobiegł na zakupy z karteczką z tego notesu :) Zakupy z USA cudne :) Pozdrawiam! ♥

      Usuń
    2. Dziękuję :))) i cieplutko pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Moją miejscowość - Klucze, lubię za bajecznie piękne krajobrazy, wszechobecną zieleń, piękny wiejski klimat i czyste powietrze. Za piękne stawy, skałki i pustynię :) Za lasy, obfitujące w owoce leśne i grzyby, za mój ogród - do którego mogę wyjść w szlafroku i nazbierać składników do zrobienia pysznego obiadu. Za jabłonie, grusze i śliwy, bogate w owoce. I choć po ostatniej nawałnicy z początku lipca, która nas nawiedziła, wiele z tych skarbów zostało bezpowrotnie zniszczonych, wiem, że nie zamieniłabym tego miejsca na żadne inne. Tu się wychowałam, tu dorastałam i tu chcę się zestarzeć...:)

    olusia23@poczta.onet.pl
    Polubiłam jako Kuchnia szeroko otwarta :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Za co lubię Gliwice? Za to, że mamy tutaj jedne z najlepszych miejsc z dobrą kawą i prawdziwą czekoladą na Śląsku, które przenoszą moje smaki na chwilę do Afryki bądź Ameryki Południowej. Za anglosaską cukiernię, która przenosi mnie na szkockie przyjęcie. Za Radiostację (najwyższa drewniana konstrukcja na świecie!), przez którą wychodząc na balkon czuję się jak w Paryżu z widokiem na wieżę Eiffla ;) Za Palmiarnię, która swoim tropikalnym klimatem zabiera mnie do puszczy amazońskiej. Za muzea techniki, które są jak podróż w czasie do XIX-wiecznego miasta. Za cukiernię z najlepszymi pączkami na świecie, która przypomina o PRL. Za puby, które oferują 100 albo i więcej rodzajów piwa. I przede wszystkim za ludzi, którzy tu mieszkają, a są studencką mieszanką z całej Polski, a czasem z całego świata, dzięki czemu na dworcu mogę porozmawiać po niemiecku, w kawiarni po angielsku, a na uczelni słyszę włoskie i tureckie dialogi. I że przyciągnęły tu miłość mojego życia ;)

    Polubię jako Katarzyna G. oraz My sweet life, my tasty world ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Czytam i cały czas buźka mi się cieszy!!! Cudne są Wasze miejsca!! Aż chciała bym tam być!:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Lubię moje miasto za to, że jest takie kameralne, oswojone... Nie lubię stąd wyjeżdżać... ale lubię wracać:-) Czuję się tu bezpiecznie. Nie ma w moim mieście niczego nadzwyczajnego. Nie przyjeżdżają tu turyści. Nie ma tłumów. Nie bardzo jest co zwiedzać i podziwiać. Ono tętni swoim zwyczajnym, spokojnym życiem... To moja oaza spokoju - Leszno.

    OdpowiedzUsuń
  8. Moje miasteczko uwielbiam za to, iż nikt nigdzie nie pędzi, wszystkie twarze są znajome. Mieszkam blisko gaju, gdzie codziennie mogę odpocząć gdy mam zły dzień lub pooddychać zdrowym powietrzem. Każdą porę roku mam uwiecznioną na zdjęciach i czasem, aż zapierają dech w piersiach. Podoba mi się też to, iż z jednej strony jest blisko do centrum miasteczka, zaś z drugiej możemy się całkowicie odciąć i oglądać długie pasy łąk, które szczególnie latem przypominają fale zieleni.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ok no to Gdańsk :) Mieszkam tu od urodzenia .... Codziennie się tu budzę, szykuję do pracy, wychodzę z domu. Czekam na przystanku tramwajowym, później na autobusowym, jadę dalej i wysiadam. W marcu przyjechała do mnie kuzynka (nie pierwszy raz, ale zawsze się zachwyca Gdańskiem) i dopiero wtedy zauważyłam uroki tego miasta. Chodziłyśmy po głównej ulicy (Długa) i kuzynka robiła wszędzie zdjęcia. Wtedy zauważyłam nawet kilka miejsc, których do tej pory nie zauważałam! Dla mnie to wszystko było takie "normalne", a dla kuzynki "coś niesamowitego". Teraz już wiem ..... Gdańsk to piękne miasto, które warto odwiedzić! Mieszkając tutaj czuję się bezpiecznie (choć kiedyś moja dzielnica uważana była za najbardziej niebezpieczną - zawsze czułam się tu dobrze!). Komunikacja miejska działa jak należy, stare, zardzewiałe żurawie Stoczniowe stoją i pięknie zdobią Nasze miasto, stare kamienice w Gdańsku Głównym pięknie się prezentują, a Neptun dalej stoi i ma się dobrze :) Gdańsk to jest miasto, którego nie zamienię na żadne inne! To miejsce, w którym się urodziłam i mieszkam .... co więcej, jestem pewna, że tutaj spędzę swoją emeryturę (myślicie, że dożyję? :D).
    Pozdrawiam i zapraszam :D
    Lubię jako Gosia Brzoskowska :)
    mlogda@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Nooo, nie wiem czy wzbudzę sympatię ;) Moje miasto to Warszawa. Tu się urodziłam, stąd pochodzi rodzina mojego ojca. Nigdy do tej pory nie zastanawiałam się, czy ją lubię. Jestem dumna z jej przeszłości, z Powstania Warszawkiego i Powstania w Getcie. Z pewnością nie jest to zbyt ładne miasto - po wojnie odbudowane haotycznie, z minimalnym odtworzeniem przepięknej przedwojennej zabudowy. Warszawa się ciągle śpieszy, jest w ciągłym niedoczasie, ma chroniczną zadyszkę, jest stale rozkopana i grzęźnie w korkach. Szczególnie w piątki, gdy (przepraszam za określenie) ludność napływowa wraca do domu na weekend. Nie leży nad morzem ani w górach, do Wisły jest odwrócona tyłem, ma za mało mostów (ach ten Wrocław...). Ale perełki też się znajdą. Wilanów, Łazienki, Ogród Saski, Aleje Ujazdowskie, kamienice na tyłach Nowego Światu. I moje ulubione miejsce: Mariensztat z jego wąskimi uliczkami, zielenią i ciszą. Nie wyobrażam sobie mieszkania gdzie indziej. Tu się urodziłam i wychowałam, chodziłam do szkoły i na studia, tu chodziłam na randki, tu wzięłam ślub i tu urodziło się moje dziecko. Jestem po prostu warszawianką dumną ze swojego miasta, które jest jakie jest przez zawiłe ścieżki historii...
    Pozdrawiam cieplutko :) Agnieszka

    OdpowiedzUsuń
  11. Lubię Kraków, z którego pochodzę, a z którego się wyprowadziłam parę lat temu do Warszawy. Kiedy wracam widzę, jak ludzie tam wolno żyją, nigdzie nie pędzą. W powietrzu unosi się zapach kawy, zabawy i luzu. Uwielbiam te małe, ciasne knajpki, w których trzeba się przeciskać, uwielbiam uśmiechniętych ludzi, którzy w poniedziałek o 22 wracają autobusami z piwa, a nie z pracy. Uwielbiam bliskość, wszędzie można dość na nogach. I to, co zauważyłam po przeprowadzce do Warszawy, w Krakowie nie wieje, jest dużo cieplej, a ja lubię ciepło. Poza tym, lubię wychodzić na pole ;)
    Pozdrawiam,
    Asia

    OdpowiedzUsuń
  12. A ja kocham nie tylko Opole ale i całą naszą opolszczyznę, która codziennie mnie zaskakuje swoją wyjątkowością i bogactwem kulinarnym. Świadectwem tego, jak jest tu pysznie są piękne blogi opolanek. Nie muszę dodawać, że Delimamma jest moim ulubionym:) Chociaż czytam go od niedawna jestem naprawdę pod wielkim wrażeniem aranżacji i pomysłowości:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Za co lubię nasze miasto? Za to, że mimo swoich niewielkich rozmiarów nadal odkrywam w nim miejsca, o których istnieniu nigdy nie miałam pojęcia. Za to, że oprowadzając znajomych z zagranicy widzę ich zainteresowanie każdym miejscem, a także zafascynowanie gdy prezentuję im zachód słońca nad Odrą w okolicach wyspy Bolko (to jest chyba najpiękniejsza rzecz jaką można podziwiać w Opolu codziennie). Za to, że w słoneczne dni można się przejść po wyspie zapominając o wszystkich problemach, gdyż w przeciwieństwie do wrocławskiej wyspy słodowej to nasze opolskie Bolko, mimo iż jest praktycznie w centrum wydaje się być oderwane od całego zgiełku. A poza tym, trudno nie napisać o tym ile wspomnień kryje się w każdym miejscu, które mijam na co dzień. Bary, kawiarnie, parki, place, księgarnie, wszystko to ma swoją niepowtarzalną magię... magię wspomnień :) Nie każdy docenia to nasze miasto. Często spotkałam się z opinią Warszawiaków, Krakowiaków i innych z większych miast, którzy słysząc "Opole" od razu wiązali je ze słowem "nuda". Szczerze mówiąc sama kiedyś tak myślałam... aż do dnia, w którym pierwszy raz oprowadziłam po nim osobę z zagranicy. Sądzę, że każdy kiedyś powinien zrobić sobie taką wycieczkę po mieście, żeby przypomnieć sobie jego piękno i wyjątkowość :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Anonimowy8.11.12

    Moje miasto to nie miasto lecz miasteczko, i można z jednego końca na drugi przejść w godzinkę? Jakoś tak... I choć urodziłam się bardzo bardzo daleko stąd, z wielką przyjemnością mówię MOJE miasteczko. Uwielbiam je za spokój, za las za oknem i absolutnie piękne zachody słońca. Za to, że idąc na niedzielny spacer niemal każdemu trzeba powiedzieć dzień dobry. Za same znajome dzieciaki na placach zabaw. Za urocze trasy rowerowe dookoła i dolinę Małej Panwi z kajakami. Za zakurzoną bibliotekę w której zatrzymał się czas i gdzie czasem chowam się przed światem. I choć żeby pooddychać nieco większym światem trzeba się trochę ruszyć - nie zamieniłabym mojego małego świata na żaden inny. To o moim Ozimku :-)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pochodzę z Mazur, dawno stamtąd wyjechałam ale wspomnienia ożywają podczas każdej wizyty u Rodziców. Miejsca kojarzą mi się z zapachami a Mazury to przede wszystkim zapach jeziora, nad którym mieszkałam. Wczesne letnie poranki gdy chodziłam popływać, było tak cicho (turyści jeszcze spali :), poranki kiedy to w piżamie wchodziłam na drzewa czereśniowe i zajadałam się owocami. To na zielono zafarbowane ręce po tym jak pomagałam Mamie przy pomidorach. To raki łapane własnoręcznie w jeziorze (ugotowane sama później musiałam zjeść :), pachnące jeziorem i koprem. To sterty ryb, które musiałam czyścić, sąsiad łowił i obdarowywał wszystkich. Z tych ryb (drobiazg) były robione pyszne kotleciki rybne w lekkiej zalewie octowej, smakowały wybornie zagryzane świeżymi pomidorami. Itd itp :-)

    OdpowiedzUsuń
  16. Za co lubię swoje miasto?
    Było moją ucieczką. Było moim początkiem normalnego życia po latach rozjazdów, niszczonego dzieciństwa. Było pierwszym krokiem ku tak zwanej normalności, było miejscem, które pomogło mi stanąć pewniej na nogi i odgonić wiele czarnych myśli. Wciąż jest dla mnie wyjątkowe. Tu, poza granicami Polski, jednak w ojczyźnie serca, znalazłam swoje miejsce. Uwielbiam przechadzać się ulicami mojego miasta, przesiadywać na ławkach, a nawet spoglądać przez okno i wiedzieć - tak, tu mieszkam! Może to oklepane, może przereklamowane. Nie dla mnie. Mogę powiedzieć, że uwielbiam swoje miasto, i tak faktycznie jest. Po latach przeprowadzek, mój prawdziwy, stały dom.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  17. Mieszkałam w tylu różnych miejscach, że nawet ciężko mi się doliczyć wszystkich przeprowadzek. Było ich chyba 14, a może 15? Marzyłam o życiu w dużym mieście w którym zawsze coś się dzieje...Z całą pewnością nie chciałam wracać do miejsca w którym się urodziłam. Niespełna 50 tysięczne miasto z którego większość znajomych osób powyjeżdżała w poszukiwaniu lepszej przyszłości. Tarnobrzeg, miasto bez perspektyw, można by rzec. Ale po długich poszukiwania swojego miejsca na ziemi jestem tu z powrotem. Szczęśliwa jak nigdy dotąd. Z czasem zrozumiałam, że nie ważne jest to gdzie jesteśmy, natomiast ważne z kim. Teraz mam wszystkich których kocham najbardziej blisko siebie i nieistotne jest dla mnie to ile w dniu dzisiejszym imprez jest organizowanych na mieście. Doceniam też fakt, że nie muszę już nigdzie biec, żyję spokojnie, moje miasto odkrywam na nowo i już za nikim nie tęsknię :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Anonimowy9.11.12

    Marzena

    Mieszkam w Krakowie, bo zawsze chcialam wyrwać się z prowincji i żyć pełnią życia, korzystać z wielkomiejskich możliwości. I fajnie jest. Ale moim miastem o którym myślę z rozrzewnieniem jest rodzinny Sanok. Niewielkie miasteczko i to za czym teraz tęsknię - CISZA. Banał wiem, ale życie w wielkim mieście sprawiło, że po powrocie na podkarpanie stwierdzam, że "słyszę ciszę", widzę gwiazdy, słyszę ptaki. Czasami to naprawdę szok, bo wielkie miasto zagłusza takie drobne rzezy które przez całe dzieciństwo wydawały mi się nudne.

    OdpowiedzUsuń
  19. Witam . Na fb lubię jako Paula R.
    Dlaczego lubię czy kocham swoje miasto? Srebrne miasto ma swój urok . Olkusz... Pełno tajemnic . Nawet rycerz przy rynku choć stary to zawsze tajemniczo podobny do wczorajszego . Może dlatego że to figura . Baszta to wprawdzie teraz bar ale dalej można zwiedzić stary zabytek choć pod "murem" chłopcy zrobili sobie mini skate park ponieważ gmina nie chce . Dlaczego ? Nie wiem :) Jeśli ktoś będzie w pobliżu to zapraszam . Olkusz jest wyjątkowy pod wszystkimi względami . I nie zdradzę wszystkich , ale najważniejszym jest chyba to że ... Ja tam mieszkam! Hihi . Zapraszam na herbatkę :*
    nutinka112@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  20. Niektórzy mówią, że mieszkanie w małym mieście to zmora - każdy każdego zna, wszędzie huczy od plotek i nic nie da się zachować dla siebie... Jestem ciekawa co powiedzieliby ludzie którzy tak twierdzą, gdyby nagle wyjechali - sami, zostawiając najbliższych za sobą.
    Pierwsze wrażenie? "ok! jest super, wyrwałam się". Ale z perspektywy czasu... Nowi znajomi wcale nie rekompensują mi tego co zostawiłam w Ustce, bo mam tak wszystkich. Wszystkich którzy są sensem mojego życia. I dlatego to tak boli... Że nie mogę do nich wrócić kiedy tylko chcę, bo trzymają mnie obowiązki. Kocham Trójmiasto, zawsze kochałam, serio. Ale sama już tu po prostu nie wytrzymuję.
    I dlatego Ustka i Słupsk są moim małym miejscem. I kocham je za to, że zawsze ktoś tam na mnie czeka i mam do kogo wracać.

    Aleksandra Bel*
    aleks.bell@wp.pl

    OdpowiedzUsuń

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...