środa, 15 sierpnia 2012

žlikrofi czyli S-LOVE-nia i wakacje cz. II

   S-LOVE-nia, czyli nasze miejsce docelowe podczas tegorocznych wakacji... Może to straszne, ale tak naprawdę to niewiele wiedziałam o tym państwie zanim nie zaczęłam zastanawiać się czy nie jest to idealne miejsce na urlop. Blisko są ukochane Włochy (kilkanaście kilometrów) jeszcze bliżej Chorwacja, po drodze Wiedeń, który kilka lat temu odstraszył nas deszczem... Słowenia to jedno z najbardziej zielonych państw na świecie, powierzchnia tego kraju jest mniejsza niż powierzchnia województwa mazowieckiego :) Dla mnie Słowenię można porównać do Polski jeżeli by wyciąć wszystko co znajduje się poniżej Malborka i powyżej Nowego Sącza ;) Mieszkańcy tego kraju mają wszystko.... Alpy, cieplutkie morze, Włochy tuż za rogiem, mnóstwo zieleni, jedno z lepszych win jakie piłam i najwyższy wskaźnik PKB na osobę spośród dziesięciu krajów, które wstąpiły do Unii Europejskiej w maju 2004 :)))
   A tak zupełnie na poważnie Słowenia jest przepiękna, bardzo ale to bardzo zielona, przyjazna i niesamowicie uporządkowana ;) Mieszkaliśmy w hotelu w nadmorskiej miejscowości Portoroz, śliczna ale chyba dosyć snobistyczna i powiem szczerze, że gdybym jeszcze raz miała wybierać zdecydowała bym się na oddaloną o kilka km od Portoroz, małą, artystyczną i bardzo klimatyczną Izolę!!! Naprawdę polecam. Jest w niej to czego szukam... śródziemnomorski klimat, tajemniczość wąskich uliczek ciągnących się pomiędzy urokliwymi kamienicami i artystyczny duch Montmartre. 
   Słowenia to także zapierające dech w piersiach Jezioro Bled z urokliwą wysepką i górującym nad nim ponad tysiącletnim zamkiem, to Zamek Predjama, który powalił mnie na kolana. Ciągnące się winnice (Słowenia charakteryzuje się wyższym niż we Włoszech spożyciem wina), gościnność i wielokulturowość (z racji swojej historii) to tylko kilka z licznych powodów, dla których Słowenię warto odwiedzić!!!
   Po przyjeździe oczywiście ruszyłam do kuchni i przygotowałam Idrijski žlikrofi- narodowe danie Słowenii w smaku przypominające nasze pierogi, posiadające charakterystyczny kształt. W 2002 r. ww. danie uzyskało status tradycyjnego produktu. Przygotowanie žlikrofi jest dosyć pracochłonne ale warto było. Podałam je z gulaszem - to straszne ale w sierpniu było mi tak zimno, że musiałam się rozgrzać tym daniem. Do tego czerwone wino słoweńskie (rdeče vino) półwytrawne (polsuho) z regionu Primorje - Refošk. Polecam!!



Składniki dla 2-3 osób:
  • 250 g mąki
  • 1 jajko
  • 75 ml ciepłej wody
  • 1 łyżka oleju
  • szczypta soli
  • 5 ugotowanych ziemniaków
  • 10 plasterków bekonu
  • 1/2 poszatkowanej cebuli
  • Sól i pieprz do smaku

Przygotowanie:
Mąkę przesiewamy na blat, wbijamy jajko, dodajemy sól, olej i wodę. Wyrabiamy elastyczne ciasto, które odstawiamy na 30 minut przykryte bawełnianą ściereczką.

Przygotowujemy farsz. Jeszcze ciepłe ugotowane ziemniaki rozgniatamy tłuczkiem, tak aby nie było grudek. Poszatkowaną cebulę podsmażamy na złoty kolor. Bekon podsmażamy a następnie drobno siekamy. Rozgniecione ziemniaki, podsmażoną cebulę oraz bekon mieszamy, doprawiamy solą oraz pieprzem. 

Ciasto rozwałkowujemy, tniemy długie pasy i układamy farsz, tak jak na zdjęciu poniżej.


 Następnie przykrywamy farsz ciastem i sklejamy. Tniemy ciasto na małe kwadraty.


Sklejamy brzegi i przy pomocy palca nadajemy žlikrofi charakterystyczny kształt. 


Gotujemy w osolonej wodzie, podajemy np. z gulaszem.

A poniżej dla zobrazowania tego o czym pisałam kilka migawek z wakacji w Słowenii.
I FEEL SLOVENIA:) 

 Przepiękna, artystyczna IZOLA



 Jezioro i Zamek Bled





 Tłoczne i gorrrrące Portoroz

 i tajemniczy zamek Predjama

To by było na tyle została ostatnia część odrobina Chorwacji i śliczna włoska Muggia :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bardzo się cieszę, że odwiedziłaś/eś moją stronę. Będzie mi bardzo miło, jeśli pozostawisz po sobie znak w postaci komentarza :))

WYDRUKUJ PRZEPIS

PODZIEL SIĘ :)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...